Bohaterem
"Ostatniej ucieczki" jest Józef - emeryt, który zamknięty w czterech
ścianach ubogiego pokoju, osaczony przez nudę powtarzalności zdarzeń i jałową
codzienność swej egzystencji, próbuje wyrwać się z tego przedsionka śmierci.
Przywołuje obrazy zdarzeń i postaci, jakie utrwaliły się na
kliszach jego pamięci, zaczyna błąkać się w różnych czasach, powracając w świat
dzieciństwa, gdzie jakby powtórnie przeżywa istnienie. Pusty czas emeryta sprawia, że
czas w ogóle staje się dla niego żywiołem metafizycznym i obsesją. Odwiedza rejony
rzeczywistości niegdyś utraconej i dzięki manipulacjom temporalnym odzyskanej na nowo.
Ta wędrówka okazuje się swoistą ucieczką przed śmiercią, wycofaniem się w inne
przestrzenie bytowania. Spektakl, rozgrywany w dwóch planach - lalkowym i żywym -
stanowi wysmakowaną estetycznie medytację nad ontologią czasu i czasem jako
"jedyną tragedią dla człowieka".
"Ostatnia ucieczka" to spektakl Wrocławskiego Teatru Lalek, polskiej grupy
teatralnej, oparty na prozie Brunona Schulza. Opowiada historię emeryta, zamkniętego w
czterech ścianach swego żałosnego pokoju. Samotny człowiek ucieka w inny wymiar, tam
gdzie zachowały się wspomnienia.
Spektakl zagrano w ramach LaMaMa Puppet Series Festival.
Maria Lubieniecka
nytheatre.com.review
Richard Honojosa. 1 październik 2004
Jeżeli kiedykolwiek byłeś w obcym kraju, gdzie mówią językiem, którego nie
rozumiesz, to pewnie znasz to uczucie zagubienia-wszyscy dookoła prowadzą rozmowy,
śmieją się, a tobie pozostaje tylko uśmiech i potakiwanie głową. Tak właśnie
czułem się, gdy zacząłem oglądać polski spektakl Wrocławskiego Teatru Lalek, który
wystawiony został właśnie w języku polskim. Jednak uczucie to szybko znikło, gdy
zacząłem pojmować subtelny język gestu i uniwersalny język poetyki snu.
Spektakl oparty na dziełach Brunona Schulza, awangardowego polskiego pisarza i plastyka,
tworzącego w latach 30. i 40. XX w. Schulz zginął bezsensownie, zastrzelony na ulicy
przez nazistowskiego oficera w czasie hitlerowskiej okupacji w Polsce. Najbardziej znany
jest jako autor zbioru opowiadań "Ulica krokodyli". Jego dzieła pozostają pod
wpływem Kafki, lecz Schulz wykazuje tendencję do mieszania surrealistycznego humoru z
realistycznymi szczegółami, co powoduje, że jego literatura ma więcej wspólnego z
codziennym życiem. Proza Schulza wykazuje tez pokrewieństwa z innymi twórcami
awangardowymi, takimi jak Witkiewicz i Gombrowicz. Schulz jest jednym z tych twórców,
którzy zmuszają do rozważań, czego jeszcze mógłby dokonać, gdyby jego życie nie
zostało tak wcześnie przerwane.
Jak głosi wstępna informacja prasowa, spektakl ten próbuje ukazać, esencję prozy
Schulza. Główny bohater, emeryt o imieniu Józef, próbuje pokonać swą izolację.
Odkrywa w swoim pokoju kąt, w którym nie działają zwyczajne reguły czasu i
przestrzeni. Jego podróż w mityczną krainę dziecinnych wspomnień i snów
przedstawiona jest w fantastyczny, sugestywny sposób. Wrocławskie lalki wydają się
płynąć w przestrzeni. Ich twarze są niezwykłe - maja tyle subtelnych szczegółów.
Niestety większość lalek występuje wgłębi sceny, stąd nie da się w pełni docenić
urody detali i precyzji ich wykonania.
To raczej ludzie niż lalki są głównymi odtwórcami spektaklu. Józefa gra Krzysztof Grębski.
