Schowałam się w kącie. Ostatni rząd
krzeseł, ani jednej osoby, ani jednego świadka. Pomyślałam - to świetnie, może
zniknę na chwilę, może nikt nie zauważy mojej obecności.
Wtopię się w barwne, poetyckie malowidła, w kilimy utkane z ludzkiej wrażliwości.
Zamknę oczy i stanę się częścią obrazu. Zaczęło się jednak inaczej. Zaczęło
się od dźwięków. Najpierw delikatnych, niczym krople ciepłego deszczu spływające po
spragnionej zieloności drzew, później coraz mocniejszych, dudniących czerwcową
burzą, rozrywającą spokojne wnętrze ogrodu. Pomyślałam, że tak brzmieć może tylko
śpiew kobiety opętanej miłością, płaczącej nad jej okrucieństwem, nad szatańskim
pięknem szaleństwa.
I nagle znów cisza, śpiew ustał. Coś się jednak zmieniło. Bezpieczna kryjówka
ciasnego kąta znikła, już nie byłam sama. Znalazłam się w bajecznej krainie Wschodu,
pomiędzy piramidami, w samym środku cudownych Ogrodów Semiramidy. Życiodajny
skarabeusz przeniósł mnie na druga stronę tęczy, gdzie czekali już na mnie wirujący
w ekstatycznym tańcu derwisze. Znalazłam się w świecie poezji.
Sobotni (24 czerwca br.) wieczór w Teatrze Stygmator poświęcony był poezji Leszka
Czuchajowskiego. Rozpoczął się kompozycją muzyczną przygotowaną przez Jagę
Olesińską, której wokalnie towarzyszyła Agnieszka Kuk. To właśnie ona wcieliła się
w postać płaczącej smutnym śpiewem kobiety, w czarownicę-kusicielkę przypominającą
zarówno biblijną Ewę jak i królową Kleopatrę. W tle sączyły się delikatne
dźwięki fletu, na którym grał Joachim Neander, a dzięki ulotnym, drżącym płomykom
różnokolorowych świec, piwnica krakowskiego Ogrodu Botanicznego po raz kolejny
wypełniła się niezwykłym ciepłem.
Inspiracją wieczoru przygotowanego i poprowadzonego przez Violettę Zygmunt był ostatni,
najnowszy tomik wierszy Leszka Czuchajowskiego pt. Piramidy, czary, pieśni. Słowo o
twórczości poety z nieukrywaną serdecznością i przyjaźnią wygłosił Józef Baran.
Krakowski poeta opowiedział o ewolucji dzieł Leszka Czuchajowskiego, o lirycznych
sposobach ujmowania rzeczywistości, ale także o odkryciu, jakim w polskim świecie
literackim, była twórczość autora Piramid. W najnowszym tomie poetyckim znalazły się
wiersze dotykające najskrytszych tajemnic kobiet Wschodu, mówiące o pięknej, choć
trującej miłości, o szaleństwie, o wędrujących w zaświatach duszach. Pojawił się
zakochany kalif Bagdadu, opętana szaloną miłością Czarownica, motyle niestrudzenie
przynoszące ludziom miłość. Cudownie wskrzeszony Anakreont znów opiewał władzę
Erosa, ginął z zachłanności pierwszy kochanek żony faraona, tajemniczo uśmiechał
się Sfinks. Uderzająca była wszechobecna zmysłowość, intymność, niczym z Baśni
tysiąca i jednej nocy, wyrażona we wzruszająco prostej formie, podkreślającej
piękno, ulotność, zmienność emocji. Wiersze, które znalazły się w tomie Piramidy,
czary, pieśni, niewątpliwie inspirowane były kulturą i cywilizacją Orientu, jednakże
uniwersalna i ogólnoludzka tematyka, sprawiła, że chyba każdemu z gości Teatru
Stygmator, stały się one wyjątkowo bliskie.
Utwory Leszka Czuchajowskiego z niezwykłą delikatnością i wyczuciem czytał Jakub
Kosiniak. Bardzo istotne, że własną interpretacją nie zaburzył on efemerycznego
piękna tekstów, nie zabił w nich ducha prostoty. Pod koniec wieczoru, nie kryjąc
wzruszenia, autor rozbrajająco stwierdził, iż nie wiedział, że jego wiersze są takie
dobre. Sam również zgodził się odczytać utwór pt. Czy ją zabić? I nagle stało
się coś niezwykłego. Drżącym szeptem autor wypowiadał siebie. Jego słowa brzmiały
jak intymne wyznanie absolutne, zostało nam podarowane samo serce jego poezji, mogliśmy
dotknąć samego jądra wrażliwości.
Leszek Czuchajowski urodził się we Lwowie, lecz większą cześć życia spędził w
Krakowie. Od 1981r. mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych, jest wykładowcą chemii
organicznej na Uniwersytecie w Idaho. Kilkakrotnie zajmował czołowe miejsca w
ogólnoamerykańskich konkursach poezji. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich
oraz International Society of Poets. Opublikował m.in.: Moje niebo, Dwie połowy czasu,
Gruszów i biały koń, Wszyscy moi aniołowie, Idą zmartwychwstańcy, idą, Uśmiechy
milczenia, Jej portret, Moje zapatrzenia, Odczynianie miłości, Cisza i ty, Liryki
indiańskie.
W USA poeta dał się poznać zbiorami wierszy: Eros Walks on the Campus, Her Miniature,
Poetry and Imaginations of My Days, Diverse Are the Ways of Love.
27.06.06, 01:38
Gabriela Detka
Mediafmnet
29 października 2007 |