10. Festiwal
Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych
_____________________________________________________________________________________________
Chorzy na miłość
Sukces Zelenki w Łodzi. Gościnne występy Dejvickiego Divadla z Pragi zakończyły 7 marca Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w łódzkim Teatrze Powszechnym
|
Ivan Trojan (Petr) i Miroslav
Krobot (Ojciec)
''Opowieść o zwyczajnym
szaleństwie'' To przedstawienie od trzech sezonów nie schodzi z afisza niewielkiego teatru w praskiej dzielnicy Dejvice. Chociaż nie występują w nim gwiazdy, nie ma efektów świetlnych ani wystawnej inscenizacji, bilety są wykupione na kilka tygodni. W 2001 roku obwołano "Opowieść o zwyczajnym szaleństwie" spektaklem roku w Czechach, a odtwórcy głównych ról zebrali indywidualne nagrody. Tajemnica sukcesu kryje się w słowach: Petr Zelenka. Ten trzydziestoparoletni reżyser i scenarzysta podbił czeską i międzynarodową publiczność filmami "Guzikowcy" (1997) i "Samotni" (2000, reż. David Ondricek), które z ironią, a zarazem w sposób wrażliwy opowiadają o samotności ludzi w wielkim mieście. Miłość jako szaleństwo Pierwsza sztuka teatralna Zelenki mówi o tych samych ludziach, co jego filmy - to kobiety i mężczyźni na skraju załamania nerwowego, szukający rozpaczliwie partnerów. Codziennie wstają z postanowieniem, że znajdą kogoś na dłużej, ale wieczorem znów kładą się do zimnej pościeli. O samotności Zelenka opowiada w tonie |
absurdu i to jest główną zaletą dramatu. Jeden z bohaterów w rozpaczy próbuje zamiast z kobietą związać się z odkurzaczem (nie jest tak dobry jak kobieta, ale to lepsze niż nic - mówi przyjacielowi). Inny, aby zatrzymać kochankę, sięga po pogańskie rytuały, do których potrzebne są jej włosy, niestety, po pijaku myli dziewczynę z jej ciotką i ścina włosy nie tej, którą chciał zatrzymać. Zelenka przedstawia miłość jako szaleństwo, na które normalny świat, zajęty karierą i zarabianiem pieniędzy, nie może sobie pozwolić. Miejsce zakochanego jest w szpitalu wariatów albo w innym miejscu odosobnienia, gdzie jest odizolowany od świata i nie będzie zarażać swą chorobą. Ale "Opowieść o zwyczajnym szaleństwie" jest nie tylko komedią o miłości. To przede wszystkim emocjonalny portret współczesnego człowieka pełnego zahamowań i blokad, który nie potrafi wyrażać uczuć i kierować własnym życiem. Śmiech na poważnie Podobno kiedy jesienią 2001 roku Zelenka wszedł z aktorami do sali prób, zamiast tekstu miał w ręku kilka notatek. Aktorzy codziennie improwizowali dialogi, które scenarzysta spisywał i rano dostarczał gotowy tekst. Jeśli tak naprawdę było, staje się zrozumiałe, dlaczego nawet najbardziej absurdalne kwestie (jak ta o wysłaniu samego siebie paczką do ukochanej) brzmią ze sceny prawdopodobnie. Wszyscy grają tu śmiertelnie serio i może dlatego publiczność pokłada się ze śmiechu. Aktorską perełką jest zwłaszcza Ojciec głównego bohatera, którego gra Miroslav Krobot. W postaci byłego lektora socjalistycznych kronik filmowych udaje mu się zawrzeć los milionów ludzi z poprzedniej epoki, których historia wyrzuciła na margines. Krobot pokazuje, jak w tym żałosnym, starym i przegranym mężczyźnie, który czas spędza na obserwowaniu bąbli w piwie, za sprawą miłości budzi się nowy człowiek i tą przemianą chwyta widzów za serce. Znakomity jest również Ivan Trojan w roli Petra, desperata walczącego o miłość. Trojan to jeszcze jeden łącznik między sztuką a filmem - w "Samotnych" grał Ondreja, neurotycznego doktora, który rzucał rodzinę dla młodej kochanki. Zelenka po polsku Łódzka publiczność gorąco odebrała sztukę Zelenki. Trwa jej pochód przez polskie sceny: po Zielonej Górze i Gdańsku premierę przygotowuje Teatr Powszechny w Łodzi. Nic dziwnego - świat, który przedstawia Zelenka, jest bliski naszej rzeczywistości, rozkraczonej pomiędzy dwiema epokami, pełnej absurdów, a jednocześnie pociągająco pięknej. Można się w nim zakochać. "Opowieść o zwyczajnym szaleństwie" Petra Zelenki w wykonaniu Dejvickiego Divadla z Pragi Roman Pawłowski |