Najważniejsze jest to, że
Krystian Lupa wciąż zaskakuje, eksperymentuje, pokazuje nieodkryte jeszcze możliwości
teatru. Nie przywiązuje się do własnych osiągnięć, miewa dosyć swojego teatru,
rozbija go, wywraca, zmienia, nie boi się ryzyka.
Jeżeli za miarę wielkości reżysera teatralnego uznać nagrody, to Krystian Lupa ma ich
pod dostatkiem. Ostatnio został wyróżniony Europejską Nagrodą Teatralną przyznawaną
twórcom uznanym za mistrzów.
Jeżeli przyjmiemy, że kryterium jest liczba widzów, też nie może narzekać.
Zaproszenia na międzynarodowe festiwale - podobnie. Ale najważniejsze jest to, że Lupa
wciąż zaskakuje, eksperymentuje, pokazuje nieodkryte jeszcze możliwości teatru. Lupa
nie przywiązuje się do własnych osiągnięć, miewa dosyć swojego teatru, rozbija go,
wywraca, zmienia, nie boi się ryzyka. O "Factory 2" w Starym Teatrze pisano
jako o eksperymencie tak radykalnym, że trudno znaleźć kryteria jego oceny. Były też
głosy nawołujące do odebrania Lupie tytułu mistrza.
Temperatura odbioru, liczba recenzji, dyskusji, polemik - to też miara znaczenia Lupy we
współczesnym teatrze. Od trzydziestu lat możemy oglądać przedstawienia Lupy w
Krakowie, bo tutaj, na Scenie Kameralnej Starego Teatru, znajduje się jego najważniejsze
laboratorium. Drugie laboratorium to krakowska szkoła teatralna, gdzie Lupa uczy przyszłych
reżyserów. Gdyby Lupy nie było, polski teatr wyglądałby zapewne inaczej. |