Rozmowy
_______________________________________________________________________________
Krystyna Szaraniec
Teatr musi być przewidywalny i wzbudzać sympatię
Rozmowa z Krystyną Szaraniec dyrektorem Teatru Śląskiego i sekretarzem Rady Gospodarczej Teatru obchodzącej dziesięciolecie swojego istnienia. Jakie warunki spowodowały powstanie idei i powołanie do życia Rady Gospodarczej? Dziesięć lat, to w życiu teatru ważny odcinek czasu. Szczególnie dla teatru, który w tym okresie przekształca się z instytucji państwowej w instytucję samorządową. W nowej rzeczywistości, kiedy Narodowy Fundusz Rozwoju Kultury przestał istnieć każdy teatr musiał zrozumieć, że nie tylko ma tworzyć ale także musi pozyskać środki na działalność i musi sobie w tej rzeczywistości radzić. Do tego musi przecież także pozyskiwać publiczność. Przejście z jednego układu społeczno-ekonomicznego w drugi, to niełatwe zadanie. W sumie okazało się, że nasze własne dochody były na bardzo niskim poziomie i to zmusiło nas do intensywnego poszukiwania sposobów pozyskiwania środków z innych źródeł. Nie można było skokowo podnieść cen biletów, a pamiętamy jak bardzo były wówczas tanie. Przez szereg lat tendencje były takie, że teatr miał widza niewiele kosztować. Dotacje drastycznie się zmniejszyły, a potrzeby rosły. Wchodziły nowe technologie, wchodziły komputery i my również chcieliśmy funkcjonować nie tyle nawet w nowoczesnych jak przynajmniej we współczesnych warunkach. W jakim stanie był budynek Teatru? Niestety, obiekt Teatru Śląskiego był wyeksploatowany. Coraz częściej występowały awarie i nikt nie chciał zrozumieć, że budynek nie był od wielu lat remontowany. Jedynie widownia otrzymała swojego rodzaju makijaż. Pozostała część wymagała poważnych remontów, a czasami głębokiej przebudowy. Taka sytuacja wymagała stworzenia frontu wsparcia dla Teatru. Jakie kryteria musieli spełniać ci, którzy taki front mogliby stanowić? Wówczas najważniejszym kryterium był fakt, że firma jest nowoczesna, dochodowa i że dobrze prosperuje na rynku. Co najmniej równorzędnym był warunek, żeby prezes lub dyrektor był osobą o dużym autorytecie. Takich należało pozyskiwać i właśnie takich pozyskać się udało. Ile to było osób na początku? Na początku zakładaliśmy piętnaście ale w konsekwencji udało się namówić do współpracy dwadzieścia osób. Na początku na czym polega rola Rady w Teatrze? Chciałabym podkreślić, że najpierwszą rzeczą, którą dała nam Rada Gospodarcza, to klimat. Rada dała Teatrowi klimat do pracy, klimat do działania. Teatr miał poczucie pełnego bezpieczeństwa. Otrzymaliśmy pewność, że w sytuacjach, w których Teatr sobie nie będzie mógł poradzić, będzie mógł liczyć na Radę. Jej członkowie czuli potrzebę pomagania nam. To są światli ludzie, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ten region będzie coś znaczył, kiedy będzie się równomiernie rozwijał. Myśmy ich o tym przekonywali, że to się może dziać wyłącznie za ich sprawą. Musze tutaj podkreślić, że oni byli na to gotowi, a jednocześnie uczyli się Teatru, wchodzili w nasze środowisko i w tej chwili to są ludzie, którzy doskonale się tu orientują. Nie tylko znają aktorów, znają reżyserów, znają także doskonale system funkcjonowania Teatru. Dla nich nasz bilans jest całkowicie dostępny, przyglądają się w jaki sposób wykorzystaliśmy środki, które od nich pozyskaliśmy. Czy sposób pożytkowania tych środków konsultujecie również z Radą? Generalnie wiadomo, że są one kierowane na produkcję teatralną. Rada taki cel sobie założyła, żeby Teatr mógł współpracować z najlepszymi reżyserami i najlepszymi realizatorami, Teatr sam na to nie zarobi. Dotacje zapewniają teatrowi bieżące życie natomiast to, co stanowi rozwój artystyczny, jakość, wysoki poziom realizacji - to jest domena i cel działania Rady. Dzięki niej na przykład możemy jeździć na festiwale teatralne. Przedstawiciele jakich firm wchodzą w jej skład? Południowy Koncern Energetyczny, którego przedstawicielami są prezes zarządu Koncernu Jan Kurk i wiceprezes