Rozmowy
____________________________________________________

Jan Szurmiej

Ten musical zawsze jest hitem

 

skrzypek_szu_bag.jpg (21743 bytes)

Michał Chytrzyński - Skrzypek i Marek Litewka - Tewie
Fot. Piotr Kubic

             - mówi JAN SZURMIEJ, reżyser "Skrzypka na dachu" wystawionego w teatrze Bagatela

- Które to Pana spotkanie ze Skrzypkiem na dachu? W 1984 roku współpracował Pan z Jerzym Gruzą przy jego inscenizacji w Teatrze Muzycznym w Gdyni, potem już samodzielnie Pan reżyserował musical w Teatrze Muzycznym we Wrocławiu...

- ...i na scenach teatrów muzycznych w Łodzi, na Litwie, rok temu w Teatrze Żydowskim w Warszawie - a zatem to już szósta praca.

- I pierwsza nie w teatrze muzycznym...

- Teatr Żydowski jest też sceną dramatyczną, choć z dużą tradycją spektakli muzycznych.

- Czy zatem inscenizacja krakowska będzie inna od dotychczasowych?

- W Bagateli będzie to typowy spektakl aktorski, myślę, że powinien on osiągnąć trochę inny klimat, pozwalający bardziej niż na wielkiej scenie - z licznym baletem, chórem - zachować metafizyczną dramaturgię Szolema Alejchema. Choć oczywiście nadal będzie to musical z jego wspaniałymi muzycznymi scenami. One są w ten spektakl wpisane, decydują o jego urodzie i charakterze; trudno nie pokazać tańców obrzędowych wesela - w tym tańca z butelkami, który jest nieodłącznym elementem każdego wesela żydowskiego, podobnie jak trudno pozbyć się obrazu karczmy, w której Tewie razem z Lejzorem Wolflem, rzeźnikiem, oblewają w kompanii Rosjan i Żydów zaręczyny najstarszej córki Cejtl? Dodam od razu, że aktorzy, wyłonieni w teatralnym castingu, bardzo dobrze sobie radzą z materiałem muzycznym, zatem wszystkie hity Skrzypka? zabrzmią na świetnym poziomie.

- Jak każdy reżyser, chwali Pan swych aktorów?

- Bo to naprawdę znakomici aktorzy, a poza tym zawsze ceniłem aktorów krakowskich, rozpoznaję ich na milę, gdziekolwiek jestem. Jeśli wchodzi aktor, którego nie znam i ma pewien styl prowadzenia dialogu, od razu wyczuwam, że to szkoła krakowska.

- To czemu tak rzadko Pan w Krakowie pracuje?

- Cóż, chciałbym częściej, ale to nie tylko ode mnie zależy.

- Wróćmy do musicalu - czymś nas Pan zaskoczy w stosunku do inscenizacji polskich czy słynnego filmu z Topolem?

- U mnie tytułowy skrzypek, będący metaforą

wziętą z malarstwa Chagalla, jest postacią, która nie gra tylko w prologu i na końcu, ale tak w momentach najbardziej dramatycznych, jak i radosnych będzie towarzyszyć Tewiemu jako jego alter ego. Wprowadziłem też do dialogu zwroty w jidysz, by zabrzmiały echa języka, który niegdyś funkcjonował na krakowskim Kazimierzu, w Lublinie, w Biłgoraju... Polacy znali jidysz, tak jak Żydzi znali polski. Będą też modlitwy hebrajskie, których nie ma w libretcie Josepha Steina, jak i pewne symbole ze świata religii czy obyczaju żydowskiego - by ten dzwon dawnego świata, tu, w Krakowie, mającym cudowny festiwal kultury żydowskiej, zabrzmiał. Wszak Skrzypek? to spektakl o poszanowaniu tradycji, zarazem o świecie tak ściśle związanym z polską kulturą.

- Urok tego świata, jego postaci, muzyki - wszystko to sprawia, że spektakle te są niezmiernie popularne...

- Cóż, mogę się pochwalić, że moje inscenizacje z Wrocławia i Łodzi, stając w szranki ze scenami dramatycznymi, zostały spektaklami roku; oczywiście chciałbym, by w Krakowie było podobnie. Wystawienie tego musicalu to kapitalny pomysł menedżerski, Skrzypek? dobrze zrealizowany i zagrany zawsze jest hitem. Zarazem - to ogromne wyzwanie i artystyczne, i w wymiarze teatralnej produkcji. I oczywiście to wielki sprawdzian dla zespołu aktorskiego. Sam Tewie przez trzy godziny nie schodzi ze sceny, ponosząc wielki trud roli dramatycznej, a przy tym śpiewając i wykonując zadania choreograficzne.

- W Pana spektaklu w postać Tewiego wciekają się Marek Litewka i gościnne Krzysztof Gosztyła, który również gościnnie był Tewiem w Teatrze Żydowskim. A zatem zobaczymy dwóch różnych bohaterów?

- Tewie jest zawsze trochę inny - a widziałem inscenizacje Skrzypka? niemal na całym świecie, gdzie jest grany już cztery dekady. A podwójne obsady są w tego typu produkcjach muzycznych nieodzowne, by np. z powodu zachrypnięcia aktora nie trzeba odwoływać spektaklu. Stąd i w naszym przedstawieniu jest wiele ról granych wymiennie.

- Opowieść o mleczarzu Tewiem, mimo tragicznego losu społeczności Anatewki, zawiera w sobie dużą dawkę optymizmu...

- Bo Skrzypek? to symboliczna opowieść o wielkim dramacie narodu, którego nie opuszcza optymizm. I właśnie ta radość i chęć życia - pomimo biedy, wygnania - doprawiona swoistym filozoficznym humorem, pozwala mu przeżyć? I pewnie ta pogoda ducha też wpływa na sukces musicalu Steina i Bocka.

Teatr Bagatela; Joseph Stein (libretto), Jerry Bock (muzyka), Sheldon Harnick (piosenki) - Skrzypek na dachu. Przekład - Antoni Marianowicz. Inscenizacja, reżyseria i choreografia - Jan Szurmiej, scenografia - Wojciech Jankowiak, kostiumy - Marta Hubka, kierownictwo muzyczne - Janusz Butrym. Występują m.in.: Marek Litewka, Krzysztof Gosztyła, Ewa Mitoń, Katarzyna Litwin, Ewelina Starejki, Urszula Grabowska, Magdalena Walach, Zuzanna Madejska, Alicja Kobielska, Marcin Kobierski, Przemysław Branny, Krzysztof Bochenek, Piotr Różański. Kolejne spektakle - 13, 15-17 bm.

Rozmawiał Janusz R. Kowalczyk
Rzeczpospolita
14 kwietnia 2003

 

 

INDEX WYDARZENIA RECENZJE TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

mk