Matthew Barney zrealizuje w Polsce projekt na
zaproszenie Galerii Atlas Sztuki i Fundacji Sztuki Świata
- Kopalnia to ideał! - stwierdził Matthew Barney, który podczas kilkudniowego pobytu w
Polsce szukał miejsca odpowiedniego do realizacji swego najnowszego projektu. Kopalnia
anhydrytów pod Lwówkiem Śląskim, z korytarzami i komorami 110 metrów pod ziemią,
wzbudziła jego zachwyt.
-Na razie podał przybliżony termin wydarzenia: przełom maja i czerwca 2008 roku
-zdradził Jacek Michalak, prezes Galerii Atlas Sztuki. Autor zacznie opracowywać
scenariusz po powrocie do Nowego Jorku. O przyjazd Barneya do Łodzi ponad dwa lata
zabiegali Andrzej Walczak i Marek Żydowicz, współkierujący (obok Davida Lyncha)
Fundacją Sztuki Świata.
-Zamierzaliśmy pokazywać w galerii jego wcześniejsze filmy, ale Matthew nie był
zainteresowany -przyznaje Michalak. - Ma przesyt wernisaży. Natomiast zapalił się do
nowego projektu, dla którego szukał miejsca - inspiracji. Gdy zobaczył kopalnię, od
razu wiedział, że to jest to. Ważne:, że w przyszłym roku nie planuje niczego innego,
skupi się na polskim projekcie. W październiku zaczniemy opracowywać biznesplan. Na
pewno koszty będą gigantyczne, jak zawsze w przypadku prac tego artysty. Sami im nie
podołamy, ale z pewnością znajdą się chętni, żeby projekt wesprzeć.
Kopalniany performance rozegra się przy niewielkiej widowni. Za Barneyem, jak za
gwiazdą, jeżdżą fani, ale tylko wybrańcy dostąpią zaszczytu zejścia wraz z nim pod
ziemię, bo w kopalni nie może przebywać jednocześnie zbyt wiele osób. Cała akcja
będzie rejestrowana, następnie zmontowana w film.
To rewelacyjna wiadomość, ponieważ o Matthew Barneya zabiegają najważniejsze galerie
świata. Dziś zostanie otwarta jego retrospektywa w londyńskiej Serpentine Gallery,
wkrótce potem zacznie się pokaz w Monachium, dokąd artysta udał się bezpośrednio z
Polski.
Pytany o zawód, czterdziestoletni twórca określa się jako rzeźbiarz. Ale listę jego
profesji można znacznie wydłużyć: reżyser, scenarzysta i aktor; rysownik, fotograf i
autor instalacji. Jego prace budzą skrajne reakcje, wymykają się jednoznacznej
interpretacji. Jednak wielu uważa Barneya za najważniejszego amerykańskiego artystę
jego pokolenia.
Karierę zaczął w wieku 24 lat indywidualną wystawą w Museum of Modern Art w San
Francisco. Potem posypały się propozycje: udział w Documenta 12 w Kassel (1992), w 48.
Biennale Weneckim (1993) i pokazy w prestiżowych miejscach, od Guggenheim Museum po
paryskie Muséed'Art Moderne. Jego najważniejszym dziełem, realizowanym od 1994 roku,
jest wieloczęściowa seria filmów "The Cremaster Cycle". Nie sposób
przedstawić bodaj w zarysie tematykę tych filmów. Tytułowy "bohater" to...
mięsień podnoszący męski organ, którego "przygody" wydały mi się
kwintesencją surrealizmu. Tysięczne, olśniewające plastycznie obrazy pełne są
absurdalnego humoru, odniesień do mitologii oraz prywatnych doświadczeń artysty. Prócz
autora w "Cremaster Cycle" biorą udział celebrities, m.in. Ursula Andress,
rzeźbiarz Richard Serra i pisarz Norman Mailer.
Dwa lata temu Matthew Barney zrealizował film "Drawing Restraint 9" ze
ścieżką dźwiękową autorstwa Björk, jego życiowej partnerki. W tym roku powstał
obraz "De Lama Lamina".
Monika Małkowska
rzeczpospolita
27 września 2007 |