Na dużej scenie Teatru Polskiego we
Wrocławiu, dzięki staraniom Ośrodka Grotowskiego, Peter Brook pokazał "Tierno
Bokar", spektakl stworzony na kanwie życia tytułowego mistyka islamskiego.
Brook,
choć przede wszystkim odkrywa teatr w obrzędzie religijnym i przypowieści o żywocie
świętych, proponuje nam również ostrą konfrontację z problemami współczesnej
Francji. "Tierno Bokar", spektakl, nad którym Peter Brook pracował
blisko dziesięć lat, jest nie tylko delikatną, poetycką przypowieścią o życiu
afrykańskiego mistyka, ale też studium widowiska teatralnego, które świadomie odarto z
efektownych chwytów scenicznych oraz odcięto od współczesnego warsztatu aktorskiego.
Spektakl pokazany w Teatrze Polskim we Wrocławiu (we współpracy z Ośrodkiem
Grotowskiego) jest powrotem do jądra teatru, także w wymiarze widowiska, naturalnym
zwieńczeniem pracy nad tekstem, a raczej zlepkiem, autorską antologią historii żywota
islamskiego mistrza.
Spektakl rozgrywa się w niezmiennej scenerii. Przestrzeń wypełniają słomiane
materace, niewielka ilość afrykańskich przedmiotów codziennego użytku; światło
przejmuje rolę szczególnego rodzaju scenografii. Z prawej strony sceny zasiada dwóch
muzyków. To oni, na oryginalnych południowych instrumentach budują w dużej mierze
atmosferę spektaklu.
Wszystko to konstruuje trochę naiwny, dziewiczy obraz teatru. Nie ma w nim tych
wszystkich chwytów i mechanizmów, do których przyzwyczaił nas współczesny,
europejski teatr, i po które reżyserzy sięgają niemal rutynowo. Przyzwyczajeni do
pewnych konwencji teatralnych, tu zetknięci z innym rodzajem widowiska, możemy doznać
szoku, czy też początkowego rozczarowania. Uderza bowiem nieeuropejska estetyka,
organiczność wyniesiona nie z dorobku naszej cywilizacji, lecz wprost z religijnego
kultu, fragmentów obrzędu. Egzotyczny folklor porażać może prostotą, naiwnością,
ale z czasem wciągają nas emocje, wydobywane z folkloru, ale i narracji, kreślącej
niezwykłą historię; wzrok aktorów i widzów "czworgiem się stają" - jak
oczy matki i syna w jednej ze scen spektaklu. Widza szczególnie porwać mogą niektóre
ze scen, jak ta z przyjęciem przez Tierno nowego obrządku. Nie sposób nie zauważyć
analogii do życia Chrystusa. Tierno przyjmuje wiarę poprzez swoisty chrzest, niczym
Jezus z rąk Jana, a następnie przekazują ją swemu uczniowi, jak Chrystus swoim
apostołom.
W spektaklu Brooka doszukać się można nie tylko chęci wydobycia na światło dzienne
historii mistyka, którego przesłanie tak poruszyło reżysera i odległej nam kultury,
którą wielki reżyser odkrył podczas afrykańskich podróży. Jest w "Tierno
Bokar", w warstwie fabularnej spektaklu, cały szereg odniesień do współczesnej
debaty cywilizacyjnej toczącej się w Zachodniej Europie, zwłaszcza problemów
francuskich - emigrantów z Północnej Afryki (pamiętamy głośne demonstracje przed
kilkoma laty na południu Francji) oraz zderzenie kultury chrześcijańskiej z islamem (we
Francji od roku obowiązuje ustawa o zakazie noszenia w szkołach oznak przynależności
religijnej, a spór rozgorzał wokół chust noszonych przez kobiety wyznających islam).
Peter Brook konfrontuje historię Francji i jej kolonii w Afryce Północnej w pierwszej
połowie minionego wieku ze współczesnym obrazem V Republiki.
Theatre des Bouffes du Nord w Paryżu, "Tierno Bokar", reż.
Peter Brook. Tekst Marie-Helene Estienne, poszukiwanie teatralne Peter Brook. Pokazy w
Teatrze Polskim we Wrocławiu, 8-13 marca 2005 r.
Krzysztof Ratnicyn
Dziennik Teatralny
19 marca 2005 |