W Teatrze Powszechnym w Łodzi występem Dejvickiego Divadla zakończył się
festiwal teatralny, w którym uczestniczyło około 7 tysięcy widzów. Na finał goście
z Pragi pokazali "Opowieść o zwyczajnym szaleństwie" Petera Zelenki. Zanim jednak
rozpoczął się nadzwyczajny spektakl, ogłoszono wyniki plebiscytu publiczności na
najprzyjemniejszą aktorkę, najprzyjemniejszego aktora i najprzyjemniejsze festiwalowe
przedstawienie.
W kategorii spektaklu zwyciężył "Kalkwerk" Thomasa Bernharda ze
Starego Teatru w Krakowie w reżyserii Krystiana Lupy. Najprzyjemniejszym aktorem został
Andrzej Chudziak - odtwórca głównej roli w nagrodzonym przedstawieniu.
W tym roku mamy dwie najprzyjemniejsze aktorki. Tytuły ex aequo
otrzymały: Danuta Stenka i Marta Lipińska. Stenkę widzowie nagrodzili za główną
rolę w "Zwycięstwie" Howarda Barkera w reżyserii Heleny Kaut (to przedstawienie
Teatru Współczesnego z Wrocławia) i za rolę w "Uroczystości" Thomasa Vinterberga
w reżyserii Grzegorza Jarzyny (Teatr |
|
Rozmaitości w Warszawie).
Marta Lipińska nagrodzona została w historii festiwalu już po raz
trzeci. Tym razem laur przyniosła jej tytułowa rola w "Kobiecie namiętnej" Kay
Mellor, zrealizowanej na scenie Teatru Współczesnego w Warszawie. Obie aktorki uzyskały
po 77 głosów.
Po raz pierwszy swoją nagrodę przyznała Kapituła Teatru
Powszechnego, złożona z członków Loży Przyjaciół TP. Kapituła postanowiła
nagrodzić wydarzenie: nagroda trafiła do twórców "Kalkwerku".
- Jestem ogromnie zadowolona z przebiego festiwalu - mówi Ewa
Pilawska, dyrektor Teatru Powszechnego i festiwalu. - O tym, że jest potrzebny,
powiedziała nam publiczność. Również za pośrednictwem werdyktu, który jest taki,
jaki wydałoby najwybitniejsze gremium krytyków.
Następny, XI festiwal, odbędzie się w styczniu 2005.
(l)
Dziennik Łódzki
8 marca 2004 |