Wrocławski Teatr Lalek
(Mała Scena)
_______________________________________________________________________________
OSTATNIA UCIECZKA
BRUNON SCHULZ

reżyseria:
Aleksander Maksymiak
prapremiera: 23 października 2004
_______________________________________________________________________________

O spektaklu "Ostatnia ucieczka"

            Bohaterem "Ostatniej ucieczki" jest Józef - emeryt, który zamknięty w czterech ścianach ubogiego pokoju, osaczony przez nudę powtarzalności zdarzeń i jałową codzienność swej egzystencji, próbuje wyrwać się z tego przedsionka śmierci.

Przywołuje obrazy zdarzeń i postaci, jakie utrwaliły się na kliszach jego pamięci, zaczyna błąkać się w różnych czasach, powracając w świat dzieciństwa, gdzie jakby powtórnie przeżywa istnienie. Pusty czas emeryta sprawia, że czas w ogóle staje się dla niego żywiołem metafizycznym i obsesją. Odwiedza rejony rzeczywistości niegdyś utraconej i dzięki manipulacjom temporalnym odzyskanej na nowo. Ta wędrówka okazuje się swoistą ucieczką przed śmiercią, wycofaniem się w inne przestrzenie bytowania. Spektakl, rozgrywany w dwóch planach - lalkowym i żywym - stanowi wysmakowaną estetycznie medytację nad ontologią czasu i czasem jako "jedyną tragedią dla człowieka".

"Ostatnia ucieczka" to spektakl Wrocławskiego Teatru Lalek, polskiej grupy teatralnej, oparty na prozie Brunona Schulza. Opowiada historię emeryta, zamkniętego w czterech ścianach swego żałosnego pokoju. Samotny człowiek ucieka w inny wymiar, tam gdzie zachowały się wspomnienia.

Spektakl zagrano w ramach LaMaMa Puppet Series Festival.
Maria Lubieniecka

nytheatre.com.review
Richard Honojosa. 1 październik 2004

Jeżeli kiedykolwiek byłeś w obcym kraju, gdzie mówią językiem, którego nie rozumiesz, to pewnie znasz to uczucie zagubienia-wszyscy dookoła prowadzą rozmowy, śmieją się, a tobie pozostaje tylko uśmiech i potakiwanie głową. Tak właśnie czułem się, gdy zacząłem oglądać polski spektakl Wrocławskiego Teatru Lalek, który wystawiony został właśnie w języku polskim. Jednak uczucie to szybko znikło, gdy zacząłem pojmować subtelny język gestu i uniwersalny język poetyki snu.

Spektakl oparty na dziełach Brunona Schulza, awangardowego polskiego pisarza i plastyka, tworzącego w latach 30. i 40. XX w. Schulz zginął bezsensownie, zastrzelony na ulicy przez nazistowskiego oficera w czasie hitlerowskiej okupacji w Polsce. Najbardziej znany jest jako autor zbioru opowiadań "Ulica krokodyli". Jego dzieła pozostają pod wpływem Kafki, lecz Schulz wykazuje tendencję do mieszania surrealistycznego humoru z realistycznymi szczegółami, co powoduje, że jego literatura ma więcej wspólnego z codziennym życiem. Proza Schulza wykazuje tez pokrewieństwa z innymi twórcami awangardowymi, takimi jak Witkiewicz i Gombrowicz. Schulz jest jednym z tych twórców, którzy zmuszają do rozważań, czego jeszcze mógłby dokonać, gdyby jego życie nie zostało tak wcześnie przerwane.

Jak głosi wstępna informacja prasowa, spektakl ten próbuje ukazać, esencję prozy Schulza. Główny bohater, emeryt o imieniu Józef, próbuje pokonać swą izolację. Odkrywa w swoim pokoju kąt, w którym nie działają zwyczajne reguły czasu i przestrzeni. Jego podróż w mityczną krainę dziecinnych wspomnień i snów przedstawiona jest w fantastyczny, sugestywny sposób. Wrocławskie lalki wydają się płynąć w przestrzeni. Ich twarze są niezwykłe - maja tyle subtelnych szczegółów. Niestety większość lalek występuje wgłębi sceny, stąd nie da się w pełni docenić urody detali i precyzji ich wykonania.

