|
SZTUKA
Daje mi tę cudowność znalezienia ujścia dla tego wszystkiego, co w nas
wzbiera. Sprawiła, że to co tkwi wewnątrz mnie, od razu znaleźć się mogło w drugiej
osobie. Wprowadzam widza w taki tajemny dla mnie kosmos, w którym dzielę się swoimi
lękami i zagrożeniami. aradoksalnie - im większy dramat uda mi się wydobyć na
widowni, tym większą czerpię wiarę w sensowność istnienia i tworzenia dalej tego
teatru. Mam nadzieję, że wspólnie stajemy wobec możliwości dotknięcia pewnej
Tajemnicy. Kiedy po przedstawieniach słucham ludzi, to okazuje się, że to nie tylko
moje lęki i przeczucia. W sztuce znalazłem ukojenie...
|



|
|
DZIECIŃSTWO
Wszystko się tam zaczyna. Mieszkałem na uliczce blisko szpitala, kostnicy i
cmentarza. Pogrzeby były prawie codziennie i przez okno sączyły się takie widoki:
karawan, wolno człapiące konie, procesja żałobników. Szły kondukty w deszczu i w
pełnym słońcu, rano, w południe
i o zmierzchu.
Czasem grała orkiestra, czasem tylko wiatr. Wychowałem się i bawiłem wsród tego
pejzażu. Te obrazy zostały we mnie i powracają...
...Malarzem chciałem być. Ze sztalugą na plecach umykałem z lekcji, aby malować
kielecki zamek, wzgórze klasztorne i pejzaże...
...Gdyby brakło w moim życiu tych dwóch rozdziałów: rozdziału Góry Świętokrzyskie
i rozdziału Kielce, nie byłoby tego teatru. Tamte pejzaże są we wszystkich moich
spektaklach i w nie wnoszę moje lęki, niepokoje. Po tych pejzażachchodzi wiatr i je
dopełnia, są tam wieczory
i smakowanie wieczorów, kapanie wody, szelesty.
W przyrodę wtapiam swój teatr...
|
|
POCZĄTKI
Postanowiłem jednak obwieścić wszem, że maluję. Rozwiesiłem swoje
obrazy na korytarzach KUL. Szczęśliwym przypadkiem przechodziła tamtędy pani Irena
Byrska, która gościnnie realizowała "WANDĘ" Norwida. "Znajdżcie mi
tego człowieka, co to namalował" - i w ten sposób poprzez projekt scenografii do
jej spektaklu, tylnymi drzwiami wszedłem do teatru. Zostałem nagrodzony na Studenckiej
Wiośnie Teatralnej, to skłonoło mnie do dalszej współpracy z Teatrem Akademickim KUL.
Miałem szczęście spotkać Mieczysława Kotlarczyka i wspólnie pracować przy spektaklu
"AMOR DIVINUS". Po kolejnym nagrodzonym doświadczeniu przy realizacji
scenografii do "TESTAMENTU" Villona w teatrze Gong 2, pomyślałem, że
mogę uczynić scenografię - bohaterem i dramatem całego spektaklu.
|
|
TWORZENIE
Moje sceniczne pejzaże, ten spowolniony ruch w moich przedstawieniach, to
wyłanianie się z kształtów ciemności - to jest dla mnie taka modlitwa. Ona obdarza
mnie spokojem, który pozwala mówić o najtrudniejszych sprawach i myśleć o nich... Nie
piszę scenariuszy do spektakli, nie robię żadnych notatek. Myślę obrazami, noszę je
w sobie.
|
|
TEATR
Wymyśliłem sobie tak od początku, że będę go malował
światłem i ciemnością. Każdy spektakl jest obrazem malarskim. Czerń jest blejtramem,
na którym białym pędzlem, czyli światłem, maluję poszczególne akty dramatu, który
chciałbym ujawnić przed widzem.
