POLONICA I ZAGRANICA
___________________________________________________________________________

Lwowianie zainaugurowali nowy sezon operowy

Za nami występy lwowskich artystów, którzy otworzyli nowy sezon artystyczny Opery Wrocławskiej. Ukraińcy pokazali nam "Esmeraldę" do muzyki Cesarego Pugniego i "Bal maskowy" Verdiego.

"Esmeralda" jest spektaklem nietypowym. W 600-letniej historii baletu to jeden z nielicznych przykładów sztuk tanecznych, które kończą się źle. Ponaddwugodzinne widowisko w choreograficznej interpretacji Semena Dreczyna obfituje w tragiczne zwroty akcji zwieńczone dramatycznym finałem. To dość wierna adaptacja słynnej powieści Victora Hugo "Katedra Najświętszej Marii Panny w Paryżu". Oś narracji stanowi wątek miłości archidiakona Klaudiusza Frollo do 16-letniej Cyganki Esmeraldy. Na scenie zobaczyliśmy kilkudziesięciu tancerzy w pięknych, kolorowych kostiumach. Niezaprzeczalną gwiazdą wieczoru była odtwórczyni tytułowej roli, młodziutka Viktorija Tkacz. Maestria techniczna i przejmująca kreacja tancerki już podczas pierwszego solo zjednały jej wrocławską publiczność. Ciekawe i sugestywne postaci stworzyli też Eugen Swietlica (Frollo), Ołeh Petryk (Quasimodo) i Anastasija Isupowa (Guduła, matka Esmeraldy), których kunszt taneczny wyraził się najpełniej w licznych pas de deux. Spektaklowi towarzyszyła różnorodna muzyka: od pogodnych i pulsujących melodii, przełamywanych niekiedy lirycznymi zespołami dźwięków na początku, po posępne i niespokojne partie orkiestry, wróżące tragiczny koniec w drugiej części baletu. Publiczność przyjęła "Esmeraldę" owacjami na stojąco.

"Bal maskowy" to doskonały przykład Verdiowskiej estetyki brzmienia, łączącej taneczną lekkość z elegancją muzyki. Opera jest bogata w melodie, które korespondują z emocjami bohaterów, tworząc piękne tło dla toczącego się na scenie dramatu miłości Riccarda i Amelii. W spektaklu błyszczy Natalija Dacko (Paź Oskar), która z polotem i gracją wykonuje nawet najtrudniejsze partie koloraturowe. Solistka zasłużenie otrzymała od wrocławskiej publiczności największe brawa. Wspaniale zaśpiewali też główni bohaterowie spektaklu Roman Trochymuk (Riccardo) i Ludmyła Sawczuk (Amelia). Reżyser widowiska Wasyl Wowkun mistrzowsko opracował sceny zbiorowe - kończąca operę partia zbiorowa w wykonaniu uczestników balu maskowego to jeden z najwspanialszych fragmentów spektaklu. Z podziwem patrzy się na scenografię Tadeja i Mychajła Ryndzaków: misternie zdobiony dwór gubernatora Warwicka, mroczną chatę czarownicy Ulryki czy w końcu wzgórze straceń, gdzie Amelię otaczają gęste opary mgły i sfora nieboszczyków wyglądających, jak gdyby właśnie opuścili swe groby. Drażniło jedno - na proscenium nie były wyświetlane napisy. Kto więc wcześniej nie znał treści libretta, ten w zrozumieniu zawiłej akcji opery musiał liczyć na własne domysły i przypuszczenia. Być może z tego powodu bardziej powściągliwa część widowni nie nagrodziła spektaklu owacjami na stojąco.

       

Marcin Drążyk
Gazeta Wyborcza Wrocław
1 września 2008

  

          

  
INDEX ROZMOWY WYDARZENIA RECENZJE FESTIWALE PORTRETY TEATRY
    

Stowarzyszenie Teatralne "Tespis"

mk