Tadeusz Kozłowski,
pierwszy dyrygent Teatru Wielkiego w Łodzi, jego wieloletni dyrektor artystyczny, został
kierownikiem muzycznym teatru. - To nie nominacja, bo statut teatru nie przewiduje
stanowiska dyrektora muzycznego, tylko artystycznego - usłyszeliśmy w dziale kadr
teatru.
Być może statut zostanie zmieniony i powstanie w teatrze stanowisko dyrektora
muzycznego, choć Marek Szyjko, dyrektor naczelny Teatru Wielkiego, zapowiedział, że
nazwisko nowego dyrektora artystycznego poda do 15 listopada.
Tadeusz Kozłowski w orkiestronie Teatru Wielkiego zadebiutował w 1974 roku,
przygotowując premierę "Krakowiaków i górali" w reżyserii Jana
Skotnickiego. Ale pracował tu, jako asystent Dżansuga Kahidze, od 1972 roku (był wtedy
na trzecim roku studiów w warszawskiej Akademii Muzycznej). Wielkim sukcesem była jego
trzecia łódzka realizacja - baletu "Gajane" Arama Chaczaturiana, która miała
miejsce w 1975 roku, w choreografii Borysa Ejfmana i scenografii Henri Poulaina. Kolejnymi
zwycięstwami dyrygenta, w mojej opinii najlepszego w Polsce kapelmistrza operowego, były
m.in. "Fidelio", "Norma", "Echnaton" i "Dialogi
karmelitanek".
- Przyjechałem do Łodzi, obejrzałem "Aidę", którą prowadził profesor
Latoszewski i siedziałem jak urzeczony - wspomina Kozłowski swój początek operowej
drogi. - Później zobaczyłem pulpit z tymi różnymi przyciskami, coś na scenie
zjeżdżało, przechodziły tancerki... I tak mnie ten teatr chwycił, że do dziś jestem
pod jego wrażeniem i nie wyobrażam sobie, że mógłbym prowadzić wyłącznie
działalność symfoniczną i nie dyrygować w operze. |