Teatr Sowriemiennik w Moskwie
______________________________________________________________________________
BIESY
FIODOR DOSTOJEWSKI

reżyseria:
Andrzeja Wajda
premiera: 15 marca 2004
______________________________________________________________________________

"Biesy" w Moskwie

Wczoraj odbyła się premiera "Biesów" w reżyserii Andrzeja Wajdy z zespołem teatru Sowriemiennik w Moskwie. Publiczność przyjęła spektakl owacją na stojąco. Trochę wbrew intencjom twórców odebrano go przede wszystkim jako komentarz do ostatnich wyborów prezydenckich i całego życia politycznego

 

- Gdy wybuchł pożar w pobliżu Kremla, poczuliśmy, że jesteśmy naprawdę w kraju Fiodora Dostojewskiego - mówi Wajda. - Rosyjscy dziennikarze, którzy podchodzili do nas po spektaklu, byli przerażeni. Mówili, że zrobiliśmy rzecz o dzisiejszej Rosji - dodaje Krystyna Zachwatowicz, żona Wajdy i autorka scenografii "Biesów"

"Przedstawię panu mój plan. Najpierw pożary!" - Piotr Wierchowieński mówi w "Biesach" do Nikołaja Stawrogina, któremu proponuje, że swoimi intrygami zdobędzie dla niego władzę w Rosji. Gdy grający Wierchowieńskiego Aleksander Chowański powiedział w niedzielę te słowa na pierwszej próbie z publicznością, to ludzie dosłownie zamarli. Wtedy bowiem w centrum Moskwy zaczął płonąć 200-letni maneż, jeden z piękniejszych budynków w mieście, oddalony zaledwie kilkadziesiąt metrów od murów Kremla.

Jak łatwo się manipuluje

W Moskwie zupełnie poważnie uznano, że wielki pożar w dniu powtórnego zwycięstwa Władimira Putina w wyborach prezydenckich to zła wróżba na jego drugą kadencję oraz potępienie tego, co do tej pory zrobił dla Rosji. Piszą o tym gazety, kilkugodzinną audycję na ten temat przeprowadziło popularne Radio Echo Moskwy.

Wajda zastrzega, że nie chciał robić tak dosłownych aluzji do polityki, bo za słabo zna współczesną Rosję, oraz że premiera jego "Biesów" dwa dni po wyborach prezydenckich to czysty przypadek.

- Chciałem opowiedzieć o tym, jak powstaje zło, jak łatwo manipuluje się ludźmi. Dostojewski opisał to po mistrzowsku, przewidując wiele rzeczy. Być może coś się rymuje z losami współczesnej Rosji, ale mnie przede wszystkim interesował wymiar uniwersalny - tłumaczy Wajda.

Jego inscenizacja "Biesów" opiera się na spektaklu, który zrealizował ponad 30 lat temu w krakowskim Starym Teatrze. Nieco nachylona pod kątem do widowni scena pokryta jest tkaniną imitującą błoto. Ma ono symbolizować, że bohaterowie "Biesów" wciąż mierzą się ze złem, które bezlitośnie przylepia się do nich i brudzi ich dusze. Z krakowskiej inscenizacji wzięta jest także muzyka Zygmunta Koniecznego oraz pomysł ubranych na czarno diabłów z kapturami jak u katów, którzy po każdej scenie rozstawiają dekoracje na oczach widzów, przypominając, że postaciami spektaklu kieruje zło.

Czy Rosję opuściły biesy?

Wajda marzył o inscenizacji "Biesów" w Rosji od ponad 30 lat. Na początku lat 70. na scenie Sowriemiennika wystawił dramat amerykańskiego pisarza Jamesa Rabe'a "Jak brat bratu" o wojnie w Wietnamie. Sztuka się spodobała, a Wajdę przyjmowano w Moskwie z najwyższymi honorami. Pewnego dnia na jego cześć wydała obiad radziecka minister kultury Jekatierina Furcewa. Zapytała, czy Wajda chciałby coś jeszcze zrobić w w Moskwie. - "Biesy"! - odparł bez wahania. Furcewa szybko zmieniła temat, bo książka opisująca, jak rodzi się zbrodnia polityczna, jak się zabija w imię idei, jak rewolucjoniści przekształcają się w morderców, była zakazana w ZSRR od lat 20. i nie wznawiano jej aż do pierestrojki.
- To wielkie przeżycie reżyserować Dostojewskiego w oryginale, słuchać, jak aktorzy rosyjscy wkładają w niego swoje emocje. Myślę, że ten spektakl będzie uczuciowo mocniejszy niż moje poprzednie inscenizacje "Biesów", a widzowie będą na niego jeszcze żywiej reagować, bo przecież dotyczy ich historii - mówi Wajda.

"Biesy" uznaje się za najbardziej polityczną powieść Dostojewskiego. Akcja osnuta jest na autentycznym zdarzeniu, morderstwie studenta z Petersburga w 1869 r. Zabili go koledzy z organizacji nihilistycznej Siergieja Nieczajewa za to, że potępiał ich radykalne metody.

Marzenia Dostojewskiego

Proces grupy Nieczajewa był bardzo głośny. Władze carskie chciały skompromitować na przykładzie tej zbrodni cały ruch rewolucyjny. Dostojewski przyłączył się do krytyków Nieczajewa. Przestrzegał, że anarchizm, nihilizm, odejście od wartości chrześcijańskich, usprawiedliwianie morderstw politycznych i terroryzm zdegenerują ludzi, co prędzej czy później doprowadzi Rosję do upadku.

"Często pytano mnie w Moskwie, czy sztuka może odegrać jakąś rolę w życiu społeczeństwa - pisze Wajda w programie "Biesów" wystawionych w Sowriemienniku. - Odpowiadam: tak. Czy życie w Rosji nie potoczyłoby się inaczej, gdyby tej książki nie wyrzucono z bibliotek? Czy słowa Dostojewskiego już usłyszano w Rosji? Czy opuściły ją biesy? Czy nastąpił czas odrodzenia, o którym tak marzył Dostojewski?". - To bardzo aktualne pytania. Dlatego zaprosiliśmy Andrzeja do naszego teatru - mówi Galina Wołczek, znana reżyserka i dyrektorka Sowriemiennika.

Marcin Wojciechowski, Moskwa
Gazeta Wyborcza
16 marca 2004


INDEX RECENZJE WYDARZENIA ROZMOWY TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

mk