Ale to pewnie nie
ostatnia odsłona w tej wojnie. A rzecz poszła dziś o statut „nowego” teatru im.
Norwida. Instytucja w nowym kształcie działa od 1 stycznia, ale dopiero teraz rada
miejska mogła uchwalić przygotowany przez prezydenta statut.
Sytuacja teatru im. Norwida na dziś jest taka, że instytucja działa od ponad trzech
tygodni w nowej formule, obowiązki dyrektora pełni dotychczasowy zastępca ds.
administracyjnych, a dyrektor artystyczny Wojtek Klemm pozostał na swoim stanowisku.
Instytucja do dziś nie miała statutu, nadal nie ma schematu organizacyjnego. Status W.
Klemma nie zmieniłby się, gdyby nowy dyrektor naczelny widział go nadal na tym
stanowisku. Zresztą w kuluarach rady miejskiej słychać, że potencjalnemu zwycięzcy
konkursu na dyrektora, władze miasta chciałyby i tak, nawet na siłę wcisnąć Klemma.
Projekt statutu przygotował prezydent miasta. Jednak komisja kultury rady miejskiej
zaproponowała poprawkę w zapisie dotyczącym funkcji dyrektorskich.
- Wieloletnia tradycją w tym teatrze była sytuacja, w której dyrektor naczelny był
jednocześnie artystycznym. Jeśli nowy dyrektor uzna za stosowne to powoła sobie np.
kierownika literackiego, który będzie odpowiedzialny za sprawy repertuarowe –
przekonywał radny Cezary Wiklik, szef komisji kultury.
Władze miasta broniły swojej propozycji:
- Dyrektorem wyłonionym w konkursie może zostać osoba o wykształceniu menedżerskim,
więc nieodzownym wydaje się funkcja zastępcy ds. artystycznych. Zresztą nowy dyrektor
opracuje sobie schemat organizacyjny i określi, czy mu zastępca będzie potrzebny, czy
nie. Dlatego uważamy, że w statucie taki ogólny zapis powinien zostać – twierdził
Zbigniew Szereniuk, zastępca prezydenta miasta.
Zdanie komisji kultury podzieliła Zofia Czernow, która uważa, że nie ma sensu mnożyć
dyrektorskich foteli, bo to generuje koszty.
- A to nie tak duża znowu instytucja, więc nie uważam, żeby były potrzebne w sumie
trzy stanowiska dyrektorskie, jeśli wziąć jeszcze pod uwagę zastępcę ds.
administracyjnych. Lepiej te pieniądze przeznaczyć na działalność.
Prezydent Marek Obrębalski obstawał przy swoim twierdząc, że dyrektor naczelny teatru
i dyrektor artystyczny mają inne zadania.
Radna Grażyna Malczuk nie owijając w bawełnę stwierdziła, że dwuwładza w teatrze już
była i „niczego, dzięki panu prezydentowi, dobrego to nie przyniosło”.
- Komisja nie czuje się winna tego, że konkurs na dyrektora ogłoszono przed przyjęciem
statutu teatru. Ale nasze rozwiązania nie stoją w sprzeczności z tym, co mówią
panowie prezydenci – dodał C. Wiklik.
- Nowemu dyrektorowi dajemy tym statutem możliwość stworzenia takiej struktury
organizacyjnej, która będzie odpowiednia – nie odpuszczał M. Obrębalski.
- Już raz zostawiliśmy te kwestię do pana decyzji i doszło do tego, że zastępca
dyrektora teatru zarabiał więcej niż dyrektor – wytknęła G. Malczuk. – Jednym słowem,
nasza poprawka zmierza do tego, że nie chcemy wicedyrektora w randze dyrektora
artystycznego teatru.
Ostatecznie rada 15 głosami przegłosowała poprawkę, na mocy której osoba wybrana w
konkursie obejmie funkcję dyrektora naczelnego i artystycznego.
Czy ten zapis uniemożliwi W. Klemmowi wygraną w konkursie. W kuluarach ratusza mówi się,
że nie spełni on jednego z wymogów, a mianowicie nie będzie mógł wykazać 5-letniego
doświadczenia na stanowisku kierowniczym. A skoro w statucie nie ma odrębnej funkcji
dyrektora artystycznego, to nie będzie mógł nim dalej być „z automatu”.
W. Klemm pytany jakiś czas temu przez nas, czy weźmie udział w konkursie dyrektorskim
powiedział, że weźmie w nim udział. |