Teatr Zależny w Krakowie
______________________________________________________________________________
PODRÓŻ DO JĄDRA CIEMNOŚCI
wg JOSEPHA CONRADA
reżyseria: Tomasz Piasecki
premiera: 12 stycznia 2008
______________________________________________________________________________
O zgrozie bez zgrozy
"Jądro ciemności" jest często interpretowane, jako studium zstąpienia do piekieł. W najnowszym spektaklu Teatru Zależnego STeN reżyser zrezygnował z tej metafory. Postać Marlowa zastąpił realną postacią samego autora Konrada Korzeniowskiego. Dosłownie potraktował podróż, odbytą przez pisarza, a skupił się na jej politycznym aspekcie. Choć miejscami próbował zaakcentować głębszy, metafizyczny wymiar tej opowieści, to odbywa się to na dobitnie realistycznej płaszczyźnie. Reżyser wnikliwie zanalizował życiorys Korzeniowskiego i uczynił go głównym bohaterem spektaklu. Autor, kryjący się już pod pseudonimem Joseph Conrad, po służbie na statku i otrzymaniu spadku, który gwarantował mu tymczasową niezależność materialną, postanowił zamieszkać w Anglii i poświęcić się pisarstwu. Z czasem borykał się jednak z finansowymi kłopotami, gdyż jego książki nie cieszyły się wielkim powodzeniem wśród czytelników. Jest to sytuacja wyjściowa przedstawienia. Konrad, za namową żony i przyjaciela, gości u siebie znanego dziennikarza, pewien, że ten chce przeprowadzić z nim wywiad, który przyniesie mu nieco rozgłosu. Jednak Korzeniowski, podobnie jak jego powieściowy bohater, zostaje wrzucony w sytuację, której nie mógł oczekiwać. Dziennikarz, okazuje się zagorzałym komunistą, a zamiast rozmawiać o literaturze, chce słuchać o sytuacji imperialistów w Kongu. Nie rozumie wrażliwości Konrada i nie zna poezji, jednak świetnie rozumie ideologię Marksa i zna jego dzieła. Istota konfliktu moralnego, który zostaje ukazany w książce, zaprezentowana jest tu na nieco innej płaszczyźnie. Gdy przyjaciel Konrada orientuje się, kim jest jego gość, za wszelką cenę chce się go pozbyć. Jednak Korzeniowski zapamiętuje się w swej opowieści, chce się obnażyć przed słuchaczem, nic sobie nie robi z jego komentarzy i niezrozumienia wymowy historii. Dla Szturca jest tylko jedna właściwa prawda historyczna, ścieżka, którą należy kroczyć, nie zważając na rzeczywisty stan rzeczy. Konrad jest jego przeciwieństwem, nie może ogarnąć ujrzanego w Afryce aksjologicznego chaosu. Pomimo tej rozbieżności chce dokończyć swą opowieść o wędrówce do prawdy. Mamy wrażenie, ze dopiero wtedy będzie mógł się z nią w pełni pogodzić. W końcu pojawia się też postać pułkownika Kurtza. W niczym on jednak nie przypomina diabła, przebywającego w piekielnej dżungli. Nie jest osią, wokół której prowadzona jest akcja, raczej pojawia się w opowieściach jako spersonifikowanie psychiki Konrada. Jest to postać krucha, niebudząca grozy, o której opowiada. Przedśmiertny okrzyk jest unaocznieniem egzystencjalnego ciężaru. Jednak pułkownik Kurtz niewiele wnosi do całości opowieści. Jest tłem, obrazującym emocjonalne rozedrganie pisarza, jego skłonności do depresji oraz przejaw człowieczeństwa, którego wyrazem są ostatnie jego słowa: "zgroza, zgroza, zgroza!" Jest to alter ego Konrada. Istotą akcji jest tu wybór. Korzeniowski wielokrotnie musi podjąć decyzję: czy gościć dziennikarza, co odpowiedzieć narzeczonej Kurtza, wreszcie, po jakiej politycznej stronie barykady się opowiedzieć. Pisarz jednak pozostaje wierny sobie, nie idzie na łatwe kompromisy. Opowieść swą kończy bardziej dla siebie niż dla swego słuchacza. Polityczne tło, pokazuje nieprzystosowanie Konrada, wrzucenie go w rzeczywistość, w której nie może znaleźć zrozumienia. To także jest zgrozą życia. Feder pisał o "Jądrze ciemności": "przez obrazy piekła z ich ponadczasowymi skojarzeniami osobiste zmagania powiązane zostają w jedność z publicznymi czynami człowieka, jego obowiązkami i jego przeszłością". Reżyser także pokazuje tę zależność, jednak przenosi ją na zupełnie inny grunt. Jest to ciekawe i niebanalne spojrzenie na tę intrygującą opowieść. |
|
Teatr Zależny w Krakowie |
|
Magda Urbańska |