Henryk Tymowski przewodniczący Rady Gospodarczej. Wiceprzewodniczący Rady Jerzy Wcisło prezes świetnie prosperującej prywatnej firmy Energomontaż Południe od lat współpracującej z rynkiem niemieckim. Firmą dla nas bardzo ważną i otwartą jest Stomil Wolbrom. Jest to jedyna firma spoza województwa, która sercem jest na Śląsku, na Śląsku zarabia pieniądze i uważa, że na Śląsku powinna je też zostawiać. W takiej sytuacji jest wiele firm i do wielu próbowałam dotrzeć, ale nie jest to proste. Dlatego zasługa Stomilu i zasługa prezesa Władysława Banysia jest wielka. Jest to wzorcowe podejście do miejsca, w którym się funkcjonuje. Dalej, chciałabym wymienić prezesa Stanisława Więcka. Stanisław Więcek stworzył Energoinstal Katowice - prywatną, poważną firmę, która na rynek niemiecki, francuski, szwajcarski i włoski kieruje prawie całą swoją produkcję. Mało kto wie, że jest to firma bardzo nowoczesna i całkowicie polska. To są powiedziałabym "konie pociągowe" Rady Gospodarczej. Czy znana jest Pani podobna inicjatywa w innym teatrze? Nie słyszałam, żeby jakieś ciało społeczne przez dziesięć lat, nie okazjonalnie, a regularnie działało na rzecz teatru. Nasza Rada jest stała. Oczywiście wciąż dochodzą nowe firmy, jest nawet pewien mechanizm przyjmowania do Rady. Najpierw firma w jakiś sposób Teatr wspiera, a następnie jeśli jest to ciało poważne Prezydium Rady podejmuje decyzję o przyjęciu w jej skład. Dzięki takiemu właśnie rozsądnemu i poważnemu podejściu do własnego składu nie mieliśmy czegoś takiego jak "Colloseum". Czy polecałaby Pani powołanie rad gospodarczych w innych teatrach? Wielokrotnie namawiałam inne zaprzyjaźnione jednostki do powoływania rady gospodarczej. Na przykład Filharmonia Śląska powołała Radę Patronacką, kilka razy próbowała to zrobić Opera Śląska. Znam także kilka teatrów w Polsce, które również próbowały stworzyć takie ciało - nie wiem jednak czy stworzyły. Oni nie mają w swoich szeregach takiej Krystyny Szaraniec, która sprostałaby wszystkim wymaganiom i obowiązkom wynikającym z funkcjonowaniu tak delikatnej i jednocześnie tak mocnej organizacji jaką jest rada gospodarcza. Obowiązki wiążące się z istnieniem Rady są rozliczne. Przedstawiciele tych teatrów, którzy przyjechali, żeby zorientować się w jaki sposób powołuje się takie ciało i jak trzeba w związku z tym postępować, zobaczyli teczki dokumentacji, którą ja tak ogromnie skrupulatnie prowadzę. Między innymi dlatego, żeby po dziesięciu latach można było bez kłopotu dotrzeć nawet do pozornie drobnych szczegółów. Do tego jak sądzę trzeba mieć szczególne predyspozycje... Tak, bo sprawne funkcjonowanie Rady Gospodarczej, to nie tylko umiejętność namówienia szefów firm do tego, żeby pomagali. Rada to coś więcej niż namawianie i nawet prowadzenie administracji. Rada, to także, a może nawet przede wszystkim skupienie jej członków w taki sposób, żeby czuli wspólnotę z Teatrem i z sobą nawzajem. Są to tacy ludzie, z którymi jako dyrektor Teatru mogę się podzielić jego problemami. Bo oni również działają w podobnych jak Teatr warunkach, stosują podobne przepisy prawne. Oni rozumieją moje problemy, a to jest dla dyrektora teatru niezwykle ważne oparcie. Ile pieniędzy wpłynęło przez te dziesięć lat działalności na rzecz Teatru Śląskiego? Prawie siedem milionów złotych. W rzeczywistości jednak jest to dużo więcej. Usługi, doradztwo i opinie prawne oraz wszelka inna pomoc, której oni nam nie szczędzą ale i nie wyceniają. Dlatego wartość wynikająca z działalności naszej Rady Gospodarczej znacznie przekracza owe siedem milionów. Czego życzyć sekretarzowi Rady, a jednocześnie jej dobremu duchowi na dalsze dziesięć lat? Przede wszystkim dalszej przyjaźni i miłości ludzi do teatru. Jeśli teatr jest przewidywalny i wzbudza sympatię, a ludzie w tym teatrze dalej będą poważni i odpowiedzialni, to mam nadzieję, że Rada Gospodarcza będzie przy nas jeszcze co najmniej dziesięć lat. Bardzo tego życzę. Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Ryszard Klimczak |
|