"Choinka teatralna" to
wystawa dosyć niekonwencjonalna. Stworzyli ją, owszem, artyści, ale specjalizujący
się w zgoła odmiennej niż plastyka dziedzinie sztuki.
Młodzi aktorzy z Krakowa i Legnicy dali się ponieść
wyobraźni. A ponieważ dzieła swoje kreowali publicznie, inwigilowani przez współknajpowiczów,
zamiast na walorach artystycznych skupiali się raczej na jak najbardziej spektakularnym
procesie twórczym.
Michał Zadara na przykład stał nad kartką papieru i z wysokości dwóch metrów chlapał
na nią farbą. Efektu łatwo się domyślić. Nieco trudniej zaś tematu pracy, jeśli
nie jest się wtajemniczonym w szczegóły. Czarne chaotyczne plamy nie przypominają nic,
lub - jak kto woli - przypominają wszystko, w tym też choinkę rzecz jasna.
Eksperymentalny duch wstąpił i w Basię Wysocką, która z kolei namalowała swoją
pracę stopami. Dominik Nowak spojrzał na problem praktycznie i nazwał swoją wizję
"Choinka do kominka". Drzewka nie potraktował bynajmniej jako
bożonarodzeniową dekorację, lecz materiał opałowy. W procesie twórczym wspierała go
dziewczyna, więc podpisali się ciekawie: "Rysował Demonek, a trochę Lucynka"
i dołączyli podobizny własne.
Oprócz wyżej wspomnianych do współpracy przyłączyło się jeszcze dziesięcioro
innych aktorów. - To żadna sztuka przez duże "S", chodzi po prostu o zabawę
- wyjaśnia PIO Kaliński, właściciel lokalu i czołowy prowokator artystycznych wygłupów.
Takich inicjatyw w Lokatorze było więcej. Wcześniej można też było podziwiać tam
wystawy "Zając literacki" i "Anioły poetyckie", które pozwoliły
wykazać się plastycznie postaciom pisarskiego światka, m.in. Wojciechowi Kuczokowi.
Małgorzata I. Niemczyńska
Gazeta Wyborcza Kraków
21 grudnia 2005 |