Informacje
___________________________________________________________________________
Mniej niż zero
"Po wielu perturbacjach (o których pisałem w poprzednim felietonie) udało mi się wreszcie zobaczyć w Wybrzeżu Wiele hałasu o nic. Jako felietonista nie mam na szczęście obowiązku skrupulatnego recenzowania, powiem więc krótko i bez skrupułów: dno. I nie żadne tam drugie dno, które reżyser mógłby z
szekspirowskiego tekstu wyczytać, tylko dno po prostu - dno beztalencia i nieporadności.
Nie byłoby właściwe nad czym strzępić języka, gdyby nie fakt, że spektakl ten
wpisuje się w rewolucyjny projekt reformy teatru, ogłoszony w tym sezonie przez
kierownictwo gdańskiej sceny. Chodzi o ideę "spektakli zerojedynkowych",
objawioną w brawurowym manifeście, którego fragmenty pozwolę sobie przytoczyć: "Źródłem
tej nazwy jest współcześnie przetworzony najważniejszy cytat teatralny -
szekspirowskie <>. Szekspir połączony z językiem informatycznym dwudziestego
pierwszego wieku. Być. Nie być. Nie być. Być. Jeden. Zero. Zero. Jeden. Proste
decyzje. Być albo nie być. Tak albo nie. [ ] Bez żadnych zasłon, ucieczek. Zero.
Jeden. Nie oddzielamy się rampą. [ ] Gram, nie gram. Jestem, nie ma mnie. Postać,
aktor. Zero. Jeden". Cóż za erudycja! Cóż za przenikliwość myśli! Cóż za śmiałość
porównań i obrazowania! Oto prawdziwy teatr esencji. Niech się schowają wszystkie
Artaudy, Craigi i Brechty. Niech przewracają się w grobach Kantor i Grotowski - po
zerojedynkowym przewrocie nikt o nich nawet nie wspomni. Wreszcie się skończy mydlenie
oczu i dzielenie włosa na czworo. "Proste decyzje" zamiast chorobliwego
wyrafinowania. Komputerowa ścisłość w miejsce trujących miazmatów. Niech słowa
wasze będą: jeden, jeden, zero, zero. |
Wojciech Owczarski |
|