Gdy w prasie nie milkną słowa oburzenia z
powodu publikacji karykatur Mahometa, godzących w uczucia religijne wyznawców islamu,
gdy setki tysięcy osób protestują przeciwko znieważeniu Maryi poprzez przedstawienie
Jej jasnogórskiego wizerunku z twarzą skandalizującej gwiazdki popkultury, polska
placówka kulturalna dopuściła się znieważenia symbolu jakże ważnego nie tylko dla
ludzi wierzących, ale dla wszystkich Polaków - naszego godła narodowego.
Oto na stronach internetowych stołecznego Teatru Rozmaitości pojawiło się logo nowego
projektu, zwanego TR/PL, czyli "Polska i rzeczy pospolite".
Jak opisuje je plastycznie i z wielkim "taktem" wczorajsza "Gazeta
Wyborcza", przedstawia ono "orła z urwanym łbem, z tryskającą krwią zamiast
korony".
- Dlaczego urwaliście orłowi łeb? - pyta twórcę tego projektu, dyrektora
artystycznego Teatru Rozmaitości Grzegorza Jarzynę dziennikarka "GW". - Myśmy
nie urwali - odpowiada Jarzyna. - Ten orzeł od dawna nie miał łba. Trzepocze
skrzydłami, wzbija się nieudolnie, ale mało myśli - dodaje.
Jarzyna nie widzi w tym projekcie żadnej prowokacji. - Chcemy zobaczyć, co orzeł ma w
środku... Wreszcie po wejściu do Unii Europejskiej dostaliśmy skrzydeł. Czas jest
wyjątkowy. Teatr też powinien być wyjątkowy - stwierdza dyrektor artystyczny Teatru
Rozmaitości. Ale te słowa można poznać tylko za pośrednictwem "GW",
ponieważ innym mediom, jak poinformowano w sekretariacie pana dyrektora, niechętnie
udziela on jakichkolwiek wypowiedzi i wywiadów.
A więc człowiek okrzyknięty jednym z najzdolniejszych reżyserów teatralnych młodego
pokolenia nie widzi nic niestosownego w znieważeniu naszego godła narodowego. W takim
razie mam pytanie: gdzie jego poczucie patriotyzmu narodowego, jeżeli nie szanuje takich
symboli? Dlaczego może bezkarnie, za pieniądze podatników, poniżać wszystkich
Polaków, dla których Bóg, honor i Ojczyzna, a przez to godło, barwy narodowe i hymn
państwowy są największymi świętościami? Przecież z wizerunkiem Orła Białego na
sztandarach ginęli nasi ojcowie i pradziadowie. Za ten wielki symbol naszego państwa
ludzie przelewali krew: ginęli rozstrzeliwani przez zaborców, a potem przez władze
hitlerowskie i komunistyczne; cierpieli w obozach koncentracyjnych, byli zsyłani do
syberyjskich łagrów.
Teraz wielu wydaje się, że można bezkarnie kpić z naszej polskości, lekceważąc
Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej i depcząc wszelkie świętości. Trzeba jednak
pamiętać, że znieważenie godła pociąga za sobą nie tylko potępienie moralne, jest
również ścigane prawem w oparciu o art. 137 kodeksu karnego, który mówi o publicznym
znieważeniu m.in. godła, flagi i innego znaku państwowego.
Znieważenie Orła Białego przez dyrekcję Teatru Rozmaitości nie powinno pozostać
bezkarne.
Janusz Kaczmarek, szef Prokuratury Krajowej:
Na pewno szczególnym przedmiotem ochrony jest kult symboli narodowych. Ubocznym natomiast
jest poczucie godności obywateli z tym związane. Możemy więc w tym wypadku mówić o
naruszeniu Konstytucji, jak również ustawy o godle, barwach i hymnie. A jeżeli tak, to
również o naruszeniu norm prawa karnego, a w szczególności art. 137 kodeksu karnego,
który mówi, że kto publicznie znieważa godło, podlega karze grzywny, ograniczenia
wolności albo pozbawienia wolności do roku. Jest to przestępstwo o charakterze
umyślnym. Karze podlegałby w tej sytuacji ten, kto podjął decyzję o takim
znieważeniu godła, czyli osoba, która zgodziła się, by godło w tej formie zostało
upublicznione, gdyż to przestępstwo ma charakter publiczny.
not. AMJ
Stanisław Krajski, filozof i etyk, wykładowca Uniwersytetu im. Kardynała Stefana
Wyszyńskiego w Warszawie:
Godło Orła Białego jest nienaruszalne, ponieważ stanowi symbol Rzeczypospolitej
Polskiej i jest związane z godnością Narodu. Dlatego wszystkie wizerunki, które noszą
w sobie jakiekolwiek podobieństwa do tego godła, a zawierają jakieś elementy
negatywne, są godzeniem w symbol narodowy, co jest niedopuszczalne i ścigane prawem.
Dlatego sprawą znieważenia jednego z najważniejszych, a więc i najświętszych dla
Polaków symboli narodowych powinna zająć się prokuratura.
not. EI
Ewelina Igańska
Nasz Dziennik
14 lutego 2006 |