Już w sobotę "Zmartwychwstanie" na
Łasztowni. To pierwszy projekt artystów szczecińskich, który nie tylko dzieje się na
Łasztowni, ale też jest jej poświęcony.
"Zmartwychwstanie"
będzie wędrówką po opuszczonej poniemieckiej Rzeźni Miejskiej położonej na
Łasztowni (dziś teren portu rybackiego Gryf). Pokonując trasę wytyczoną wokół
znajdujących się tam niszczejących i opuszczonych budynków i baraków, będziemy
oglądać multimedialną instalację mającą stworzyć iluzję toczącego się tam
życia. Widzowie nie będą mogli wchodzić do pomieszczeń. Za to będą oglądali
wyświetlane na ścianach archiwalne zdjęcia oraz filmy pokazujące przedwojenny
Szczecin. Z wnętrza będą dochodziły dźwięki toczącego się tam życia. Ale im
bliżej końca trasy, tym obraz coraz bardziej abstrakcyjny, a formy fantazyjne.
Anna Zaradny i Robert Piotrowicz, dwoje muzyków z Musica Genera, pomysłodawców
projektu, do współpracy zaprosili artystów zajmujących się sztuką wizualną - Pawła
Kulę i Marię Stafyniak.
- Za pomocą dźwięku, światła oraz instalacji chcemy ukazać nieznane a piękne i
wartościowe miejsce, które żyć może i żyć powinno - mówi Anna Zaradny.
- Jeśli przestrzeń utraciła swoje funkcje ekonomiczne, to trzeba ją ożywiać,
nadając jej nową funkcję, np. turystyczną, kulturalną - dodaje Mirosław Gendaj,
wiceprezydent Fundacji "Animatica", współorganizator przedsięwzięcia. -
Warto wprowadzać działania artystyczne na Łasztownię, żeby pokazać, że to miejsce
ma swój potencjał, że może być ważne dla Szczecina.
Całość zakończy dyskusja o Łasztowni.
Projekt dofinansowało miasto. Wstęp tylko z zaproszeniami (zostały już rozdane), które
organizatorzy wprowadzili ze względu na bezpieczeństwo uczestników (teren
niezagospodarowany) i jakość oglądania instalacji.
ep
Gazeta Wyborcza Szczecin
5 września 2005 |