Suka Off jest w najlepszym tego słowa
znaczeniu ambitnym teatrem alternatywnym, posiadającym wszystkie podstawowe cechy tego
nurtu, więc niezależnym od oficjalnych instytucji i struktur, poszukującym własnej,
oryginalnej formy wyrazu, dążącym do perfekcji w jej realizacji - pisze dla e-teatru
Marcin Herich, prezes Stowarzyszenia Teatralnego A PART w Katowicach.
Istniejąca od dziesięciu lat formacja artystyczna Suka Off jest jedną z najstarszych
działających na Śląsku niezależnych grup artystycznych, a także obecnie jedną z
najoryginalniejszych grup parateatralnych w Polsce. Suka Off, stale doskonaląc swój
warsztat artystyczny i sceniczny język, wypracowała unikatową w polskim krajobrazie
teatralnym, całkowicie autorską formułę przekazu. Poruszając się na granicy sztuk
(performance art, happening, body art, video art, industial music i wreszcie teatr)
wykorzystuje w obrazowaniu sztafaż tzw. subkultury fetysz oraz środki stylistyczne
zbliżone do estetyki turpizmu i brutalizmu. Grupa korzysta też szeroko z nowych mediów.
W kontekście teatrologicznym działania formacji Suka Off wpisują się w kilka
znaczących nurtów we współczesnej sztuce scenicznej. Po pierwsze, Suka Off jest w
prostej linii kontynuatorem turpistycznej i barokowej jednocześnie estetyki scenicznej
zapoczątkowanej w polskim teatrze współczesnym przez Józefa Szajnę, którego twórcy
grupy uważają za swojego polskiego patrona. Po drugie, Suka Off jest w najlepszym tego
słowa znaczeniu ambitnym teatrem alternatywnym, posiadającym wszystkie podstawowe cechy
tego nurtu, więc niezależnym od oficjalnych instytucji i struktur, poszukującym
własnej, oryginalnej formy wyrazu, dążącym do perfekcji w jej realizacji, żywo
reagującym na współczesność, a jednocześnie unikającym bezpośredniości i
doraźności. Po trzecie, grupa ta wpisuje się w europejski nurt radykalnego teatru
narracji wizualnej, którego najbardziej znanymi, także w Polsce, przedstawicielami są
znakomite katalońskie La Fura dels Baus, Semola czy Les Conservas oraz włoskie Societas
Raffaello Sanzio. Po czwarte wreszcie działania grupy mieszczą się w szeroko rozumianym
nurcie działań typu performance art, odmianie sztuk plastycznych, które mają przebieg
w czasie i za materię twórczą ludzkie ciało, w jego najbardziej współczesnej
odsłonie, multimedialnej, wykorzystującej techniki body art.
Centralnym punktem zainteresowania twórców grupy jest ludzkie ciało właśnie,
eksplodujące seksualnością i aseksualne równocześnie, dominujące i zdominowane,
rozpasane i ascetyczne, piękne i obrzydliwe, będące świątynię ducha i "worem
gnoju" (jak pisał o człowieku ksiądz Józef Baka, poeta i pisarz późnego baroku,
prekursor polskiego turpizmu). Tym samym działania Suki Off wpisują się w nieustannie
żywą w kulturze europejskiej tradycję dyskusji artystycznej o dualizmie kondycji
ludzkiej, rozdartej między duchowość oraz fizyczną kruchość i wielorakość
cielesnej egzystencji.
Problematyka ciała w działaniach artystycznych Suki Off jest podejmowana w ujęciu na
wskroś współczesnym. Świat przedstawiony to okrutne i bezduszne laboratorium, w
którym dokonują się eksperymenty z ludzką fizycznością, jakby zwyrodniali, brutalni
laboranci usiłowali przedrzeć się przez ciało, mięso i płyny głębiej, w
rozpaczliwym, tragicznym poszukiwaniu duchowości. "Za to ciało dręczymy, jakby
wieczne było" - śpiewał Jacek Kaczmarski. W kilkudziesięciominutowych
multimedialnych seansach scenicznych Suki Off ta strofa - jak brzmiące od wieków
"memento mori" - zyskuje swoje, dosłownie, ucieleśnienie. Ludzka
seksualność, chwilami uwydatniana, ulega tu w końcu rozmyciu i unicestwieniu, płci
zlewają się w jedno, pozostaje bezpłciowe, bezbronne, śmiertelne ciało.
Odziani w barokowe stroje, lateksowe kostiumy, obozowe pasiaki czy wreszcie całkowicie
nadzy, przesadnie "seksualni" i już za chwilę zbrukani i pokaleczeni aktorzy
eksplorują dziwność. To dziwność współczesnego świata, na którą zobojętniały
widz trafia codziennie w domu przed szybą telewizora, tu podana dosadnie i dosłownie,
jego tragiczna, mroczna karykatura. Tym samym w działaniach scenicznych grupy Suka Off
jak w lustrze odbijają się fascynacje i popędy, lęki i frustracje współczesnego
człowieka. Bezmyślny i bezwzględny pęd ku poznaniu, ku samozadowoleniu,
przyjemnościom, władzy i zaszczytom napotyka na przestrogę "pamiętaj".
Marcin Herich
Polski Wortal Teatralny
30 listopada 2005 |