Poziom tegorocznego Studenckiego
Ogólnopolskiego Festiwalu Teatralnego Kontestacje był bardzo nierówny - obok spektakli
dobrych, nagradzanych oklaskami na stojąco, pojawiały się prezentacje złe, które na
takim festiwalu nigdy znaleźć się nie powinny.
Kontestacje to festiwal bardzo specyficzny, różny od tych, które organizowane są w
Lublinie. W założeniu bardzo prowokujący, sprzeciwiający się wszystkiemu, wyrobił
już sobie własną publiczność. Stanowią ją głównie ludzie młodzi, przeważnie
studenci, których często próżno szukać przy okazji największych wydarzeń
teatralnych Lublina. Szkoda jednak, że poza nielicznymi wyjątkami trudno było znaleźć
osoby, które życie kulturalne w naszym mieście tworzą i za nie odpowiadają.
W ciągu pięciu dni mieliśmy okazję do zobaczenia ponad dwudziestu, bardzo
różnorodnych pod względem jakości, jak i poruszanych tematów, spektakli teatrów
m.in. z Częstochowy, Krakowa, Gliwic, Warszawy i Poznania. Do tych najlepszych
zdecydowanie należało przedstawienie "Drapacze chmur" [na zdjęciu] Teatru
Zielony Wiatrak z Sopotu. Spektakl dotykał przede wszystkim sytuacji Polaków na
emigracji, ich zmagań z życiem w nowym miejscu, z dala od domu, poszukiwaniach pracy i
poniżeniu, jakie spotyka ludzi pracujących poniżej swojej godności. Stał się także
gorzką diagnozą sytuacji, jaka panuje w Polsce, sytuacji, która bardzo bezpośrednio
dotyka zwłaszcza młodych, szukających perspektyw i szans rozwoju, ludzi. Teatr Zielony
Wiatrak dał dowód, że nawet przy pomocy minimalnych środków, ale za to mając
świetny pomysł, da się stworzyć coś poruszającego, prawdziwego i... bardzo
kontestacyjnego. Podobnie zresztą jak Teatr Kreatury i prezentowany przez nich
"Miejski Kraul". Choć poruszał już zupełnie inną tematykę - relacji
rodzinnych, polskiej religijności i zakłamania - stał się przykładem żywego,
absurdalnie śmiesznego, pomysłowego i świetnie przygotowanego spektaklu. Szkoda, że
takich prezentacji było niewiele. Wielkim rozczarowaniem okazał się występ Studia
Teatralnego Pro Forma, Encepence czy Teatru Ciała Limen w swoim działaniu
nawiązującego do tańca butoh. Dużym zaskoczeniem był także występ Teatru Migrator,
a właściwie jego fragment, który aktorzy niechętnie, ale jednak zdecydowali się
pokazać. W ten sposób postanowili zakontestować warunki, w jakich miało odbyć się
przedstawienie. Podobne zarzuty wobec organizatorów miało Studio Teatralne Pro Forma,
których "Dusza na deskach" spotkała się z największą krytyką.
Rzeczywiście, nie wszystkie miejsca w Chatce Żaka do prezentacji się nadawały - mała
scena, czy sala czarna w dużym stopniu ograniczały zarówno działania teatrów, jak i
wygodę widzów.
Może w przyszłości warto pomyśleć nad zmianą miejsca. Z drugiej strony nie może
być to jednak jedynym wytłumaczeniem niepowodzeń i klęsk występujących teatrów.
Znaczna część spektakli została przecież stworzona przez ludzi młodych, poza teatrem
publicznym czy komercyjnym, przy bardzo skromnych środkach finansowych. Dlatego tym, co
powinno wyróżniać kontestujące teatry, mógłby być świetny pomysł, wyrazistość i
umiejętność przekazania własnego widzenia świata. Tego w ciągu tych pięciu dni
zdecydowanie było za mało.
Obok klasycznie rozumianych spektakli miejsce na festiwalu znalazł także performance.
Największe kontrowersje wzbudziła Anna Biernacka działaniem pt. "Milczenie",
będącego reakcją na falę agresji i znieczulicę społeczną. W akcie protestu, po
odczytaniu fragmentów brutalnych relacji prasowych, nicią chirurgiczną zaszyła sobie
usta, nogi i (przy pomocy drugiej osoby) ręce. Dla tych, którzy po raz pierwszy
zetknęli się ze sztuką performance, okaleczenie się przez Biernacką było dużym
szokiem. Warto jednak pamiętać, że tego typu działania w tej dziedzinie praktykowane
są już od bardzo dawna i wykorzystywanie ich w tej chwili, choć może budzić
kontrowersje, staje się sztampą.
Na studenckim w założeniu festiwalu trochę zabrakło prezentacji przedstawicieli
właśnie tego środowiska. Jednym z niewielu takich akcentów była Gazeta Festiwalowa
5Ściana redagowana przez studentów Koła Artystyczno-Naukowego Teatrologów UMCS. Stała
się ona swoistym forum, na którym ścierały się często bardzo skrajne i ostre opinie
widzów, twórców teatralnych, organizatorów, jak i wszystkich innych zaangażowanych w
tworzenie Kontestacji.
Pomimo błędów i niedoskonałości zarówno w doborze prezentacji, jak i organizacji,
trudno jednak odmówić festiwalowi dużego znaczenia, jakiego nabiera z roku na rok -
stanowi dość bogaty przegląd polskich młodych teatrów, a ponadto jest okazją do
dyskusji o sytuacji teatru studenckiego i alternatywnego, który w Lublinie przecież nie
ma się zbyt dobrze.
II Studencki Ogólnopolski Festiwal Teatralny Kontestacje
***
Autorka jest studentką V roku filologii polskiej UMCS, redaktorem naczelnym Gazety
Festiwalowej 5Ściana.
Gabriela Żuk
Gazeta Wyborcza Lublin
4 grudnia 2006 |