Teatr Współczesny we Wrocławiu
_______________________________________________________________________________
CAFE PANIKA
ŁUKASZ CZUJ

reżyseria: Łukasz Czuj
premiera:14 marca 2003
_______________________________________________________________________________

Po premierze "Cafe Panika" w Teatrze Współczesnym

Cafe Panikę znajdziecie na strychu wrocławskiego Teatru Współczesnego. Trzy piętra ponad zgiełkiem miasta jej bohaterowie porwą was w podróż do kafejki pełnej lęków, żądz i westchnień

 

           Usiądziecie - prawie jak w Paryżu - na krzesłach przy skrzyżowaniu jawy i snu, gdzie niespełniona namiętność miesza się z ekstazą, tkliwa baśń z majakami erotomana.

Od zmierzchu do świtu

Surrealny, groteskowy, straszny świat piosenki i poetyckich nowel Rolanda Topora można opowiedzieć w kilku zdaniach. Zabłąkana w sennym koszmarze Lady Panika (Łucja Burzyńska) trafia do opuszczonej kafejki. Coś tam zaczyna marzyć, wspominać, przywołuje postacie, które raz są, raz ich nie ma. Wspomina swawolną Minutkę (Dorota Abbe), seksowną kelnereczkę. Oszalałą z żądzy Giselle (Elżbieta Golińska), szukającą spełnienia wśród łajdaków. Lichego bajkopisarza Rolanda (Bolesław Abart). Maksa, ni to kelnera, ni gombrowiczowskiego demiurga (Tomasz Tyndyk). Żula Głębszego (Dariusz Maj). Dziwaka Aleksandra (Bartosz Woźny), który wpadł tu prosto ze skeczu Monty Pythona o Ministerstwie Dziwnych Kroków. Nad wszystkimi czuwa Piękność Dnia (Małgorzata Stępień) - zamknięta w szklanej klatce jak ptak. Oglądamy ich, słuchając rozśpiewanych wyrzutów sumienia, pytań, co to tożsamość, wolność i miłość w niezbyt logicznym ciągu erotycznych zwarć, flirtów, wyuzdanych skeczy i ploteczek.

W gęstwinie obrazów i anegdot

Równie dobrze można spektaklu nie opowiedzieć w ogóle. Tekst jest gęsty, mięsisty, pełen obrazów i anegdot, których streścić nie sposób. Piosenki i scenki wcale nie składają się w opowieść o życiu opisywanym w gazetach. Tu jest miejsce na żart z prawdy mediów. Cafe Panika zaludnia się, gdy Roland wymyśla z Maksem postacie do kolejnej bajki, w której zwierzątka są draniami, a Aleksander opowiada Minutce o wspólnej kąpieli z Marilyn Monroe.

Nie wiedząc czy to sen, czy opłacona godzina terapii u psychoanalityka, także widz może nałożyć na siebie kostium zakochanego szaleńca. W finale kawiarnia i tak zmieni się w pokład "Tytanica", więc nie ma co pilnować zdrowego rozsądku - Roland okaże się synem Paniki. Uff!

Nucąc nocą, bałamucą

Piosenki, które nucą i którymi bałamucą ci szaleńcy, olśniewają. Bo "Cafe Panika" to świetne aktorskie interpretacje. Można pęknąć ze śmiechu, oglądając scenę, w której Dorota Abbe, Bartosz Woźny i Bolesław Abart uprawiają za kontuarem miłość francuską. Zawrotne przekomarzania się Minutki i Aleksandra, ich licytacja kobiecych wdzięków, kończąca się seksualną zabawą na kawiarnianym stoliku w towarzystwie stada słoni, urzeka. Bolesław Abart zagrał bodaj najciekawszą rolę od kilku sezonów - fantastycznie czuje partnerów, buduje więź porozumienia z widzami każdym gestem, mimiką twarzy. Genialnie panuje nad ciałem.

Jest w tym niezwykle poetyckim spektaklu wiele z klimatu piosenek i scen Przybory i Wasowskiego, tyle że dosadniejszych, bo apokaliptyczny i czarny humor wierszy, piosenek i prozy Bursy, Dymnego, Eluarda, Libmanna, Olejnikowa, Topola, Charmsa, Mehringa czy Ringelnatza ostrzej dotyka intymnych sfer człowieka, a lekkość kabaretowej zabawy bywa gruntowana strugami potu na twarzy aktora. Całość, bywa, zapiera dech w piersiach, bywa, nieco kłopocze. Cierpiący na bezsenność nie mają w Cafe Panika czego szukać.

Panicznie kojące

Ale to nie jest telewizyjna bluetka, lecz sztuka paniczna. Tak ją nazywał Roland Topor - sztuka szokujących obrazów i efektów. Czytelnicy Topora poznają, że scenariusz Łukasza Czuja nieco tych efektów nam oszczędza. Nadmiar wulgarności wybornie gasi także muzyka Marka Bazeli. Piosenki skrzą się urodą francuskich w stylu aranżacji i efektownym dramatyzmem, gdy trzeba. Aktorów wspiera ciekawym, nieco szorstkim głosem Małgorzata Stępień. Pyszna w purpurowej sukni Michała Urbana z burzą blond włosów jako Piękność Dnia. Gdy w finale Lady Panika usypia wszystkich bohaterów - niczym śmierć, słyszymy, że Piękność pyta siebie i nas, kim jesteśmy, kochając. W piątek widzowie czekali na podpowiedź, były serdeczne oklaski.

Cafe Panika - reż. Łukasz Czuj, muzyka Marek Bazela, scenografia Michał Urban; premiera w piątek 14 marca we wrocławskim Teatrze Współczesnym

Leszek Pułka
Gazeta Wyborcza Wrocław
17 marca 2003


INDEX WYDARZENIA RECENZJE TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

mk