Artystów tej klasy gościmy rzadko, więc nie
wolno przegapić spektaklu "N", z którym Ballet Preljocaj wystąpi w piątek i
sobotę w Teatrze Dramatycznym
Urodzony w Albanii, a wychowany we Francji Angelin Preljocaj to jedna z największych
indywidualności współczesnego tańca. W tym roku kończy 50 lat, ale nie przestaje być
artystą poszukującym, nie boi się eksperymentów i prowokacji. Tak postępuje i w
spektaklu "N", w którym zgłębia najbardziej mroczne strony ludzkiej
osobowości.
- To najczarniejsza sztuka, jaką do tej pory zrobiłem -mówi Preljocaj. - Przemoc i
nienawiść są według mnie zaczynem piekła. Organizatorzy występów francuskiego
zespołu uprzedzają, że przedstawienia nie powinny oglądać małe dzieci oraz osoby
szczególnie wrażliwe lub chore.
"N" jest widowiskiem na 12 tancerzy z zespołu Preljocaja, który od 1996
działa w Aix-en-Provence, oraz grupę Granular Synthesis dwóch niemieckich artystów
multimedialnych -Kurta Hentschlägera i Ulfa Langheinricha. Przedstawienie nie ma
wyrazistej akcji, jest w nim natomiast widoczne cierpienie i poniżenie.
- Chciałem wywołać w widzach uczucie przerażenia - dodaje Preljocaj. - Zrobiłem tę
sztukę także dlatego, że taniec nie służy jedynie do ilustrowania bajek. Istnieje
również po to, by móc podejmować tematy ważne dla ludzkości.
To ostatnie zdanie jest ważne dla całej twórczości francuskiego choreografa. Po
obejrzeniu "N" można by uznać, że na grunt tańca pragnie on przenieść
brutalność znaną ze współczesnego teatru dramatycznego. To jednak zbytnie
uproszczenie. Być może część warszawskich widzów pamięta zresztą poprzednią
wizytę jego zespołu, który w 1999 r. pokazał oryginalną wersję "Romea i
Julii".
Dwa lata temu z kolei w Paryżu Angelin Preljocaj zrealizował balet "Near Life
Experience" będący całkowitym przeciwieństwem "N". To
widowisko-misterium rozgrywa on w całkowitej niemal ciszy, a taniec staje się w nim
rodzajem hipnotycznego transu.
Już zestawienie tych kilku tytułów pokazuje, jak wszechstronnym artystą jest
Preljocaj. A przecież jednocześnie potrafi zmierzyć się z tradycją. Jedną z jego
ostatnich prac było pokazane w Paryżu "Święto wiosny" - balet skomponowany
na początku XX wieku przez Igora Strawińskiego dla wielkiego polskiego tancerza Wacława
Niżyńskiego.
Francja jest obecnie krajem, w którym sztuka tańca rozwija się niezwykle dynamicznie.
Działa tam wielu eksperymentujących choreografów, ale tylko nieliczni zyskują uznanie
poza ojczyzną. Należy do nich Angelin Preljocaj, jedyny właściwie francuski choreograf
tak wysoko ceniony obecnie w USA. Nie powinno to dziwić, bowiem w młodości kształcił
się w Nowym Jorku u słynnego choreografa Merce'a Cunninghama. Dziś w swej sztuce
umiejętnie łączy tradycje amerykańskie z europejskimi.
Wizyta w Warszawie Ballet Preljocaj stała się możliwa dzięki Instytutowi Francuskiemu,
który konsekwentnie przybliża polskim widzom artystów współczesnego tańca. Był
więc u nas Josef Nadj, a także zespoły Montalvo-Hervieu czy Castafiore oraz Ballet
Lorraine. Występ Ballet Preljocaj stanowi jednak najważniejsze wydarzenie.
Jacek Marczyński
Rzeczpospolita
12 kwietnia 2007 |