Znakomity reżyser i aktor, to najwybitniejszy
animator teatru białostockiego. Za jego półrocznego panowania zespół teatralny
osiągnął tyle, że mógł spokojnie stać się ozdobą niejednego stołecznego teatru,
i to w czasach świetności.
Węgierko przyjechał do Białegostoku w lipcu 1940 r., już jako człowiek sławny i ze
znaczącym dorobkiem - przed 1939 r. reżyserował m.in. w teatrach warszawskich, potem
(po wybuchu wojny) w lwowskim, wreszcie w grodzieńskim. Węgierko, u władz radzieckich
cieszący się sporym autorytetem, zdobył fundusze i rozbudował gmach
w Białymstoku. Wkrótce stał się on jedną z najlepiej prosperujących scen
polskich. Oto tytuły niektórych spektakli cieszących się u widzów niebywałą
atencją: "Intryga i miłość" Schillera, "Dożywocie" Fredry,
"Pigmalion" Shawa, "Panna Maliczewska" Zapolskiej, "Wesele
Figara".
Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej słynny moskiewski MChat apelował do Węgierki, by
ewakuował się w głąb Rosji i zaczął grać i reżyserować na jego deskach. Wegierko
odmówił, nie chciał zostawić zespołu. Nie wiadomo, jak zginął. Najprawdopodobniej
od chwili wkroczenia wojsk niemieckich do Białegostoku Węgierko ukrywał się przez
jakiś czas jako organista u proboszcza we wsi pod Białymstokiem. Kiedy robiło się
coraz niebezpieczniej, proboszcz chcąc go ratować, postanowił wysłać Węgierkę
furmanką gdzie indziej. Furmankę zatrzymało gestapo. Indagowany Węgierko załamał
się i przyznał się, że jest Żydem. Gestapowcy natychmiast go aresztowali i wysłali
do obozu koncentracyjnego, gdzie zginął rok później.
Jakub Medek
Gazeta Wyborcza Białystok
11 maja 2007 |