Tylko do końca marca miłośnicy opery w
weneckim Gran Teatro La Fenice mogą przed spektaklem oglądać poruszający performance
koreańskiej artystki Kimsooja
XVIII-wieczny teatr
dziesięć lat temu spłonął, po raz drugi w swojej historii trwającej ponad 200 lat.
Został pieczołowicie odbudowany i ponownie otwarty jesienią 2004 r. Performance
Kimsooja "To Breathe/Respirare (invisible mirror/invisible needle)"
("Oddychać - niewidzialne lustro/niewidoczna igła") potrwa do końca marca.
Polska publiczność miała okazję poznać sztukę Koreanki mieszkającej w Nowym Jorku
podczas pokazu w warszawskiej Zachęcie obejmującego instalacje i wideo (2003 r.).
Warstwę wizualną najnowszego, 10-minutowego wideo performance stanowią kolory
wyświetlane na ekranie przeciwpożarowym wypełniającym całą scenę teatru aż do
czwartego piętra lóż. Monochromatyczny obraz - różowy, żółty, niebieski,
pomarańczowy, zielony - zmienia się powoli. Budzącym pozytywne emocje barwom towarzyszy
odtwarzany z nagrania oddech artystki. Początkowo spokojny jak podczas snu czy medytacji
stopniowo przyspiesza, staje się coraz bardziej gorączkowym sapaniem, w końcu
przechodzi w spazmatyczne dyszenie. Rytm wdechów i wydechów, nagłośniony na cały
teatr, wywołuje silne wrażenie. Oddech, niemal synonim życia, zjawisko zwyczajne i
naturalne, jest także czymś niezmiernie intymnym - oddech drugiego człowieka słyszymy
tylko dzieląc z kimś pokój, łóżko, salę w szpitalu.
Co łączy "Oddychać" z poprzednimi pracami Kimsooja? Wcześniejsze motywy i
wyrażająca się w nich świadomość sztuki została jakby przedestylowana. Stojąca w
tłumie na ulicy ("Kobieta igła"), leżąca albo siedząca nieruchomo artystka
zniknęła z wizji i stała się tylko oddechem. Intymność przekazu, wcześniej
osiągana przez użycie jedwabnych tkanin noszących rzeczywiste i symboliczne ślady
innych istnień, została teraz wprowadzona w sposób równie prosty, a zarazem daleki od
modnego w sztuce ekshibicjonizmu - przez skrócenie dystansu do odległości oddechu.
Plastycznie "Oddychać" jest krokiem ku abstrakcji, choć kolory światła
nasuwają skojarzenie z wcześniejszymi pracami Kimsooja. Używała w nich tradycyjnych
koreańskich kap na łóżko; rozwieszała je jak pranie na sznurkach, zwijała w tobołki
poręczne podczas przeprowadzki, tworzyła z nich instalacje w galeriach Europy, Ameryki i
Azji ("Bottari").
Marzena Bomanowska
Gazeta Wyborcza
15 marca 2006 |