Teatr Sowriemiennik w Moskwie
______________________________________________________________________________
BIESY
FIODOR DOSTOJEWSKI

reżyseria:
Andrzeja Wajda
premiera: 15 marca 2004
______________________________________________________________________________

Z politycznym kluczem

Gdy młody Piotr Wierchowieński na scenie Teatru Sowriemiennik toczy spór z ojcem o to, co jest ważniejsze - Szekspir czy buty, publiczność odbiera to jako zakamuflowaną satyrę na współczesne debaty polityczne w Rosji. Kiedy kończy: "w maju wszyscy będą mieli buty, a w czerwcu wszyscy będą je robić" - rozlegają się oklaski

 

biesy_waj.jpg (22736 bytes)

Na pierwszym planie Jelena Jakowlewa jako Maria Liebiadkina oraz Władysław Wietrow jako Mikołaj Stawrogin
(c) EASTNEWS

 
        "Biesy" w reżyserii Andrzeja Wajdy są postrzegane w Moskwie jako sztuka z politycznym kluczem. Patrząc na bohaterów Dostojewskiego - Mikołaja Stawrogina, Piotra Wierchowieńskiego czy Iwana Szatowa - i słuchając ich recept na uzdrowienie kraju, ludzie myślą o Rosji dzisiejszej, o tym, co kilka godzin temu widzieli w telewizji. Dlatego najbardziej żywa reakcja publiczności następuje po scenach, które mogą mieć odniesienie do rzeczywistości.

"Przedstawię panu mój plan: najpierw pożary" - mówi Piotr Wierchowieński do Mikołaja Stawrogina - a publiczność wie, że chodzi o pożar Maneżu na moskiewskim placu Czerwonym.

- Podczas próby generalnej pożar wybuchł dokładnie po tych słowach - mówi Krystyna Zachwatowicz, która zaprojektowała kostiumy i scenografię. - Przychodzili do nas potem rosyjscy dziennikarze, którzy widzieli w tym coś mistycznego. Pytali, na ile mogliśmy przewidzieć taką sytuację.

- Jesteśmy w końcu w kraju Dostojewskiego - dodaje Andrzej Wajda. Jak sam twierdzi, współczesnej rzeczywistości rosyjskiej nie zna na

tyle, by przedstawiać jakąś jej interpretację. Chciałbym - mówi - żeby słowa Dostojewskiego były usłyszane w Rosji, bo to przede wszystkim wielki moralista, który toczy spór z samym sobą. To także prorok - prorok złej nowiny.

Wygląda na to, że spektakl Wajdy skazany jest w Moskwie na sukces. Polski reżyser chciał go wystawiać w połowie lat 70., toczyły się nawet na ten temat rozmowy, ale skończyły się niczym, ponieważ "Biesy" były uważane za krytykę socjalistycznego ustroju. Wajda jest w Rosji znany i ceniony nie mniej niż w Polsce. Wywiady z nim ukazywały się we wszystkich większych dziennikach oraz w radiu i telewizji.

Wprawdzie pojawiają się też głosy, że to kolejna inscenizacja "Biesów" podobna do tej sprzed lat ze Starego Teatru w Krakowie, ale reżyser odpowiada, że za każdym razem jego "Biesy" są inne. Inne były w Krakowie, inne w Moskwie, a jeszcze inne w Stanach Zjednoczonych. Na pewno nową interpretację Dostojewskiego wnoszą sami aktorzy Teatru Sowriemiennik uznawanego za najlepszy w Moskwie. Prawdziwe kreacje stworzyli Igor Kwasza w roli Stiepana Wierchowieńskiego i Siergiej Garmasz jako kapitan Liebiadkin. Jak zwykle znakomita była uwielbiana przez moskiewską publiczność Olga Drozdowa grająca Lizawietę.

Marina Rajkina, szefowa działu kultury gazety "Moskiewski Komsomolec": Nam, Rosjanom, bardzo trudno zrozumieć Dostojewskiego i go interpretować. Dlatego tak rzadko rosyjscy reżyserzy mierzyli się z jego twórczością. Andrzej Wajda pokazał, jak to się powinno robić. Jego spektakl bardzo mi się podobał. Dostojewski Wajdy jest bardzo polityczny, ale przez to bardzo aktualny w Rosji. Kto organizuje te akty terroru, jak nie biesy? Wajda znalazł znakomity klucz do pokazania właśnie tego. Po obejrzeniu "Biesów" stwierdziłam, że proroctwa Dostojewskiego się spełniają. I to nie tylko w Rosji.

Grzegorz Ślubowski Polskie Radio
Rzeczpospolita
17 marca 2004


INDEX RECENZJE WYDARZENIA ROZMOWY TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

mk