Kompania Teatr/Provisorium w Lublinie
_______________________________________________________________________________
DO PIACHU
TADEUSZ RÓŻEWICZ

reżyseria:
Witold Mazurkiewicz, Janusz Opryński
premiera: 14 grudnia 2003
_______________________________________________________________________________

Premiera "Do piachu" Teatru Provisorium i Kompanii Teatr

Lubelska inscenizacja dramatu "Do piachu" Tadeusza Różewicza ukazuje, że budujemy dla siebie świat pokoju na zapomnianym fundamencie zła. To znakomity, przejmujący spektakl. I wcale nie przynosi katharsis

 

dop_mazopr.jpg (20308 bytes)

Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZ

  
     
Zabrać się za "Do piachu", to jak włożyć kij w mrowisko polskich mitów. Opowieść o oddziale partyzanckim, gdzie mężczyźni walczą o wolność i niepodległość, wdziewając najprzeróżniejsze mundury, potrafią zachowywać się niczym zwierzęta - jest przecież demitologizacją polskiego heroizmu, nieodłącznego składnika naszych najnowszych dziejów. "Do piachu" wystawiono dwa razy (w tym raz w Teatrze TVP), zawsze przy groźnym buczeniu środowisk, dla których sztuka była targaniem świętości.

Lubelska inscenizacja sławnego dramatu Tadeusza Różewicza, odbieranego jako jednej z najbardziej kontrowersyjnych polskich sztuk, jest nieco odmienna od wersji literalnej i wskazówek autora w didaskaliach.

Na bok odłożono m.in. te fragmenty tekstu, które wikłają widza w spory wokół "podziemia" AK i NSZ. Co zostało? Oglądamy przede wszystkim to, co las - symbol izolacji, ukrywania się i walki o byt - czyni z człowieka. W taki las zmienia się czasami współczesne społeczeństwo. Ów las jest zdolny otworzyć w ludziach zło, pozbawić ich człowieczeństwa, odebrać im twarze (nie widzimy twarzy "leśnych ludzi" zakutanych w łachmany i szmaty), zlepić postacie w konwulsyjną masę. Jakiż może być punkt jasności w mroku leśnej nocy: komendant i jego rozkaz, miłość, ojczyzna, Bóg? Kto jest ofiarą: prosty Waluś, rozstrzelany za ograbienie gospodarza, czy ci, którzy go w ten nieludzki świat wysłali i teraz go sądzą?

Znakomicie i oryginalnie zabudowali przestrzeń sceny reżyserzy Witold Mazurkiewicz (Teatr Provisorium) i Janusz Opryński (Kompania Teatr). Ograniczyli ją kikutami czterech sosen. Sosny noszą też aktorzy - zamiast plecaków. Niektóre postacie usunięto, inne przemawiają np. przez tubę gramofonu. Skrzy się od inscenizacyjnych pomysłów, nawet zapach smażonej wątróbki jest tu na usługach reżyserów. Czwórka aktorów, podobnie jak w dotychczasowych spektaklach lubelskiego tandemu, gra niczym teatralna maszynka, cieleśnie, fizycznie, organicznie. Nie jest przesadą, jeżeli nazwiemy te role kreacjami, a lubelską realizację "Do piachu" wysoce dojrzałą i znaczącą dla polskiego dramatu.

Grzegorz Józefczuk
Gazeta Wyborcza Lublin
17 grudnia 2003


INDEX RECENZJE WYDARZENIA ROZMOWY TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

mk