POLONICA I ZAGRANICA
___________________________________________________________________________

Ofiary cudzych przekonań

Trumna z nieoheblowanych desek, wbity w ziemię krzyż oraz wszechobecne jesienne liście, którymi usłana jest scena, przenoszą nas w świat zawieszony pomiędzy życiem i śmiercią, między wojennym porządkiem i powojenną zawieruchą. Paryż kilka chwil po wyzwoleniu z niemieckiej okupacji to miasto pełne zagubionych jednostek, które nie potrafią żyć, gdy nie ma już wrogów i nie ma przed kim uciekać. Teraz każdy musi sam ponosić konsekwencje własnych wyborów, bo wojna przestała być wytłumaczeniem wszystkich drobnych, codziennych świństw.

Pokazanie ludzi w sytuacji granicznej, balansujących pomiędzy starym i nowym porządkiem wydaje się niezwykle aktualne - młodzi Polacy, ponoszący konsekwencje poprzedniego ustroju, szukający po omacku drogi do samookreślenia często przypominają bohaterów spektaklu, w którym oszczędnej scenografii towarzyszy dawkowane mało oszczędnie słowo. Ciężar całego scenicznego dziania się został tu bowiem przeniesiony na dialog - rozmowy są długie i toczą się w różnych miejscach. Mieszkanie młodej dziewczyny, knajpa czy paryski cmentarz - te przestrzenie wydobywane są z mroku i stają się miejscem akcji, scenerią odpowiednią do podjęcia kolejnego wątku dotyczącego ludzkich zachowań w trudnej sytuacji.

Lilianne, młoda i piękna Francuska, nie miała w życiu szczęścia. Wojna zabrała jej brata, a zrządzenie losu sprawiło, że ona zakochała się w niemieckim oficerze Wermachtu. Dziewczyna uprawia prostytucję aby zarobić na życie, przypomina jednak Sonię ze Zbrodni i kary Dostojewskiego - hańbiący, związany z cielesnością proceder nie zdołał zbezcześcić jej duszy, który wydaje się na wskroś czysta i niewinna. Wylewane co rusz łzy wskazują na dramat, który rozgrywa się w młodej kobiecie.

Jednak prawdziwym studium niedopasowania do otaczającej rzeczywistości jest Bernard - kolega Lilianne i przyjaciel jej zmarłego brata. Chłopak został okaleczony psychicznie, a dotkliwe ciosy spadły na niego z trzech stron - po pierwsze wojna, będąca przeżyciem pokoleniowym ludzi w jego wieku, po drugie - śmierć najlepszego przyjaciela, który opuścił go w tak trudnym życiowym momencie, po trzecie - wzgardzone uczucia, których adresatką jest piękna Lilianne. Chłopak nie potrafi poradzić sobie z sytuacją, w której się znalazł, a jego nadekspresywne ruchy wskazują na wewnętrzny chaos, z jakim próbuje się uporać. Powojenna rzeczywistość nie jest łaskawa dla takich jak on, dlatego śmierć szybko upomniała się o młodzieńca. Zakończenie jego życia jest zaprzeczeniem słów wypowiadanych przez inspektora, który prowadzi śledztwo w sprawie śmierci jego przyjaciela - “czego nie możesz wyjaśnić, powinieneś przynajmniej ukończyć”. Bernard nie wytrwał do końca, nie zdołał także wyjaśnić wszystkich nurtujących go kwestii.

Postaci w spektaklu kanadyjskiego zespołu kreowane były w sposób specyficzny - mieliśmy okazję oglądać odmienny od królującego w polskich teatrach styl gry aktorskiej. Przypominał nieco sposób gry amerykańskich aktorów z czarno-białych filmów - trochę nadekspresywny, odrobinę zbyt teatralny, co wiąże się z określonymi konsekwencjami dla odbioru oglądanej historii. Z jednej strony można stwierdzić, że postaci były wyraziste, z drugiej jednak trudno było w nich dostrzec głębię, realność przeżywanych dylematów. Było to nawiązanie do tytułowego filmu noir, którego elementy można odnaleźć także w innych warstwach spektaklu - mroczne morderstwo, inspektor prowadzący śledztwo, czy małe mieszkanko francuskiej dziewczyny, klaustrofobiczna przestrzeń, z której nie można uciec, to motywy, jakie w czarnym filmie występują z definicji. Inscenizacja jest przykładem udanego zaadaptowania gatunku filmowego na potrzeby teatru.

Spektakl porusza ważną tematykę, jednak treści podane są w tradycyjnej formie. To teatr, w którym pierwsze skrzypce gra słowo oraz oszczędne środki wyrazu, które we współczesnym polskim teatrze są rzadko spotykane. Wielbiciele Klaty, Strzępki czy Kleczewskiej nie wytrzymaliby do końca przedstawienia i znudzeni opuściliby teatr. Takie spektakle są jednak potrzebne widzom, którzy na pierwszym miejscu stawiają treść, nie formę. Najlepiej jednak wybrać się do teatru i samemu dokonać oceny. Mówiąc słowami bohaterki spektaklu nie ma bowiem nic gorszego, niż bycie ofiarą przekonań innych ludzi.

Atlas Stage Productions Canada z Toronto, George F. Walker, "Theatre of the Film Noir", reżyseria: Mirosław Połatyński, asystent reżysera: Taylor Graham, muzyka: Aleksandra Turkiewicz,
obsada: Magdalena Alexander, Aris Athanasopoulos, Rafał Sokołowski, Marcel Steward, Erol Nowak
Spektakl pokazany w Teatrze Lalki i Aktora w Opolu na małej scenie - 10 października o godz. 18.00 oraz 11 października o godz. 15.00 i 18.00.

      

Olga Ptak
Dziennik Teatralny Opole
13 października 2008

          

  
INDEX ROZMOWY WYDARZENIA RECENZJE FESTIWALE PORTRETY TEATRY
    

Stowarzyszenie Teatralne "Tespis"

rk