Za podstawę libretta posłużył dramat G. Bernanosa, który z kolei oparł swoje
dzieło na noweli "Ostatnia na szafocie" Gertrudy von Le Fort. Światowa
prapremiera odbyła się w styczniu 1957 r. w mediolańskiej La Scali i stała się
wielkim sukcesem F. Poulenca. Muzycznie zbliżają się "Dialogi Karmelitanek"
do "Peleasa i Melizandy" Debussy'ego i "Siostry Angeliki" Pucciniego.
Odnaleźć w nich też można wpływy muzyki kościelnej. Kompozytor, pozostając wierny
muzyce tonalnej, ogranicza rolę orkiestry na rzecz głosu ludzkiego, przez co ten staje
się podstawowym środkiem wyrazu...
Przygotowana przez Teatr Wielki w Łodzi polska prapremiera to zrealizowana z rozmachem
inscenizacja autorstwa Krzysztofa Kelma reżysera i scenografa jednocześnie. Umiejętne
wykorzystanie technicznych możliwości łódzkiej sceny pozwoliło mu na prowadzenie
akcji na dwóch planach jednocześnie i sprawne przenoszenie jej z miejsca na miejsce.
Zapewnia to całemu przedstawieniu właściwą zwartość i czytelność dramaturgiczną.
Klamrą spinającą całą inscenizację jest malowniczo ukształtowana grupa
przypominająca z zarysie malarstwo Delacroix. Poszczególne sceny mają znakomitą
konstrukcję, a widzem wstrząsają kolejne dramaty stające się udziałem umęczonych
mniszek.
|
|
W finale, kiedy zakonnice wstępują na
szafot (potężna konstrukcja z bijącego zimnym blaskiem aluminium), reżyser nie ucieka
się do żadnej naiwnej symboliki. One, śpiewając "Salve Regina", wchodzą
coraz wyżej i znikają w górze jakby po prostu szły do nieba. Towarzyszy temu jedynie
świst opadającej gilotyny wpleciony w warstwę muzyczną.
Całej znakomicie dobranej i świetnie przygotowanej aktorsko obsadzie należą się
słowa uznania. Z podziwem obserwowałem, jak konsekwentnie budowała swoją kreację
Jolanta Gzella - była wspaniałą starą Przeoryszą, scena śmierci w jej wykonaniu
pozostawiała ogromne wrażenie. Monika Cichocka stworzyła wiarygodną postać
delikatnej, pełnej wewnętrznego niepokoju i sprzeczności Blanche. Podobnie Donata
Hopell urzekała naiwnością i mistyczną wiarą jako siostra Konstancja. Agnieszka Makówka
była znakomitą, nieco oschłą siostrą Marią, a Krystyna Rorbach pełną ciepła i
rozwagi Nową Przeoryszą.
Wysoki poziom muzyczny premiery to zasługa Tadeusza Kozłowskiego, który realizuje tę
trudną partyturę z podziwu godną konsekwencją i precyzją.
Łódzkie "Dialogi Karmelitanek" mają z pewnością rangę wydarzenia
artystycznego.
Adam Czopek
Nasz Dziennik
08.03.2000 |