|
|
TĘSKNOTY
Największa, aby umieć mówić o naszym odchodzeniu - bez krzyku. Zgodzić
się na to nieuchronne spotkanie, w ciszy przyjąć i oswajać myśl o śmierci.
|
|
FILOZOFIA
To nie jest teatr filozoficzny. Filozofia żyje w słowach. Moje
Przedstawienia są przedsłowne.
|
|
SACRUM
Wszystkie moje refleksje na temat kondycji człowieka, nieuchronnie odnosiły
się do sfery sacrum, to pozwalało i pozwala mi wierzyć w sensowność życia i tego
świata.
|
|
IDEA
Wcale bym nie chciał, aby mój teatr był do końca zrozumiany. Stałby się
wtedy czymś martwym. Od premiery ECCE HOMO drąże te same tematy wokół sacrum,
odchodzenia, biologii, erotyki - to przecież towarzyszy nam przez całe życie. Pewne
stany i sytuacje są w życiu wieczne, były i będą. Perspektywa czasu i doświadczenia
każe mi inaczej w każdym spektaklu o tym mówić. Zabiegam, aby coraz głębiej
drążyć nieznane nam warstwy struktury człowieka, aby wydzierać - Bogu czy kosmosowi -
ukryte w nich, lecz nas dotyczące tajemnice. A wszystkoto, aby lepiej dotykać czegoś,
co da nam więcej zaufania do życia i tego co nas otacza. W teatrze może sie to stać za
sprawą głębokiego przeżycia, pozostającego na krawędzi rozumienia.
|
|
MALARSTWO
To wszystko, co było we mnie dla malarstwa, skierowało się ku teatrowi.
Została tylkopotrzeba malowania dla samego siebie. I jeżeli maluję to w duchu dedykuję
to osobie, o której myślę. Maluję od dawna to samo - erogenność i świętość,
Biologię i sacrum. To są te dwa tematy. Jedyne...
|
|
SŁOWO
W moim teatrze słowo nie występuje z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego,
że czuję się malarzem i "organicznie" wydaje mi się łatwiej posługiwać
się materią wizualną. Po wtóre wierzę, że można porozumieć się bez słów.
Znalazłem taki język, który wyraża stany ludzkich napięć. Są w nas takie
ekstremalne przeżycia, które słowo mogłoby sprofanować, zbanalizować. Wierzę, że
mam szansę głębiej i pełniej wtargnąć do widza przez rezygnację ze słowa.
|
|
FORMUŁA
Uwierzyłem w sferę emocjonalności człowieka, w której wiele istotnych
spraw odbywa się bez słów. Myślę, że to właśnie poprzez obraz ujawnia się
rzeczywistość najgłębiej ludzką, na którą składają się pewne ostateczne
namiętności i stany emocjonalne, których człowiek nie zawsze jest świadomy i z
którymi rozum nie zawsze daje sobie radę.
|
|
ŚWIATŁO
Dla mnie światło potrafi być samo w sobie dramatem, który może się
spełnić na scenie. Jakbym miał szukać analogii to, jako widz, przeżyłem podobne
emocje w obrazach Rembranta. Tam światło tak cudownie biega po twarzach, mówi o
dramacie czasu i człowieka.
|
|
PRZESTRZEŃ
Obok światła, z którego zresztą często jest zbudowana - to zasadnicze
tworzywo tegoteatru. Nie od razu ujawniam ją przed widzem, dozuję - obnażając metr po
metrze, zamykając lub otwierając w nieskończoność.
|
|
MROK
Przyszedł moment kiedy w czerni, mroku poczułem się bezpiecznie. Ta noc
była dla mnie partnerem i przyjacielem, który pozwolił mówić czasem szeptem, czasem
krzykiem. myślę, że nocy nie należy odbierać jako lęk, ale także jako tajemne
spotkanie. W czerni mam szansę, aby być z drugim człowiekiem sam na sam. Dzięki
ciemności mam szansę skoncentrowania widza na tych fragmentach spektaklu, które
chciałbym, żeby zostały zobaczone.
|