|
Kubuś Puchatek nuci swoje
mruczanki już 70 lat! Znają je młodsi i starsi, a im lepiej je znają, tym częściej
sięgają po książkę, tym chętniej biegają do kina czy teatru, żeby usłyszeć je po
raz kolejny.
Nic więc dziwnego, że w samej Warszawie można spotkać Puchatka na kilku teatralnych
scenach - im. Tove Jansson, w Guliwerze, czy w Adekwatnym. Ostatnio zaś Kubuś wraz ze
swoimi mruczankami zagościł w musicalu teatru Syrena, gdzie zyskał wielu nowych
przyjaciół. W ich gronie znalazł się reżyser Andrzej M. Marczewski, który z
powodzeniem ożywił literacki Kubusiowy świat. Znalazł się wśród nich także
scenograf Edward Lutczyn, który stworzył scenicznemu Kubusiowi, środowisko równie
przyjazne jak książkowy Stumilowy Las. Leśne obrotowe zastawki raz po raz ukazują
przytulne wnętrza - to pełen książek pokój Krzysia z podobizną Michaela Jacksona na
ścianie, to norkę Królika z tapetą w marchewki, to znów kryjówkę Mamy Kangurzycy
całą w bumerangach. W gronie najlepszych przyjaciół Puchatka znaleźli się także
autorzy piosenek - Bogdan Chorążuk i Tadeusz Woźniak, którzy sprawili, że Puchatkowe
mruczanki stały się głównym bohaterem widowiska. Pełne zarazem humoru i poezji
pobrzmiewały to nutami klasyki, to znów egzotycznymi rytmami.
- Z moich myśli wszyscy wyszli - śpiewa Krzyś, przedstawiając
w prologu sposobiących się do gry bohaterów. - Jestem pułapka na słonie, wpadnij
dziś do mnie - kusi Prosiaczka wielonogi potwór. - Co nieco, co nieco łakomą jest
rzeczą - podśpiewuje publiczność, częstowana na pożegnanie łakociami.
Wśród przyjaciół przyjaciół Puchatka znaleźli się także
aktorzy, którzy w swoich sportowo-niewymuszonych strojach z zabawnymi nakryciami głowy,
oddającymi charakter postaci, doskonale czuli się zarówno w etiudach wokalnych, jak i
tanecznych, żonglując na krawędzi klownady, nigdy jej jednak nie przekraczali, nadając
swoim bochaterom cechy jak najbardziej indywidualne. Sympatię publiczności od pierwszej
chwili zdobył liryczny Wojciech Billip jako tytułowy Puchatek (a trzeba tu dodać, że
zastępując chorego kolegę musiał przygotować rolę w rekordowym tempie).
Brawami kwitowane były wokalizy Sowy Przemądrzałej - Lidii
Korsakówny. Bawił wyrośnięty Prosiaczek Pawła Chochlewa i filuterna Kangurzyca Moniki
Wierzbickiej. Lecz niekwestionowanymi bohaterami widowiska stali się niezwykle
dynamiczny, rozśpiewany Krzyś Piotrka Uszyńskiego oraz pełen smętnej kokieterii
Kłapouchy Jacka Piotrowskiego - Mureno. Oni też zebrali największe, w pełni
zasłużone brawa. Do grona przyjaciół Puchatka w widowisku Andrzeja Marczewskiego
trzeba także zaliczyć teatralną technikę. Doskonałe nagłośnienie i czułe mikrofony
dodane do aktorskiej precyzji skutecznie bowiem zacierały granicę między śpiewem
scenicznym i półplaybackiem.
To ze wszech miar profesjonalnie zrobione widowisko oglądałoby
się jeszcze lepiej, gdyby nie pewne mankamenty dramaturgiczne.
Zastosowana przez reżysera etiudowa kostrukcja spektaklu domaga
się wyraźniejszego puentowania - bądź to słowem, bądź muzyką - poszczególnych
scen. Może bowiem dziwić, że zestrzelony z wysokości, poturbowany Puchatek, bez słowa
komentarza idzie z wizytą do Królika.
Nie umniejsza to jednak sukcesu najnowszej premiery w teatrze
Syrena. Cieszy, że czwórka twórców musicalowych "Muminków", które
objechały pół Polski, ponownie się spotkała i stworzyła widowisko dla najmłodszych
naprawdę wysokiej klasy.
Liliana Bardijewska
Teatr Syrena: Alan A. Milne
"Kubuś Puchatek"
Przekład: Irena Tuwim
Adaptacja i reżyseria: Andrzej M. Marczewski
Scenografia: Edward Lutczyn
Muzyka: Tadeusz Woźniak
Teksty piosenek: Bogdan Chorążuk
Choreografia: Jerzy Wojtkowiak
Premiera 21 września 1997
Gazeta Wyborcza, 30 marca 1997
|
|