Na polskiej scenie
kabaretowej są zjawiskiem wyjątkowym. Zwykli chłopcy w niepozornych, kolorowych
sweterkach. Prezentują humor absurdalny godny samego Monty Pythona. Nie można tego, co
robią, zamknąć w jakieś ramy, unikają bowiem schematów, są nieprzewidywalni.
Ich skecze to nie tylko żarty, ale i przeżycie, oczyszczenie przez śmiech, wręcz
katharsis. Grupa kabaretowa Łowcy.B powstała pod koniec lat 90. w Cieszynie. Założyło
ją sześciu studentów Uniwersytetu Śląskiego. Ich pojawienie się zaszokowało
publiczność, przyzwyczajoną z jednej strony do dżentelmenów z Kabaretu Starszych Panów,
a z drugiej do politycznych tekstów Jana Pietrzaka czy specyficznego poczucia humoru
Zenona Laskowika.
Widzowie raptem zetknęli się z grupą młodzieńców, którzy wyglądali i zachowywali
się tak, jakby dopiero co uciekli z domu bez klamek. Ich znakiem rozpoznawczym są
niemodne swetry, przykrótkie spodnie, bambosze, dziwne fryzury, a przede wszystkim wyjątkowo
absurdalny humor.
Łowcy.B idealnie wpasowali się w gusta kabaretowej publiczności. Takie skecze jak
"Autobus", "Gili gili" czy "Poranek" weszły do klasyki
polskiego kabaretu. Pozują na nieporadnych brzydali, sprawiają wrażenie, jakby byli
chorzy, zmęczeni i nierozgarnięci. Słyną z nieprzewidywalności i tego, że trudno
określić ich pomysły inaczej niż jako teatr absurdu. Jeśli jednak podczas gdańskiego
występu nie pokażą nam żadnego nowego skeczu, nie martwmy się. Jak sami przyznają:
"Z prapremierą jest jak z prababcią. Każdy ją miał, ale nie każdy ją widział".
Łowcy.B śmieją się z codziennych spraw, pokazując wszystko w krzywym, a miejscami
nawet potłuczonym zwierciadle. Symbolem owego poczucia humoru jest rozczochrany, występujący
w żółtym sweterku - ostatnio u Piotra Bałtroczyka - Maryjusz Kałamaga. Sweterek jest
taki, bo ponoć: "pscoły usyły ten zółty sweterek".
Łowcy.B w kinie Neptun w Gdańsku, 31.01, g. 17. Bilety - 40 zł, można kupić w kinie
Neptun. |