Teatr "Schola" w Węgajtach


TRUBADURZY CHRYSTUSA PANA


reżyseria: Johann Wolfgang Niklaus


Śpiewa Schola Węgajty

Pielgrzymką przez tradycję pieśni religijnej nazwali muzycy "Scholi" z Węgajt swój czwartkowy koncert w sali Kromera na olsztyńskim zamku. Był to koncert niezwykły.

       Ubrani w białe habity, w sandałach na bosych stopach, w ciepłym świetle popołudnia sączącym się przez witrażowe okno, śpiewali nabożne pieśni z XII, XIII i XIV wieku, poświęcone Jezusowi i Marii Pannie, wykonywane niegdyś przez trubadurów prowansalskich, niemieckich meistersingerów i pielgrzymów wędrujących do miejsc świętych.

I kto jeszcze tego nie wiedział, mógł się przekonać, iż Średniowiecze - wbrew obiegowym wyobrażeniom - nie było nudne i posępne. Nawet w chwilach pobożnego skupienia.

Jesteśmy już od jakiegoś czasu przyzwyczajeni do przywracanych życiu brzmień muzyki dawnych wieków, do chorału gregoriańskiego, czy do tzw "muzyki etnicznej", sięgającej korzeni śpiewów narodów Europy. A jednak zawsze zadziwia i porywa piękno, głęboki spokój i prosta wewnętrzna radość, emanujące ze zwrotek długich pieśni-laud o wielokrotnie powracających refrenach, wywodzących się z tradycji świętego Franciszka (któremu ten wieczór członkowie Scholi zadedykowali), czy też wyrafinowany, orientalny koloryt melodii trubadurów prowansalskich.

Był to chyba pierwszy w Olsztynie tak bogaty, "pełnowieczorowy", koncert Scholi Węgajty, znanej przede wszystkim z inscenizacji średniowiecznych dramatów liturgicznych, wykonywanych w kościelnych wnętrzach, w trakcie nabożeństw. Zarazem był to koncert "autorski" założyciela Scholi, Johanna Wolfganga Niklausa, który sam śpiewał pewnym, mocnym głosem większość tych pieśni, podczas gdy pozostali muzycy włączali się w refrenach, przygrywając na dawnych instrumentach: lirze korbowej, fidelu, rebeku, kobozie, flecie prostym, harmonium. A zasiedli obok Niklausa w tej doborowej kompanii "trubadurów" muzycy znakomici: Maciej Kaziński, Jacek Hałas, Sergij Petryczenko, i pamiętny z ubiegłorocznego własnego koncertu autorskiego w kościele ewangelickim w Olsztynie mistrz nad mistrze -

s.jpg (13006 bytes)
fot. Krzysztof Skłodowski
Od lewej: Mieczysław Litwiński, Jacek Hałas, Johann Wolfgang Niklaus i Maciej Kaziński


Mieczysław Litwiński, ostatnio coraz częściej współpracujący ze Scholą, kompozytor, rewelacyjny śpiewak i multiinstrumentalista, którego występy swego czasu w Nowym Jorku wzbudziły zachwyt "papieża" awangardy muzycznej - Johna Cage'a, a który tutaj skromnie zaśpiewał sam tylko raz.

Wolfgangowi Niklausowi należy się również uznanie za atrakcyjną kompozycję całości koncertu. Drugą część wieczoru wypełniły stare religijne pieśni ludowe, jakie się zachowały do dzisiaj w ustnej tradycji wiejskich śpiewaków. Między innymi: pieśń lirnika wiejskiego śpiewana w kurpiowskiej gminie Czarnia "Jest tam dróżka wydeptana", opowiadająca o Matce Boskiej i jej opiece nad nawet największymi grzesznikami, czy "Wszystko marność", pieśń pogrzebowa śpiewana dziś jeszcze na Podlasiu, czy wreszcie przypomniany przez Sergija Petryczenkę "duchowny stich" staroobrzędowców zanotowany w ich gminie w Gabowych Grądach koło Augustowa. A na zakończenie Wofgang Niklaus zaśpiewał - wracając znów do europejskiego śreniowiecza i spinając całość wieczoru jak klamrą - niezwykłą w swym dramatyzmie czternastowieczną pieśń biczowników ze Stuttgartu.

Ten program, zatytułowany przez wykonawców "Trubadurzy Chrystusa Pana", wart jest upamiętnienia. Może by Schola Węgajt pomyślała o nagraniu płytowym?

Tadeusz Szyłłejko
Gazeta Warmii i Mazur
24.06.2000



INDEX WYDARZENIA RECENZJE TEATRY

                                 Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS