Kazimierz Dejmek
________________________________________________________________________________
Teatr Nowy będzie nosił imię Kazimierza Dejmka -
Pożegnaliśmy Mistrza polskiej sceny
| Teatralna Polska pożegnała wczoraj Kazimierza Dejmka. Rano
trumna wystawiona była w Teatrze Polskim w Warszawie. Artyści zaciągnęli wartę
honorową. Były wspomnienia i podsumowania.
|
Mistrza pożegnał premier Leszek Miller. Potem trumna przewieziona została do Łodzi. Pogrzeb odbył się na Cmentarzu Komunalnym na Dołach. Kazimierz Dejmek pochowany został, w grobie rodzinnym obok brata. Mistrza żegnały setki wielbicieli teatru. Świecki pogrzeb odbył się w asyście wojskowej. Szpaler tworzył zespół Teatru Nowego. Za trumną szli najbliżsi - żona, Anna Płoszaj (związana z teatrem autorka licznych opracowań muzycznych), dzieci z dwu poprzednich małżeństw: córka Barbara (mieszkająca w Szwecji, aktorka z wykształcenia, związana zawodowo z produkcją filmową), syn Piotr (aktor i producent) z rodziną. W licznym gronie artystów łódzkich i warszawskich byli m.in. Anna Seniuk, Emilia Krakowska, Katarzyna Łaniewska, Barbara Horawianka, Joanna Szczepkowska, Lech Ordon, Marek Barbasiewicz. Wraz z żoną Iwoną Bielską był Mikołaj Grabowski, którego Dejmek "pasował" niegdyś na szefa Teatru Nowego, a po którego odejściu zdecydował się wrócić do swojego teatru, po raz trzeci, 1 września 2002 obejmując kierownictwo artystyczne w Nowym. Scena, którą wraz z grupą młodych ludzi zakładał w 1949 r., będzie nosiła jego imię. Z takim wnioskiem wystąpiły liczne instytucje i organizacje. Kazimierza Dejmka żegnali liczni reprezentanci najwyższych władz. W imieniu Sejmu i klubu poselskiego PSL wicemarszałek Sejmu Janusz Wojciechowski mówił o Mistrzu jako o człowieku rzeczowym i konkretnym, wielkim artyście bez cienia wyniosłości wobec ludzi. - Panie Kazimierzu, Ministrze dobrze zasłużyłeś się Polsce. Pozostanie po Tobie niezniszczalna pamięć. Wicepremier Jarosław Kalinowski, zaczynając od wyrazów współczucia skierowanych do najbliższych, mówił: "Została pustka w całym kręgu narodowej kultury. Żegnamy wielkiego twórcę i Mistrza teatru, który z poszanowaniem i pokorą odnosił się do tego, co mądre i proste, tępił prostactwo i pozory". Przypomniał wojenną przeszłość Dejmka - związek z Batalionami Chłopskimi, współpracę z PSL, obowiązki Sejmie i funkcję ministra kultury. Były premier Waldemar Pawlak, który powierzył mu te obowiązki wspomniał jego pracę w rządzie: "Jego opinie były krótkie i konkretne - słowa jak cięcia szabli. Był człowiekiem twardym, ale serdecznym. - W teatrze widział forum dla obywatelskiej dysputy o społeczeństwie - podkreślał Olgierd Łukaszewicz, prezes Zarządu Głównego ZASP. - Od pierwszego momentu, kiedy pojawił się na deskach teatru w Jeleniej Górze, olśniewał swoim talentem - przypominał Waldemar Dąbrowski, minister kultury. - Ale dopiero wtedy, kiedy pokazał jak współcześnie można interpretować, |
nawet w czasach politycznie trudnych, dzieła, które odnawiały pojęcie polskości, pozwalały rozmawiać z rzeczywistością, stał się tym, kogo dzisiaj żegnamy. W imieniu łodzian Kazimierza Dejmka żegnał Sylwester Pawłowski, przewodniczący Rady Miejskiej: "Po raz ostatni dziękujemy za wszystkie emocje, przemyślenia, za doznania artystyczne. Mistrzu, my łodzianie chylimy czoła przed Tobą i składamy należny hołd. Sam mówiłeś - Łódź jest moim teatralnym gniazdem. Tak już pozostanie na zawsze." Wyrazy szacunku dla artysty zapisane zostały w księdze kondolencyjnej wyłożonej w foyer Teatru Nowego. Pośród wielu stwierdzeń jest jedno przejmująco prywatne: "Żegnaj Kochany Tatusiu. Barbara" Wraz z Kazimierzem Dejmkiem odeszła epoka. Zostało jego niedokończone dzieło - inscenizacja "Hamleta", nad którą pracował. Od początku swojej trzeciej dyrektorskiej kadencji jako o swoim następcy Mistrz mówił o Macieju Prusie. On właśnie podjął się kontynuowania pracy nad "Hamletem". - Zadecydował zespół - mówi M. Prus.- Tak jak zostało zaplanowane, 30 stycznia odbędzie się premiera. Przedstawienie jest na tyle gotowe i na tyle zaprogramowane, że to jest możliwe. Wiem, że powinienem wykonać ten obowiązek, pokazać jego ostatnie przedstawienie. I to wszystko. Dziś została zamknięta historia 50 lat Polskiego Teatru... (rs) |