Opera, po raz pierwszy od 1939 r.
śpiewana po polsku przez ukraińskich artystów, a przygotowana przez polskich
realizatorów, podkreśliła partnerskie kontakty Lwowa z Wrocławiem, którego władze
współfinansowały to niecodzienne przedsięwzięcie. "Straszy dwór" w
lwowskiej operze to pierwsze wydarzenie rozpoczętego przed kilkoma dniami roku polskiego
na Ukrainie.
Robert Skolmowski powtórzył we Lwowie wiele pomysłów z wrocławskiej
realizacji "Strasznego dworu". Dając im inny kontekst, stworzył jednak nową
inscenizację. Przywołuje ona historię polskiego życia i obyczaju zastygłą w obrazach
polskich malarzy, których dzieła znajdują się w Lwowskiej Galerii Obrazów. Wielka złocona
rama, która stoi na scenie, stale przypomina o tej inspiracji. Ukraiński scenograf Tadei
Ryndzak funkcjonalnie wypełnił jej wnętrze rekwizytami. Kostiumy Małgorzaty
Słoniowskiej, z pięknie namalowanymi rodzajowymi scenami nawiązują do obrazów z
lwowskiej galerii.
Lwowski spektakl jest żywy dzięki pełnej zaangażowania grze solistów i zespołów.
Mimo kilkutygodniowych prób niestety widać, że dla |
|
chóru połączenie śpiewu z tańcem i
grą aktorską jest zadaniem, które wykonuje pierwszy raz. Najciekawszą kreację
stworzył Pawło Tołstoj, student czwartego roku Lwowskiego Konserwatorium, obdarzony
pięknym tenorem o ciepłej barwie. Dobrze zaprezentowali się ponadto: Ludmyła Sawczuk
(Cześnikowa), Natalija Kurylciw (Hanna) i Jana Wojtiuk (Jadwiga) oraz Roman Witoszynskyj
(Damazy).
Orkiestrą opery lwowskiej dyrygował Janusz Przybylski, który
przygotował spektakl od strony muzycznej. W jego przerwie Tadei Eder, dyrektor teatru, i
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia, otworzyli w foyer wystawę dziesięciu
niepokazywanych w muzeum portretów sarmackich ze zbiorów Lwowskiej Galerii Obrazów.
Stanisław Moniuszko, "Straszny dwór". Inscenizacja i reżyseria
Robert Skolmowski. Kierownictwo muzyczne Janusz Przybylski. Scenografia Tadei Ryndzak i
Małgorzata Słoniowska. Teatr Opery i Baletu im. Salomei Kruszelnickiej we Lwowie,
premiera odbyła się 3 kwietnia 2004 r.
Rafał Bubnicki
Rzeczpospolita
5 kwietnia 2004 |