To raczej ludzie niż lalki są głównymi odtwórcami spektaklu. Józefa gra Krzysztof Grębski. Jest to aktor o bogatych możliwościach scenicznych. Pomimo bariery językowej bez trudu zrozumiałem rudymenty natury jego bohatera. Tomasz Maśląkowski jest groteskowo zabawny jako dziwaczny Doktor Gotard, śpiew zaś Jolanty Góralczyk, z jej smakowicie niskim i melancholijnym glosem, zostawia niezatarte wrażenie. Muzyka, skomponowana przez Zbigniewa Karneckiego, niekiedy przypomina smutny, cygański akordeon grający temat muzyczny w filmie "Miasto zaginionych dzieci". Reżyser, Aleksander Maksymiak, wykonał wspaniałą robotę, wykorzystując niezwykłą rozpiętość typów fizycznych swoich aktorów, aby uchwycić tak senną rzeczywistość poetyki Schulza. Zrobił też wspaniały użytek ze świateł. Spektaklowi wiele daje tajemnicza gra światłem z dołu i boków sceny. Niektóre elementy dekoracji emitują również światło własne. Nietrudno jest podążać za fabułą spektaklu, pomimo polskiego tekstu. Gdy Józef ucieka w rzeczywistość alternatywną, przechodzi płynnie z sanatorium do krainy dzieciństwa i do życia z podstarzałą żoną.

W spektaklu w ogóle nie widać "szwów" i ciągle zaskakuje nas coś niezwykłego. Muszę przyznać, że umknęła mi humorystyczna strona tego widowiska, którą zdecydowanie doceniła polskojęzyczna część publiczności, ale to naprawdę mi nie przeszkadzało. Tyle było w spektaklu uniwersalnych momentów prawdziwej magii. Jest taki cudowny tekst Schulza, który dokładnie opisuje moje odczucie po obejrzeniu przedstawienia: "żadne słowo, żadna aluzja, nie potrafi zalśnić, zapachnieć, spłynąć tym dreszczem przestrachu, przeczuciem tej rzeczy bez nazwy, której sam pierwszy posmak na końcu języka przekracza pojemność naszego zachwytu".

Grażyna Drabik, Nowojorska kronika kulturalna, Przegląd Polski, 15.10.2004
Z niespodziewaną za to gracją popisywali się artyści z Wrocławia. Z niespodziewaną, bo wybrali sobie trudną prozę Brunona Schulza. Pod sprawną ręką Aleksandra Maksymiaka niewielki zespół stworzył - z prostych środków i świetnie dobranych fragmentów powieści Schulza - krótkie, lecz bogate przedstawienie. Rozwijająca się przed naszymi oczami poetycka opowieść o beznadziejnym zagubieniu i beznadziejnych poszukiwaniach Józefa, malowana szybkim gestem oraz grą świateł i cieni, jest zwarta i sugestywna. Przed czym Józef tak ucieka? Za czym tak goni? Czego naprawdę szuka - ojca, który umarł? Pogodzenia się z nieubłagalnością upływającego czasu? Zrozumienia swoich przewin i obsesji? Zwolnienia od poczucia winy?
Klaustrofobiczny pokój w sanatorium, w którym Józef się znajdzie w czasie swojej wędrówki, jest pułapką-więzieniem, lecz także bramą do innej rzeczywistości. Czas cofa się, wczoraj nakłada się na lata temu, przeszłość nabiera znamion teraźniejszości. Sen i majaki nocne mieszają się z dniem codziennym. W The Last Escape udało się wrocławskiemu zespołowi uchwycić obsesyjną intensywność wizji Schulza, ale także jego podskórny humor. Gorzki smak dręczących obsesji, jak i wyzwalającą umiejętność podśmiewywania się z nich. Jego ryzykowne, ale dzielne granie na nosie samotności i śmierci.

Wrocławski Teatr Lalek OSTATNIA UCIECZKA na podstawie opowiadań Brunona Schulza: "Emeryt", "Samotność", "Noc wielkiego sezonu", "Księga", "Dodo", "Sanatorium Pod Klepsydrą", "Traktat o manekinach", "Wichura", "Genialna epoka", "Wujo Karol" scenariusz, reżyseria i scenografia: Aleksander Maksymiak muzyka: Zbigniew Karnecki
obsada:
Jolanta Góralczyk, Józef Frymet, Krzysztof Grębski, Tomasz Maśląkowski, Sławomir Przepiórka
prapremiera: 30. września 2004 Nowy Jork, La MaMa Theatre
premiera polska: 23. października 2004 Wrocławski Teatr Lalek

Materiały Teatru
9 lutego 2005

        

ostatniau_mak.jpg (10259 bytes)


INDEX RECENZJE WYDARZENIA ROZMOWY TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

mk