10. Festiwal
Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych

_______________________________________________________________________________

Sztuki przyjemne i nieprzyjemne

Teatr Powszechny w Łodzi zawsze pełnił rolę Kopciuszka. Ze swoim lżejszym popularnym repertuarem ginął w cieniu słynniejszych łódzkich scen: Teatru Nowego i Teatru im. Jaracza

 

           A jednak to właśnie Powszechny jest pomysłodawcą i gospodarzem niezwykle ambitnego festiwalu teatralnego, który swą nazwę wziął od tytułu wydania dramatów G.B. Shawa: "Sztuki przyjemne i nieprzyjemne". W tym roku łodzianie będą mogli obejrzeć dzieła Krystiana Lupy ("Kalkwerk" i "Rodzeństwo"), Grzegorza Jarzyny ("Uroczystość"), Heleny Kaut-Howson ("Zwycięstwo" z Danutą Stenką, która za główną rolę w tym spektaklu dostała Paszport "Polityki"), a obok nich farsę "Czego nie widać" z Powszechnego z Warszawy i melancholijną komedię "Kobieta namiętna" ze Współczesnego z Warszawy. A także "Wampira" Wojciecha

Tomczyka, znakomicie oceniane przedstawienie o manipulacji z czasów PRL zrealizowane w Teatrze Nowym w Zabrzu, czy współczesną satyrę "Szpital Polonia" z Teatru im. Modrzejewskiej z Legnicy. Po raz pierwszy pojawi się gość z zagranicy, czyli "Opowieść o zwyczajnym szaleństwie" w inscenizacji autora Petra Zelenki.

Groch z kapustą? Organizatorzy tłumaczą się prosto: ten festiwal ma pokazywać dobre przedstawienia - gatunek nie gra roli. Sądząc z rokrocznego szturmu na kasy, formuła sprawdza się bardzo dobrze.

Agnieszka Celeda
Polityka 03/04

 

INDEX WYDARZENIA RECENZJE TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

mk