Jest to aktor o bogatych możliwościach scenicznych. Pomimo bariery językowej bez trudu
zrozumiałem rudymenty natury jego bohatera. Tomasz Maśląkowski jest groteskowo zabawny
jako dziwaczny Doktor Gotard, śpiew zaś Jolanty Góralczyk, z jej smakowicie niskim i
melancholijnym glosem, zostawia niezatarte wrażenie. Muzyka, skomponowana przez Zbigniewa
Karneckiego, niekiedy przypomina smutny, cygański akordeon grający temat muzyczny w
filmie "Miasto zaginionych dzieci". Reżyser, Aleksander Maksymiak, wykonał
wspaniałą robotę, wykorzystując niezwykłą rozpiętość typów fizycznych swoich
aktorów, aby uchwycić tak senną rzeczywistość poetyki Schulza. Zrobił też
wspaniały użytek ze świateł. Spektaklowi wiele daje tajemnicza gra światłem z dołu
i boków sceny. Niektóre elementy dekoracji emitują również światło własne.
Nietrudno jest podążać za fabułą spektaklu, pomimo polskiego tekstu. Gdy Józef
ucieka w rzeczywistość alternatywną, przechodzi płynnie z sanatorium do krainy
dzieciństwa i do życia z podstarzałą żoną.
W spektaklu w ogóle nie widać "szwów" i ciągle zaskakuje nas coś
niezwykłego. Muszę przyznać, że umknęła mi humorystyczna strona tego widowiska, którą
zdecydowanie doceniła polskojęzyczna część publiczności, ale to naprawdę mi nie
przeszkadzało. Tyle było w spektaklu uniwersalnych momentów prawdziwej magii. Jest taki
cudowny tekst Schulza, który dokładnie opisuje moje odczucie po obejrzeniu
przedstawienia: "żadne słowo, żadna aluzja, nie potrafi zalśnić, zapachnieć,
spłynąć tym dreszczem przestrachu, przeczuciem tej rzeczy bez nazwy, której sam
pierwszy posmak na końcu języka przekracza pojemność naszego zachwytu".
Grażyna Drabik, Nowojorska kronika kulturalna, Przegląd Polski, 15.10.2004
Z niespodziewaną za to gracją popisywali się artyści z Wrocławia. Z niespodziewaną,
bo wybrali sobie trudną prozę Brunona Schulza. Pod sprawną ręką Aleksandra Maksymiaka
niewielki zespół stworzył - z prostych środków i świetnie dobranych fragmentów
powieści Schulza - krótkie, lecz bogate przedstawienie. Rozwijająca się przed naszymi
oczami poetycka opowieść o beznadziejnym zagubieniu i beznadziejnych poszukiwaniach Józefa,
malowana szybkim gestem oraz grą świateł i cieni, jest zwarta i sugestywna. Przed czym
Józef tak ucieka? Za czym tak goni? Czego naprawdę szuka - ojca, który umarł?
Pogodzenia się z nieubłagalnością upływającego czasu? Zrozumienia swoich przewin i
obsesji? Zwolnienia od poczucia winy?
Klaustrofobiczny pokój w sanatorium, w którym Józef się znajdzie w czasie swojej wędrówki,
jest pułapką-więzieniem, lecz także bramą do innej rzeczywistości. Czas cofa się,
wczoraj nakłada się na lata temu, przeszłość nabiera znamion teraźniejszości. Sen i
majaki nocne mieszają się z dniem codziennym. W The Last Escape udało się
wrocławskiemu zespołowi uchwycić obsesyjną intensywność wizji Schulza, ale także
jego podskórny humor. Gorzki smak dręczących obsesji, jak i wyzwalającą
umiejętność podśmiewywania się z nich. Jego ryzykowne, ale dzielne granie na nosie
samotności i śmierci.
Wrocławski Teatr Lalek OSTATNIA UCIECZKA na podstawie opowiadań Brunona Schulza:
"Emeryt", "Samotność", "Noc wielkiego sezonu",
"Księga", "Dodo", "Sanatorium Pod Klepsydrą",
"Traktat o manekinach", "Wichura", "Genialna epoka",
"Wujo Karol" scenariusz, reżyseria i scenografia: Aleksander Maksymiak muzyka:
Zbigniew Karnecki
obsada:
Jolanta Góralczyk, Józef Frymet, Krzysztof Grębski, Tomasz Maśląkowski, Sławomir
Przepiórka
prapremiera: 30. września 2004 Nowy Jork, La MaMa Theatre
premiera polska: 23. października 2004 Wrocławski Teatr Lalek
Materiały Teatru
9 lutego 2005 |