Rozmowy
______________________________________________________________________________

Krystyna Szaraniec

Pragnę, żeby Teatr był zawsze pełny

Rozmowa z Krystyną Szaraniec - dyrektorem naczelnym Teatru Śląskiego w Katowicach.

Ryszard Klimczak: Jak długo jest Pani związana z Teatrem Śląskim?

Krystyna Szaraniec: Z Teatrem Śląskim jestem związana od 1 kwietnia, od prima aprilis 1979 roku.

Czyli już dwadzieścia sześć lat. Od jakiego stanowiska rozpoczynała pani pracę w Teatrze Śląskim?

Tak, od stanowiska zastępcy dyrektora. Pełniłam je nieprzerwanie do 1 września 2005 roku, czyli do wczoraj. Właśnie wczoraj otrzymałam tę nominację.

Bardzo serdecznie gratuluję.

Dziękuję.

Jak wiadomo jest Pani bardzo mocno związana ze Śląskiem. Jaki ma Pani stosunek do tego Regionu w kontekście działalności Teatru?

Tak. Z jestem Ślązaczką z urodzenia, z tradycji i wychowania. Całe swoje życie spędziłam na Śląsku i mój stosunek do Śląska jest bardzo uczuciowy. Moja mama kochała teatr. Najpierw był Teatr w Bielsku a potem Teatr Śląski. To były Teatry mojej młodości, również dlatego żywię bliskie uczucia. Od wielu lat działam na rzecz Teatru i pragnę aby był instytucją ukochaną i szanowaną przez publiczność. Instytucją lubianą i odwiedzaną. Cały nasz zespół zmierza również do tego, ażeby pozyskać młodego widza ale niekoniecznie poprzez spektakle przedpołudniowe, bo z tego już się wycofujemy i tych przedstawień jest znacznie mniej, niż bywało jeszcze niedawno. Dziś staramy się edukować i bawić w taki sposób aby było to dla wszystkich interesujące.

Czy zdaniem Pani Teatr Śląski ma swoją specyfikę wynikającą z położenia geograficznego i kulturowego? Działa przecież na linii Śląsk-Zagłębie, na styku regionów różniących się chociażby historią? Jakie zadania powinien spełniać taki teatr?

To nie są jakieś wyjątkowe zadania, które by się bardzo różniły od zadań innej ambitnej instytucji artystycznej. My jesteśmy nastawieni na to co powiedziałam wcześniej ale jednocześnie sięgamy do śląskiej tradycji. Oprócz typowej działalności dla teatru organizujemy wieczory poetyckie z poetami śląskimi i w tym sezonie zamierzamy je kontynuować. Chcemy przybliżać tematykę śląską, dlatego w adaptacji jest już powieść Janosza - "Holonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny", której dokonuje Henryk Waniek – bardzo dobrze znający realia tej epoki. Stąd właśnie poszukiwania inspiracji do “uprawiania” Śląskości w teatrze. Właśnie w tym kierunku również będziemy się starali podążać z naszymi widzami.

Zajmuje się Pani w Teatrze sprawami organizacyjnymi i w znacznym stopniu finansowymi. W jaki sposób nowe umocowania organizacyjno-prawne mogą wpłynąć na Pani skuteczność zawodową?

Sprawami organizacyjno-ekonomicznymi zajmuję się od dawna i sporo rzeczy udało mi się na tym polu zrealizować. Zawsze jednak są jakieś słabe punkty, które wymagają określonych zmian. Chcę wprowadzać zmiany. Takie zmiany, które będą pozytywnie wpływać na jakość tego, co robimy i będą miały charakter stałego obyczaju.
Oczywiście teraz łatwiej mi będzie czuwać nad polityką finansową, co jest niezwykle ważne w świetle współczesnego modelu prowadzenia instytucji takiej, jaką jest teatr. Będę także mogła skuteczniej koordynować pracę całego zespołu teatralnego.

Stanowisko dyrektora naczelnego daje właśnie takie możliwości.

Tak, daje mi znacznie większą swobodę przede wszystkim na polu menedżerskim, na którym i tak działałam przez cały wcześniejszy okres pracy w Teatrze. Teatr bowiem, mimo że jest instytucją artystyczną, jest również przedsiębiorstwem, które musi prowadzić dyscyplinę finansową, odprowadzać podatki, czyli działać w określonych warunkach ekonomicznych. Ponadto musi zdobywać środki na produkcję i nowe inicjatywy. Realizacja tych działań z pozycji drugoplanowej jest trochę trudniejsza, niż z pozycji pierwszego planu.

Czy w związku z nowymi możliwościami i tym, o czym pani przed chwilą powiedziała zmieni się także propozycja repertuarowa na nowy sezon?

Nie, nie ma to wpływu na repertuar. Ja bardzo sobie cenię współpracę z dyrektorem Henrykiem Baranowskim, a za jego sprawą kształt tego sezonu już jest w znacznej mierze skrystalizowany. Myślę, że będzie to bardzo interesujący sezon. Chciałabym również aby Teatr zaczął jeździć na festiwale. Jest to związane nie tylko z jakością naszej twórczości ale również z pieniędzmi. Czy stać nas na prezentowanie naszych spektakli szczególnie na festiwalach zagranicznych? Mimo zaproszeń jakie corocznie dostajemy, trzeba mieć pieniądze na to, żeby ludziom wypłacić diety, żeby zagwarantować przyzwoite warunki przejazdu, czy przewozu dekoracji.
Byliśmy w lipcu na Festiwalu Sztuki Antycznej w Kerczu na Krymie (Nagroda za najlepszą reżyserię dla Michała Ratyńskiego - “Lizystrata” - przyp. D.T.). Ja liczę pieniądze ale równocześnie widzę jak wiele daje naszemu zespołowi konfrontacja z najlepszymi teatrami czy to po wschodniej, czy po zachodniej stronie naszej granicy. Takie wyjazdy pozwalają uwierzyć w siebie i pozbawiać się kompleksów.

Na koniec proszę jeszcze powiedzieć jakie marzenia ma nowy dyrektor naczelny Teatru Śląskiego?

Mój Boże... moje wewnętrzne marzenie jest takie, żeby ludzie wynosili radość z owoców swojej pracy. Pragnę również, żeby Teatr był zawsze pełny. I jeszcze, żeby w tym teatrze widz był królem.

To bardzo piękne marzenia i życzę, żeby wszystkie jak najszybciej mogły się zrealizować.
Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Ryszard Klimczak
Dziennik Teatralny
2 września 2005

  

   szaraniec_baranowski_m.jpg (8300 bytes)

  
INDEX WYDARZENIA RECENZJE TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

rk