Spotkanie z mistrzem
performance Zbigniewem Warpechowskim w ostatniej chwili przeniesione do Sali Czarnej CK w
Lublinie poprowadził Kazimierz Piotrowski. W ubiegły piątek czołowy polski
awangardzista wypowiadał się na tematy sztuki, filozofii i polityki. Kameralnej
rozmowie, utrzymanej w tonie luźniej pogawędki, przysłuchiwała się niewielka
widownia.
Nie jestem konserwatystą w sztuce – powiedział o sobie Warpechowski – bo tacy
konserwatyści mają performance za nic, co jest strasznie prostackie. Natomiast w sensie
wartości bliżej mi do konserwatyzmu niż do czegokolwiek innego, choć unikam
skrajności.
Artysta wcale nie ukrywa swojej postawy niechętnej współczesności. Wielokrotnie
wyliczał już grzechy polskości i europejskości. W Sali Czarnej podkreślał, jego
zdaniem zgubne, wpływy poprawności politycznej:
– Najgorszy jest brak możliwości dyskusji. Jest to szczególnie widoczne w Polsce.
Pokazywanie, że ma się inną postawę, niż jedynie obowiązująca, jest szczególnie
niepopularne.
Warpechowski zwykł określać współczesną sytuację społeczno-polityczną mianem
„terroru ideologicznego”. Jego zdaniem jest ona zdominowana przez ukryty powrót do
marksizmu, czemu sprzyjają poczynania mediów. Z tego też powodu nie zostawia suchej
nitki na postmodernizmie i postmodernistach. – Właściwie nie wiadomo, co to jest i kto
to jest – mówił na spotkaniu. – Ciągle się mówi „postmoderniści”, ale nawet
postacie, które są tym mianem określane, zupełnie się do niego nie poczuwają. Nie
rozumiem też, gdy ktoś mówi, że modernizm i awangarda go zniewalały... To przecież
była wolność!
Podobnie jak Andrzej Partum zalicza się do tych, którzy deklarują nienawiść do
urynkowienia sztuki i tych, którzy na niej żerują. Słowo „wolność” wielokrotnie
zresztą podkreślał. Nie tylko w sensie politycznym, ale też jako najważniejsze
kryterium w sztuce. – Artyści powinni mieć odwagę myśleć i działać po swojemu,
nie pożyczać ideologii ani nie ulegać modom, żeby się komuś przypodobać.
Zbigniew Warpechowski zdefiniował też, czym jest dla niego performance: – Chodzi o to,
aby dać siebie całego. Nie można przed odbiorcami udawać, sięgać po opowieść,
mówić o czymś czy poprzez coś. Performance to nie jest aktorstwo, tylko jak
najbardziej dobitne tu i teraz.
Odniósł się także do stawianego mu zarzutu, jakim jest brak technicznej perfekcji w
pracach malarskich: – Niedoskonałość jest nieodłączną częścią procesu
tworzenia. Nie mam czasu na perfekcję, muszę działać, dawać przekaz. Dopracowywanie
szczegółów zostawmy epigonom, oni nie muszą się z niczym śpieszyć. |