Szaloną premierę wrocławskich mimów
zobaczymy już pod koniec kwietnia
Młode dziewczyny, przepraszam, młode kózki tworzą harem starego, wielkiego kozła i
nie odstępują go na krok. Z zazdrością przygląda się temu bohater najnowszej
premiery u mimów - M. Koziołkiewicz
Parę miesięcy temu poszła fama, że Wrocławski Teatr Pantomimy wystawia przygody
Koziołka Matołka. Była w niej tylko część prawdy. Co wspólnego będą miały
"Niewiarygodne przygody M. Koziołkiewicza" z bohaterem Kornela Makuszyńskiego?
Tylko punkt wyjścia i fabularny rytm. Bohater będzie przenosił się z miejsca na
miejsce, przeżywając dziesiątki przygód.
Kiedy Wiesław Hejno przyszedł do dyrektora Wrocławskiego Teatru Pantomimy, Aleksandra
Sobiszewskiego, z propozycją wystawienia nieznanych przygód Koziołka Matołka,
przyjęty został z entuzjazmem. - Od dawna chodziło mi po głowie zrobienie spektaklu
dla dzieci - mówi Sobiszewski.
Koziołek Matołek w tym przedsięwzięciu nabrał ludzkich cech i nazywa się M.
Koziołkiewicz. Obaj twórcy zaprosili do współpracy młodą ekipę realizatorów.
Scenografię i kostiumy zaprojektowali - Aleksandra Stawik i Michał Dracz, a stroną
muzyczną zajął się Sambor Dudziński.
- To dla mnie niesamowita przygoda - cieszy się autor muzyki. - Przyniosłem trochę
swoich pomysłów, przybliżających klimaty, których chcę się trzymać. Najpierw
oglądałem kawałek próby, a potem pisałem do niego muzykę.
Oprócz oryginalnych kompozycji znajdzie się w tym widowisku wiele cytatów muzycznych,
m.in.: niemiecki marsz wojskowy, chór Aleksandrowa, czy musicalowa piosenka z lat 30.
- To przedstawienie nie ma wzorców, my je tu dopiero wszyscy razem stwarzamy - podkreśla
autor scenariusza i reżyser. - Naczelną zasadą jest prostota. Naszym odbiorcą będzie
młody widz, także młody duchem, czyli od lat 5 do 105.
Premiera 28 kwietnia na Scenie na Świebodzkim. W tym roku Wrocławski Teatr Pantomimy
świętuje 50-lecie. Zobaczymy trzy premiery, oprócz "M. Koziołkiewicza",
"Dusioła" i "Foto foto".
Krzysztof Kucharski
Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
7 kwietnia 2006 |