W poniedziałek po południu [18 grudnia]
przejście podziemne przy Galerii Łódzkiej wypełniło się aniołami. Skrzydlate
postaci w białych tunikach życzyły łodzianom wesołych świąt.
Wiele osób na widok niecodziennych gości przyspieszało kroku. - Może nieprzyzwyczajeni
- wzdychały anioły i robiły swoje. Rozdawały przechodniom zapalone sztuczne ognie i
własnoręcznie upieczone pierniki. - Taki podarunek trochę mnie zaskoczył - przyznała
Ula Banasiak, która szła właśnie z dzieckiem na spacer. - Przyznaję, że się
zawahałam. Nie spotyka się aniołów w przejściach podziemnych.
- Ale to doskonały pomysł - mówiła pani Teresa, trzymając w dłoni pierniczka. - Nie
tylko anioły spotykamy rzadko. Niepełnosprawnych na ulicach też.
Bo anioły to podopieczni Fundacji Pomocy Dzieciom "Jaś i Małgosia". Byli
aktorami w pierwszym w Polsce teatrze ulicznym osób upośledzonych umysłowo
"Przebudzenie". - Chcemy obudzić ich do życia w społeczeństwie, a łodzianom
otworzyć oczy i serca na niepełnosprawnych - wyjaśnia Marcin Krzyżanowski z fundacji.
Katarzyna Korendo, terapeuta zajęciowy która przygotowywała wczorajszy występ
zapewnia, że dla podopiecznych fundacji był on formą terapii. - Są szczęśliwi, że
mogą zrobić coś dobrego: dać i nie oczekiwać niczego w zamian.
Anioły nie przejmowały się lękiem przechodniów. - Może następnym razem będzie
lepiej - mówił Dominik. Sylwia była bardzo zadowolona. - Przecież niektórzy chętnie
brali pierniki i światełko.
Organizatorzy przestawienia uważają, że nieufność łodzian wiele mówi o stosunku
ludzi do odmienności. - Dlatego trzeba te bariery przełamywać - mówią i zapowiadają
kolejne występy teatru "Przebudzenie".
aura
Gazeta Wyborcza Łódź
19 grudnia 2006 |