Kazimierz Dejmek
________________________________________________________________________________

Ostatnie spotkanie

Tak się złożyło, że miniony rok w moim życiu, powiem to nieskromnie, przebiegał pod znakiem Kazimierza Dejmka.

 

            Najpierw udało mi się namówić go na rozmowę o ostatniej wyreżyserowanej przezeń sztuce, czyli "Śnie pluskwy" Słobodzianka w Teatrze Nowym w Łodzi. Z perspektywy miesięcy można ją uznać za podsumowanie jego działalności publicznej, w tym teatralnej. Był to chyba najżarliwiej w ostatniej dobie przeprowadzony rachunek z minionym półwieczem. Los zdarzył, że byłam także promotorem doktoratu honorowego Kazimierza Dejmka na Uniwersytecie Łódzkim. Tytuł otrzymał 1 października 2002 roku, podczas inauguracji roku akademickiego. Kiedy próbowałam go nakłonić, aby wygłosił stosowny wykład, Dejmek, znany z tego, że niechętnie występuje publicznie, nie chciał się na to żadną miarą zgodzić. Odrzekł, że dla niego wykładem są jego premiery teatralne i zaprosił wszystkich obecnych na "Hamleta". Data tej premiery była przewidziana na 30 stycznia 2003 roku.

Moje ostatnie spotkanie z Dejmkiem przed świętami Bożego Narodzenia było niezmiernie poruszające. Zapytałam go, czy pamięta próby "Wielkanocy" Stefana Otwinowskiego, pierwszej sztuki powojennej wystawionej przez Leona Schillera, dotyczącej tematyki żydowskiej. Ciekawiło mnie, jak ta tematyka zabrzmiała w roku 1946, a było to już po pogromie kieleckim. Dejmek ujawnił wówczas fakt, którym się dotąd z nikim nie dzielił. Otóż jako debiutant w teatrze w Rzeszowie, który mieścił się w Domu Kultury Żydowskiej im. Tannenbauma, był świadkiem powrotu ocalałej resztki Żydów do Rzeszowa. Kiedy następnego dnia wraz z kolegami zjawił się w teatrze, dowiedział się, że Żydzi ci zostali zabici. On, twardziel, cham, cynik, jak się wydawało, kat dla aktorów, słynący z brutalnych słów, opowiadając mi o tym płakał. Zastanawialiśmy się wówczas, czy dzisiaj można by powrócić do tego utworu. Dejmek uznał jednak, że jest to bardzo papierowa i staroświecka opowieść.

Zapytałam także, czy nie warto by było wystawić w Łodzi, gdzie maluje się wciąż na ścianach

gwiazdy Dawida, sztuki o Jedwabnem. Zainteresowało go to, choć przyznał, że nikt dotąd takiej sztuki nie napisał. Uważał, że należy stosunki polsko-żydowskie ukazać w zgodzie z historią. Nie wymagał od nas wszystkich filosemityzmu, ale po prostu odkłamania historii i to z obydwu stron. Dodał też, że pisanie paszkwilu na antysemitów byłoby żałosnym zajęciem, na które szkoda czasu, że trzeba napisać utwór, który by spróbował wyjaśnić, co się działo naprawdę. A czy da się to zrobić - zapytałam. Dejmek, który był właśnie w trakcie prób "Hamleta", powiedział, że Szekspirowi udało się parę rzeczy wyjaśnić. "Atomy na przykład krążą w wichrach wszechświata i składają się w nowe całości" - rzekł filozoficznie.

Niewiele mówił mi o swoim "Hamlecie". Powiedział tylko, że pierwsza scena w tym dramacie w czasach Szekspira odbywała się bez laserów i mikrofonów, bez światła elektrycznego. A teraz odgrywa się ją za pomocą różnych sztuczek technicznych, które zabijają prawdę i poezję. Nie sprawiają natomiast tak wielkiego wrażenia, jak opowiadania aktorów, którzy przekazywali to, co widzieli w ciemności. Podczas tego wieczoru ujawnił też rzecz, o której zapewne historycy teatru nie wiedzą. O bojkocie powojennych "Krakowiaków i górali" w reżyserii Leona Schillera w Teatrze Wojska Polskiego. Zapytałam więc, jak było w innych teatrach. W innych było pełno - odrzekł. Z niedowierzaniem zadałam Dejmkowi pytanie, czyżby był to bojkot Schillera? Odpowiedział: bojkot komunistycznego reżysera i komunistycznego teatru wojskowego.

Rozmowa była długa i bardzo szczera. Dejmek nie czuł się najlepiej i przedłużanie spotkania byłoby niestosowne. W czasie świąt Bożego Narodzenia zaczęłam porządkować materiały, po Nowym Roku umówieni byliśmy na autoryzację.

Autorka jest profesorem, historykiem teatru. Swój wywiad z Kazimierzem Dejmkiem przygotowywała dla miesięcznika "Dialog".

Anna Kuligowska-Korzeniewska
Rzeczpospolita
2 stycznia 2003


INDEX WYDARZENIA RECENZJE TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

mk