Informacje
___________________________________________________________________________

Kartoteka młodego aktora

Za kilka miesięcy skończą studia, a co potem? - Możliwości jest więcej niż kiedyś, oni też potrafią o siebie walczyć, ale jak w tej pogoni się nie zagubić - zastanawia się Wiesław Komasa, który w Akademii Teatralnej przygotowuje ze studentami dyplom "Sceny z Różewicza".

Studia aktorskie w Akademii Teatralnej przy Miodowej kończy co roku kilkanaście osób. Zdarza się, że są wśród nich nazwiska już kojarzone z telewizji. Niektórzy mają za sobą pierwsze doświadczenia teatralne. Ci z obecnego IV roku występowali m.in. w Teatrze Współczesnym w spektaklach "To idzie młodość" w reżyserii Macieja Englerta i "Moulin Noir" w reżyserii Marcina Przybylskiego.

- Dawniej większość studentów starała się o etaty w teatrach. W ostatnich latach, jeśli uda się to dwóm, trzem osobom z jednego roku, to dobrze. Teatry nie mają wolnych miejsc - mówi Wiesław Komasa, opiekun obecnie kończących Akademię studentów.

Zmienia się też podejście Akademii Teatralnej, która od niedawna stara się "nie przeszkadzać" studentom w korzystaniu z propozycji pozaszkolnych. - Dziś młody aktor pędzi na oślep, chce być natychmiast zauważonym. Ustaliliśmy w Akademii Teatralnej, że będziemy studentom szli na rękę, aby mieli poczucie, że te propozycje w ich rozumieniu ważne ich nie omijają. Ktoś przygotowuje jako swój dyplom rolę w "Upiorze w operze" w Teatrze Muzycznym "Roma" albo w Teatrze Komedia. Szukają, i to ich szukanie trzeba zrozumieć, wychodzimy im naprzeciw, ale jednocześnie staramy się zwracać im uwagę na to, co jest istotą tego zawodu - dodaje Wiesław Komasa.

Właśnie dlatego swoim podopiecznym na spektakl dyplomowy zaproponował dramaty Tadeusza Różewicza. - Warto zarażać ich tym, co dla nas ważne. Dawać im to, z czym się mierzymy, co nas obchodzi, co sami dla siebie odkrywamy w teatrze - mówi Wiesław Komasa. - To przedstawienie dedykuję zmarłemu w czerwcu zeszłego roku mojemu przyjacielowi Piotrowi Łazarkiewiczowi, reżyserowi, z którym dwukrotnie pracowałem nad "Kartoteką" Różewicza, najpierw w Jeleniej Górze, a potem w Teatrze Miejskim w Gdyni. Rozmawialiśmy wtedy z Piotrem o tym, że żyjemy w czasach przyspieszenia, a pytania postawione przez Różewicza dotyczą dziś także - a może nawet przede wszystkim - ludzi, którzy zaczynają swoje dorosłe życie i nie potrafią się w tym świecie wirujących zdarzeń odnaleźć.

Scenariusz spektaklu "Sceny z Różewicza", którego premiera zaplanowana jest na 2 lutego w Sali im. Kreczmara w Akademii Teatralnej, powstawał na próbach. Wiesław Komasa tworzył go wspólnie ze studentami. To oni mieli za zadanie zaproponować te sceny, które są im bliskie. - Widziałem, że ten materiał ich wciąga, daje szansę na powiedzenie czegoś od siebie na tematy podstawowe jak stół rodzinny, rozmowa z ojcem, z matką, z pierwszą fascynacją - wyjaśnia.

W części pierwszej spektaklu znalazły się fragmenty z "Kartoteki" i "Wyszedł z domu", w drugiej z "Grupy Laokoona". - W "Grupie Laokoona" rozmawiamy o tym, czego nam dzisiaj tak bardzo brakuje. Brakuje nam Piękna - dodaje Wiesław Komasa. - Ono jest zasypane, zapomniane, wstydliwe. A może zbyt łatwo uwierzyliśmy, że to Piękno i Prawdę możemy tak zostawić na kiedyś, na potem, na inne dojrzewanie nasze w życiu? A teraz trzeba biegać za pieniądzem, karierą Tu znów powracamy do problemu ludzi wstępujących w swoje zawodowe życie. Czasy są nieprawdopodobnie trudne dla ludzi wrażliwych, którym potrzebny jest czas na znalezienie siebie. Podczas odbywającej się niedawno w Akademii Teatralnej konferencji poświęconej Grotowskiemu rozmawialiśmy o tym, że aby aktor się nie rozminął, nie rozmył, to musi mieć w sobie dyscyplinę zawodową. To jest mozolny trud ciągłej pracy nad sobą. O tym też staram się im mówić podczas prób.

      

Dorota Wyżyńska
Gazeta Wyborcza Stołeczna
27 stycznia 2009

          

  
AKTUALNOŚCI ROZMOWY WYDARZENIA RECENZJE FESTIWALE PORTRETY TEATRY
    

Stowarzyszenie Teatralne "Tespis"

rk