XVII Łódzkie Spotkania Baletowe
Łódź, 10 - 25 maja 2003
____________________________________________________
Symfonia z niebaXVII Łódzkie Spotkania Baletowe
Tak tańczy się w niebie. To pierwsza refleksja, jaka nasuwa się podczas oglądania "Bruckner 8" - monumentalnej kompozycji choreograficznej Uwe Scholza skonstruowanej do VIII Symfonii austriackiego kompozytora. Dzieło powstało w Leipziger Ballett, któremu Scholz dyrektoruje od dwunastu lat
|
Zespół baletowy jest uduchowiony, porusza się po
scenie z wyrafinowaną elegancją Bruckner zafascynowany twórczością Richarda Wagnera tworzył ogromne w architekturze symfonie, jednak posługiwał się indywidualnym, romantycznym językiem emocji, harmonii i kontrapunktu. Zasady allegra sonatowego często dla kompozytora stawały się nazbyt ciasnymi regułami, by zmieścić w nich wszystko, co pragnął wyrazić. Stąd często np. w kodzie pojawia się trzeci temat spajający dwa prowadzone od ekspozycji, szeroka repryza. Budowa symfonii Brucknera mniej jednak fascynuje słuchaczy, niż ich warstwa dźwiękowa czy, najprościej mówiąc, melodia. Jednak dla pełnej kontemplacji jego utworów tak formę, jak i treść trzeba brać pod uwagę. I właśnie tak, w sposób wręcz drobiazgowo analityczny, potraktował VIII Symfonię Brucknera znakomity niemiecki choreograf - Uwe Scholz. Artysta przez wiele lat związany z Johnem Cranko (jako tancerz i choreograf kierowanego przez Cranko Stuttgarter Ballett) |
pozostaje wyraźnie zafascynowany językiem tańca, jakim operował nieżyjący już dziś twórca. W jego pracy znać także atencję do legendy światowej choreografii - George'a Balanchine'a. Scholz tworzy z matematyczną precyzją kompozycje zniewalające emocjonalnie. Tajemnicą warsztatu Uwe Scholza jest pokora wobec muzyki oraz arystokratyczne pochodzenie intelektu i wrażliwości na piękno: w żyłach choreografii VIII Symfonii Brucknera płynie błękitna krew. Tak monumentalnego widowiska choreograficznego dawno nie oglądaliśmy w Łodzi. "Bruckner 8" to nie historyjka zamknięta w tańcu, ale wypowiedź twórcy na temat pragnienia osiągnięcia Absolutu. To choreografia, chciałoby się powiedzieć - totalna. Będąca syntezą wrażeń estetycznych wypływających z muzyki połączona z analizą formy. Przez godzinę i czterdzieści minut (bez przerwy) obserwujemy imponujący liczebnie zespół baletowy wyraźnie uduchowiony, a przy tym emanujący spokojem i opanowaniem, poruszający się po scenie z wyrafinowaną elegancją. Piękno kompozycji Scholza tkwi także w prostocie; artysta nie każe narzucać się tancerzom efektownymi ewolucjami baletowymi, w zamian ofiarowując spektakularne układy, pozornie nietrudne, a w rzeczywistości wymagające od tancerzy celującego opanowania warsztatu i ogromnego wysiłku fizycznego oraz niewyobrażalnej koncentracji i dyscypliny. Całość robi zapierające dech wrażenie, że tak tańczy się chyba wyłącznie w niebie. Michał Lenarciński |