Performance
______________________________________________________________________________
Czym teatr offowy różni się od offowego kina?
Dzisiaj nie będzie o filmach. Ani o polityce, ani nawet o gejach. Założyłem sobie filtr i już nie będę flirtował. Dzisiaj będzie o... teatrze, tak się bowiem złożyło, że miałem
przyjemność brać udział w obradach jury konkursu debiutów Międzynarodowego Festiwalu
Teatralnego Malta w Poznaniu. Co pozwoliło mi naocznie i z mściwą satysfakcją
stwierdzić, ze teatrolodzy też mają problemy. I że w dodatku są to te same problemy,
które mają filmoznawcy. Tzw. teatr offowy to dzisiaj równie pojemne i puste pojęcie
jak tzw. kino offowe. Nikt nie potrafi określić, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy. W
szranki maltańskiego konkursu stanęły bowiem spektakle tworzone zarówno przez
amatorów, zazwyczaj ludzi bardzo młodych licealistów (bardzo dobre "Głosy"
[na zdjęciu] Teatru Krzyk) i studentów jak i przez zawodowców po szkołach, którzy
próbują robić rzeczy poza strukturami teatru oficjalnego. Znalazł się nawet w
programie jeden projekt przygotowany w poznańskim Ośrodku dla Bezdomnych
("Przebudzenie" Grupy Wizyjnej Dżak Nikolson). Powinienem w związku z tym
napisać, że jury miało twardy orzech do zgryzienia, bo jak tu oceniać teatry z tak
różnych "półek". Jakie kryteria zastosować? Ale, prawdę powiedziawszy,
jury szybko uporało się z werdyktem. Czasy prostych definicji minęły, niezależnie od
tego, co myślą nasi czołowi politycy (oj, miało nie być o polityce), a pragnienie
teatralności zostało. I właśnie zawartość teatru w teatrze była naszym głównym
kryterium wyboru. Najwięcej znaleźliśmy go w spektaklu "Duszność" Teatru
Ruchu i Obrazu Equaldoubt. Bo i konsekwentna, dopracowana w szczegółach torma, i
świetne aktorstwo, i prawda emocji... A zważywszy jeszcze to, że w temacie relacji
damsko-męskich już cokolwiek tu i owdzie powiedziano, zwycięstwo duetu Agnieszka
Błońska i Sean Palmer nad trywialnością tym bardziej warte jest podkreślenia.
Przywołuję nazwiska aktorów Equaldoubtu także dlatego, że oboje - jak sądzę
sprawdziliby się również na ekranie. Dalej panie i panowie reżyserzy, zostawcie w
spokoju okładkowe nazwiska i zainteresujcie się aktorską alternatywą! Bartosz Żurawiecki |
|