W poniedziałek i we wtorek na scenie teatru
Lalka (18 i 19 czerwca, o godz. 17.30) można obejrzeć spektakl "Za drzwiami" z
udziałem 18 podopiecznych z domów dziecka i ośrodka wychowawczego. To już drugie
teatralne przedsięwzięcie zainicjowane przed rokiem przez pisarkę Katarzynę Kotowską
i aktora Romana Holca
Wymyślili, że będą pracować z dziećmi z domów dziecka, że z ich pracy powstanie
spektakl. Katarzyna Kotowska napisze scenariusz, Roman Holc wyreżyseruje i jeśli trzeba
będzie - zagra wspólnie z młodymi aktorami. Przed rokiem z tekstów i wypowiedzi dzieci
powstała "Wyspa Słoneczników", dali 15 przedstawień. Spektakl podsumowujący
tegoroczną pracę - "Za drzwiami" to opowieść o świecie dorosłych z
perspektywy dzieci.
Beata Kęczkowska: Co daje wam dorosłym ta praca?
Roman Holc: Chcemy wspólnie z Kasią Kotowską stworzyć dodatkową szansę młodym
osobom, którzy takiej szansy nie mają. A nie mają jej z definicji, bo nie mieszkają w
domach rodzinnych tylko w tzw. placówkach. Daliśmy im możliwość wystąpienia na
scenie zawodowego teatru wraz z pełną obsługą, bileterkami, elektrykami, akustykami i
- co nie jest bez znaczenia, a może jest najważniejsze - w stałym repertuarze teatru.
By dali przedstawienie, pracuje 12 osób obsługi. Teatr traktuje to jako wyciągniętą
rękę do tych młodych osób. Nie zbawiamy świata, nie rozwiązujemy ich wszystkich
problemów, chociaż wspieramy ich w czym możemy. Nie nastawiamy na wdzięczność i
obsypywanie kwiatami, my tylko pracujemy z młodzieżą.
Jakie macie kłopoty?
- Cały rok pracowaliśmy bez pieniędzy, nie zakwalifikowaliśmy się na żadne dotacje,
odmówili nam sponsorzy prywatni. Rozumiemy to, jest wielu potrzebujących. Daliśmy sobie
radę, przygotowaliśmy drugą premierę. Teatr nam pomógł. Mamy prozaiczne potrzeby -
czasami musimy zafundować naszym dzieciom śniadanie albo pizzę na obiad, dowieźć je
na próbę do teatru.
Chcielibyśmy w przyszłości móc pracować również z dziećmi z innych miast. Może w
nadchodzącym, trzecim roku naszej działalności uda się nam znaleźć naśladowców w
różnych teatrach zawodowych w kraju. Zdajemy sobie sprawę, że gdy w przyszłości
odniesie sukces akcja "Dzieciaki do domu" i nie będzie już domów dziecka, to
i tak będzie z kim pracować. Dzieci z domów dziecka, nawet gdy je opuszczą, zawsze
będą miały mnóstwo rzeczy do nadrobienia. Chcemy im w tym pomagać.
Jakie są plany na przyszły rok?
Na pewno damy nową premierę. W teatrze nie ma sprawiedliwości - jedna rolą musi być
główna, ale w naszych przedstawieniach wszystkie role są prawie główne. Tylko my
dorośli statystujemy. Ja w "Za drzwiami" gram psa.
Rozmawiała Beata Kęczkowska
Gazeta Wyborcza Warszawa
18 czerwca 2007 |