Teatr Lalki i Aktora
"Pinokio" w Łodzi od lata ubiegłego roku czeka na nowego dyrektora. Prezydent
miasta już po raz drugi rozpisał konkurs na objęcie tego stanowiska. Tymczasem w środowisku
teatralnym pojawiają się głosy, że druga edycja konkursu została ułożona pod
konkretnego kandydata.
W wymaganiach stawianych przyszłemu szefowi "Pinokia" w drugiej edycji
są pewne zmiany w stosunku do pierwszego konkursu.
Na jedne z nich zwracał uwagę Waldemar Wilhelm, pełniący funkcję dyrektora teatru do
czasu powołania jego następcy.
- Zniknął punkt wymagający trzyletniego doświadczenia na stanowisku kierowniczym, a to
otwiera drogę do tego stanowiska młodym ludziom - mówił.
Pragnąca zachować anonimowość osoba ze środowiska teatralnego twierdzi, że konkurs
został tak rozpisany, aby wygrał go Piotr Seweryński, aktor i reżyser Teatru Pinokio.
Miałoby wskazywać na to wycofanie punktu o doświadczeniu kierowniczym oraz wymaganie
wieloletniej współpracy z teatrem lalkowym.
- Dyrektor powinien być przede wszystkim dobrym menagerem. Struktura teatru jest taka
sama, niezależnie od tego czy jest to teatr dramatyczny czy lalkowy - mówi nasz
informator, sugerując, że lepsi od Seweryńskiego kandydaci mogą zostać odrzuceni
tylko dlatego, że nie mają doświadczenia w tego typu teatrze.
Piotr Seweryński, jako kandydat na dyrektora, ma poparcie części zespołu
"Pinokia", ale ma także sporą rzeszę przeciwników. Wystartował bez
powodzenia w pierwszej turze konkursu. Można jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa
przewidzieć, że jego zgłoszenie znajdzie sie wśród tych, którzy złożą wnioski do
końca stycznia.
Komisja konkursowa ma rozpatrzyć wnioski do 27 lutego. Czy wtedy w końcu poznamy nowego
dyrektora? W interesie łodzian jest, aby konkurs wygrał najlepszy kandydat, niezależnie
od tego czy związany z teatrem dramatycznym czy lalkowym, ktoś, kto nie otrzyma
stanowiska w wyniku "układów". Z pewnością musi on mieć talent
organizacyjny i menagerski, panować nad finansami teatru, a w wypadku "Pinokia"
powinien także mieć wizję artystyczną teatru. Chodzi bowiem o stanowisko - dwa w
jednym - dyrektora naczelnego i artystycznego. Władze Łodzi mają kolejny niełatwy
orzech do zgryzienia... |