PERFORMANCE
___________________________________________________________________________

Wolność Warpechowskiego

Spotkanie z mistrzem performance Zbigniewem Warpechowskim w ostatniej chwili przeniesione do Sali Czarnej CK w Lublinie poprowadził Kazimierz Piotrowski. W ubiegły piątek czołowy polski awangardzista wypowiadał się na tematy sztuki, filozofii i polityki. Kameralnej rozmowie, utrzymanej w tonie luźniej pogawędki, przysłuchiwała się niewielka widownia.

Nie jestem konserwatystą w sztuce – powiedział o sobie Warpechowski – bo tacy konserwatyści mają performance za nic, co jest strasznie prostackie. Natomiast w sensie wartości bliżej mi do konserwatyzmu niż do czegokolwiek innego, choć unikam skrajności.

Artysta wcale nie ukrywa swojej postawy niechętnej współczesności. Wielokrotnie wyliczał już grzechy polskości i europejskości. W Sali Czarnej podkreślał, jego zdaniem zgubne, wpływy poprawności politycznej:

– Najgorszy jest brak możliwości dyskusji. Jest to szczególnie widoczne w Polsce. Pokazywanie, że ma się inną postawę, niż jedynie obowiązująca, jest szczególnie niepopularne.

Warpechowski zwykł określać współczesną sytuację społeczno-polityczną mianem „terroru ideologicznego”. Jego zdaniem jest ona zdominowana przez ukryty powrót do marksizmu, czemu sprzyjają poczynania mediów. Z tego też powodu nie zostawia suchej nitki na postmodernizmie i postmodernistach. – Właściwie nie wiadomo, co to jest i kto to jest – mówił na spotkaniu. – Ciągle się mówi „postmoderniści”, ale nawet postacie, które są tym mianem określane, zupełnie się do niego nie poczuwają. Nie rozumiem też, gdy ktoś mówi, że modernizm i awangarda go zniewalały... To przecież była wolność!

Podobnie jak Andrzej Partum zalicza się do tych, którzy deklarują nienawiść do urynkowienia sztuki i tych, którzy na niej żerują. Słowo „wolność” wielokrotnie zresztą podkreślał. Nie tylko w sensie politycznym, ale też jako najważniejsze kryterium w sztuce. – Artyści powinni mieć odwagę myśleć i działać po swojemu, nie pożyczać ideologii ani nie ulegać modom, żeby się komuś przypodobać.

Zbigniew Warpechowski zdefiniował też, czym jest dla niego performance: – Chodzi o to, aby dać siebie całego. Nie można przed odbiorcami udawać, sięgać po opowieść, mówić o czymś czy poprzez coś. Performance to nie jest aktorstwo, tylko jak najbardziej dobitne tu i teraz.

Odniósł się także do stawianego mu zarzutu, jakim jest brak technicznej perfekcji w pracach malarskich: – Niedoskonałość jest nieodłączną częścią procesu tworzenia. Nie mam czasu na perfekcję, muszę działać, dawać przekaz. Dopracowywanie szczegółów zostawmy epigonom, oni nie muszą się z niczym śpieszyć.

      

Sylwia Hejno
Polska
21 października 2008

          

  
INDEX ROZMOWY WYDARZENIA RECENZJE FESTIWALE PORTRETY TEATRY
    

Stowarzyszenie Teatralne "Tespis"

rk