Teatr Sowriemiennik w Moskwie
______________________________________________________________________________
BIESY
FIODOR DOSTOJEWSKI

reżyseria:
Andrzeja Wajda
premiera: 15 marca 2004
______________________________________________________________________________

Postaci z kartonu na sznurku

Wystawione przez Andrzeja Wajdę w moskiewskim Teatrze Sowriemiennik "Biesy" publiczność przyjęła owacją na stojąco. O premierze informowały wszystkie poważne środki masowego przekazu

 

         Pozytywną recenzję sztuki zamieściła "Niezawisimaja Gazieta", która piórem Grigorija Zasławskiego ocenia, że "ÇBiesyČ Wajdy kontynuują linię wielkich, epickich, spektakli w Sowriemienniku".

Jednak pierwsze recenzje prasowe są chłodne. "Wystarczy obejrzeć 10 minut przedstawienia, by dojść do wniosku, że to bardzo słaby spektakl - pisze Oleg Zincow, krytyk gazety "Wiedomosti" - Następne trzy godziny z okładem utwierdzają w tym przekonaniu ostatecznie".

Zincow zwraca uwagę, że Wajda sięgnął kolejny raz po powieść Dostojewskiego nie z powodów artystycznych, a raczej społeczno-politycznych, czy też oświatowych. Krytykuje grę aktorów porównując ich do postaci wyciętych z kartonu, które poruszane są za pomocą niewidzialnych sznurków.

Olga Jegoszina z "Nowych Izwiestii" pisze, że spektakl stał się wydarzeniem bardziej politycznym niż artystycznym. Również ona podkreśla słabą grę aktorów, a także fatalny język sztuki wynikający z tego, że podstawą do

pracy Wajdy była adaptacja sceniczna "Biesów" Alberta Camusa, którą przetłumaczono z francuskiego na polski, a potem - po uzupełnieniach reżysera - przełożono znów na rosyjski: "Można poznać, że to tekst Dostojewskiego, ale z trudem".

Jegoszina kończy recenzję nadzieją, że już wkrótce do Moskwy zjedzie teatr z Petersburga i wtedy będzie można obejrzeć prawdziwe "Biesy" Dostojewskiego.

Także Andriej Nemzer, krytyk "Wriemia Nowostiej" podkreśla, że Dostojewski nigdy nie pisał sztuk teatralnych, zaś adaptacja sceniczna, na której oparł się polski reżyser, była poddana twardej obróbce "nie tylko gatunkowej, ale i ideologicznej". Wpływ tej "obróbki" widać u Wajdy od pierwszej sceny. Dodaje, że sztuce brak właściwej dla Dostojewskiego gry skojarzeń i aluzji. Podkreśla, że aby przenieść arcydzieło na deski teatru, nie wystarczy zebrać na scenie jak największej liczby postaci i scen z "Biesów", "choć może 30 lat temu to wystarczało", pisze Nemzer.

Paweł Reszka z Moskwy
Rzeczposplita
19 marca 2004


INDEX RECENZJE WYDARZENIA ROZMOWY TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

mk