OPERA I OPERETKA
___________________________________________________________________________
| Taka sytuacja utrzymuje się już drugi sezon. Dyrekcja Janusza
Pietkiewicza, który do współpracy dobrał sobie Ryszarda Karczykowskiego (dyrektor
artystyczny, w połowie stycznia złożył rezygnację) i Tomasza Bugaja (dyrektor
muzyczny) miała być remedium na zbyt hermetyczny repertuar firmowany przez Mariusza
Trelińskiego.
Przejmując rządy w Wielkim na początku
września 2006 roku Pietkiewicz musiał raczej sztukować plany poprzedników niż
prezentować coś swojego. Stąd na scenie liczne wznowienia spektakli z magazynów jak
"Traviata" czy "Rigoletto". Plany na kolejny sezon były ambitne,
choć polityka repertuarowa nieco zbyt zachowawcza. Były, bo w życie nie weszły. Nie
zobaczymy "Gwałtu na Lukrecji" Brittena, na październik przeniesiono
"Fausta" Gounoda, którego wyreżyseruje Robert Wilson. Szybko znikła z afisza
"Mandragora" Szymanowskiego, W tej sytuacji rolę kwiatków do kożucha
spełniają wstępy gościnne, koncerty "ku czci" i wieczory muzyki różnych
narodów. Towarzyszy temu nieopisany bałagan informacyjny. Teatr niepostrzeżenie
zamienia jedne tytuły na drugie w repertuarze miesięcznym na swojej stronie
internetowej, odwołuje przyjęte rezerwacje. W dodatku poziom muzyczny większości
spektakli, a przede wszystkim gra orkiestry, daleki jest od ideału. Za pulpitem
dyrygenckim brak jest silnej osobowości. |
Katarzyna K. Gardzina |