Performance
_______________________________________________________________________________

Chocholi taniec

TR Warszawa, który poszerza program o działania pozateatralne, zaprosił do realizacji dwóch akcji Pawła Althamera. Niestety, artysta zrealizował je bez precyzyjnego scenariusza

Można powiedzieć, że łatwiej zmobilizować mieszkańców bloku na Bródnie, by utworzyli hasło "2000" z rozświetlonych okien - niż zorganizować dwie, wydawałoby się proste, oparte na zaskoczeniu i prowokacji, sesje wideo. Uczestnicy "Althamer TR 1" wykupili bilety skuszeni obietnicą zagadkowej podróży "na drugą stronę". Autobusem z zadymionymi szybami zostali wywiezieni do studia TVP Kultura na Woronicza. Z wypowiedzi uczestników akcji można wyłowić głosy zawodu. Młode dziewczyny, sugerując się profilem dramaturgii prezentowanej przez TR Warszawa, liczyły na noc z dreszczykiem: porwanie i mocne wrażenia! Tymczasem zaproponowano im udział w programie "Noc artystów", makijaż, peruki i sztuczne wąsy.

Althamer wybrał formę pośrednią między "Rejsem" a "Big Brotherem". W filmie Piwowskiego naturszczycy wymieszani z aktorami zaczęli wypełniać nudę rozmową o niczym, która ujawniała ich myślowe stereotypy i przywiązanie do konwencji społecznych zmuszające do gry i udawania. Reality show nakłania do autopromocji w zgodzie z modą na skandal, pseudonowoczesność i wyzwolenie z norm moralnych. Z akcji Althamera wynika, że nie wszyscy chcą przyjąć rolę małp podglądanych w medialnej klatce. W miarę możliwości - uczestnicy akcji zachowali się z godnością i naturalnie. Nie chcieli współtworzyć żadnej sytuacji, która "pomogłaby" im naruszoną prywatność czy tremę ukryć przed okiem kamery za parawanem konwencji, np. rozmowy w studio, co sugerowali autorzy programu. Fakt, że dramaturgię wieczoru musieli animować aktor TR Warszawa Eryk Lubos i reżyser Redbad Klynstra - należy uznać za pomyłkę. Przecież nie chodziło o występ profesjonalistów. Ostatecznie o porażce Althamera przesądził pewien inteligentny uczestnik zdarzenia. Artyście ubranemu w kostium krakowiaka zarzucił banalność, brak przygotowania i to, że zarabia na tak nieciekawym zdarzeniu.

Jeszcze słabiej wypadła akcja "Althamer TR 2". Zgromadzeni o 5.30 widzowie zostali przewiezieni do Pałacu Kultury. Przez lunety umieszczone na 30. piętrze mieli dostrzec próbę samobójczą zainscenizowaną w Galerii Foksal na ul. Górskiego. Film pokazuje, że nie została ona zauważona, podobnie jak na obrazie Breughla ginie przez nikogo niezauważony Ikar. Akcja zaś poniosła fiasko na najniższym poziomie - planowania. Projekt kontynuujący doświadczenia "Powiększenia" Antonioniego nie wyszedł.

Warto wspomnieć, że ostatnio nie udało się też przygotowane na biennale w Wenecji wideo Artura Żmijewskiego. Artysta chciał powtórzyć słynny eksperyment Zimbarda, który podzielił jego uczestników na sadystycznych strażników i upokarzanych, wysługujących się im więźniów. Statyści byli ostrożni, nie dali się podzielić. Można sądzić, że ludzie inteligentniejsi i bardziej wrażliwi od uczestników "Big Brothera" oczekują dziś od artystów czegoś więcej niż brania kasy za wpuszczanie w maliny. To jedyny pozytywny wniosek z obu akcji TR, który mógł wszakże wyłowić co najmniej kilku naturszczyków, gdyby chciał przygotować coś w rodzaju "Rejsu 2". Główną rolę powierzyłbym panu, który dowiódł Althamerowi, że wykonuje chocholi taniec.

Akcje Pawła Althamera zostaną pokazane 14 lutego w programie "Noc artystów" o godz. 23.00 w TVP Kultura

Jacek Cieślak
Rzeczpospolita
19 stycznia 2006

          

althamer_p3m.jpg (4721 bytes)

 
INDEX WYDARZENIA RECENZJE TEATRY
Opracowanie Stowarzyszenie Teatralne TESPIS

rk