"Powołaliśmy Stowarzyszenie Teatr Ewy
Demarczyk z siedzibą w Bochni, zarejestrowane w tarnowskim sądzie. 17 czerwca
zainaugurujemy cykl Ewa Demarczyk zaprasza do Bochni" - powiedział Rynkiewicz. W
bocheńskiej bazylice zostanie wtedy wykonana msza e-mol Brucknera na 140 głosów
chłopięcych. Wystąpią połączone chóry chłopięce z Bochni i Tarnowa pod kierunkiem
ks. Andrzeja Zająca.
26 stycznia krakowscy radni zdecydowali o połączeniu od 1 marca Teatru Ewy Demarczyk z
krakowskim Teatrem Ludowym. Na początku lutego Zarząd Miasta Krakowa podjął uchwałę
odwołującą - z końcem lutego - Ewę Demarczyk ze stanowiska dyrektora i zaproponował
jej pracę aktora w Teatrze Ludowym z zachowaniem dotychczasowej pensji na trzy miesiące.
Po ich upływie warunki pracy i wynagrodzenia Ewy Demarczyk miał uzgodnić z artystką
dyrektor Teatru Ludowego - Jerzy Fedorowicz. Demarczyk odrzuciła tę propozycję.
"Od dzisiaj, po upływie trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia, pani Ewa Demarczyk
jest wolnym, bezrobotnym człowiekiem. Na szczęście udało nam się znaleźć dogodną
formułę organizacyjną stowarzyszenia, dzięki której Ewa |
|
Demarczyk będzie mogła nadal
tworzyć, a jej teatr zdobywać środki na finansowanie" - powiedział Rynkiewicz.
Zarzucił, iż przez okres wypowiedzenia artyste nie płacono pieniędzy.
"Pani Demarczyk zostanie zwolniona"- zapowiada wiceprezydent Teresa Starmach.
"Wysyłaliśmy do niej zawiadomienia, że ma do pobrania wynagrodzenie i powinna
zgłosić się do pracy. Z informacji, które ja posiadam - pieniędzy tych nie
pobrała" - dodała. Jak poinformowano PAP w Teatrze Ludowym, "pani Ewa
Demarczyk do końca czerwca jest na wypowiedzeniu".
Kłopoty Teatru Ewy Demarczyk rozpoczęły się w kwietniu ubiegłego roku, gdy teatr
został eksmitowany ze swojej siedziby za niepłacenie czynszu. Artystka skorzystała
wtedy z propozycji władz Bochni i urządziła tam swoją salę prób.
Głównym powodem przyłączenia Teatru Ewy Demarczyk do Teatru Ludowego była - według
Zarządu Miasta - utrata siedziby teatru, oraz chęć "odciążenia artystki od prac
organizacyjnych i umożliwienie jej częstszych występów w Krakowie". Ewa Demarczyk
z takim rozwiązaniem się nie zgodziła. Jej zdaniem była to forma likwidacji teatru.
PAP
Dziennik Internetowy
03.06.2000 |