WYSTAWY
________________________________________________________________________________
Duchy monumentalne
W Atlasie Sztuki można obejrzeć projekt kurtyny dla łódzkiego Teatru Powszechnego autorstwa Piotra Naliwajki Łódzki Atlas Sztuki zaskoczył nową wystawą: pokazał malarstwo Piotra Naliwajki, artysty częściej wystawianego i kupowanego za granicą, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, a nader rzadko prezentowanego w kraju. Tytułowe "Tylko wielkie obrazy", których jest siedemnaście, dopełnia projekt kurtyny realizowanej przez malarza dla łódzkiego Teatru Powszechnego. Dzieło o wymiarach 5 na 8,2 m ma zawisnąć w Międzynarodowym Dniu Teatru 2006 roku. Nieduży szkic oraz jego skan, w formacie zbliżonym do planowanych rozmiarów, pozwalają wyrobić sobie zdanie o kurtynie. W przypadku tego autora można mieć pewność, że poradzi sobie z wielką skalą, bo w takiej czuje się najlepiej. Kompozycja nazwana "Zdumiewająco nieprzemysłowy duch" odnosi się do kulturalnych ambicji ongiś fabrycznego miasta. Jak zinterpretował to malarz? W dole panorama Łodzi; na pierwszym planie, na dachu, dwie dziewczyny z komórkami przy uszach; na niebie, w obłokach, kłębią się dziwne, półnagie postaci. Sądząc z tytułu, dobre duchy miasta, które sprawią, że podupadła aglomeracja znów rozkwitnie, tym razem za sprawą sztuki. Naiwne w treści, lecz "z pazurem" namalowane. No i prowokacyjne w formie, szczególnie na tle łódzkich sympatii do awangardy. Pytanie, jak pompatyczno-patetyczny styl kurtyny będzie przystawał do repertuaru teatru, w którym przeważają komedie i farsy... Wracając do ekspozycji - dowodzi spójności wizji Naliwajki. Przypomniano kilka jego najstarszych prac, powstałych tuż po studiach, pod koniec lat 80., obok znalazły się obrazy najnowsze, nawet jeden z 2005 roku. Widać, że autor już od dyplomu wypracował łatwo rozpoznawalną stylistykę, że pozostaje wierny realizmowi. Potrafi być namiętny, nieraz brutalny. Stosuje współcześnie czytelną symbolikę, ale też chętnie cytuje mistrzów przeszłości. I często odnosi się do religii katolickiej. Niemal wszystkie obrazy Naliwajki drażnią. Nie bez powodu o autorze mówią kłopotliwy twórca, bo problemy stwarza charakter uprawianej przezeń sztuki. Otóż artysta, rocznik 1960, maluje jak XIX-wieczny akademik, wykorzystując doskonały warsztat i perfekcyjnie opanowaną anatomię. Jego przedstawienia przyciągają uwagę niezwykłym ujęciem postaci, pokazanych to z żabiej, to z ptasiej perspektywy, często lewitujących ponad pejzażem, przywodzącym na myśl barokowe iluzjonistyczne malowidła. Niegdysiejsza jest też kolorystyka płócien Naliwajki - jego brunatne tonacje wydają się przywróceniem do łask słynnych monachijskich sosów. Tymczasem malarzowi chodzi o "brud moralny", połączony z wszechobecną postsocjalistyczną szarzyzną. Z prywatnego zbioru pochodzi wypożyczony do Atlasu Sztuki obraz "Chleb". Kolekcjoner miał oko, to zdecydowanie najlepsza w zestawie praca. Z klimatem pełnym ciepła, czułości i pozytywnych uczuć, bez zgrzytów w tonacji, wyjątkowo nieepatująca religijnymi konotacjami. Przy stole, wśród śląskich "familoków", zasiada dwoje starszych ludzi i dziecko, dziewczynka. Mężczyzna odcina z bochenka pajdę; drugą kromkę mała podaje kobiecie. To bardzo osobiste wyznanie malarza: bohaterami są jego rodzice i córka; sceneria przywodzi na pamięć jego rodzinne strony - ponurą chorzowska dzielnicę Batory. Skromny posiłek przypomina rytualne dzielenie się opłatkiem. Cud, powtarzany każdego dnia. Niezwykłość i wzniosłość wydarzenia podkreśla nierealne ujęcie sceny - stół wraz z bohaterami unosi się ponad blokami, nogi starszych pozostają niewidoczne, tylko stópki dziecka dyndają pod krzesłem, jak to nieraz można obserwować. Jakże inaczej wygląda to samo miasto na obrazie "Przybycie Jezusa Chrystusa do Chorzowa". Sytuacja, jakiej większość z nas woli unikać: w zaplutej bramie trzech napitych obywateli, ścianę podpiera mało atrakcyjna "nocna dama". U stóp tego towarzystwa - skrępowany Jezus w krwawej aureoli. Jak na mój gust, metafora zbyt dosłowna, co jest częstym grzechem Naliwajki. Oby dobre duchy pomogły mu się z tego wyleczyć. Piotr Naliwajko "Tylko wielkie obrazy", Atlas Sztuki w Łodzi, wystawa czynna do 6 lutego Monika Małkowska |
|